Socjopata, psychopata, narcyz – jak sobie z nimi radzić?

Kojarzymy ich raczej z mrocznymi, amerykańskimi filmami. Z wariatami, ludźmi psychicznie chorymi. Seryjnymi mordercami.  Ale częściej są to szefowie, mężowie, wujkowie, siostry, bratanice…

Są wszędzie. Stanowią co najmniej 4% społeczeństwa. To jedna na 25 osób… Znasz ich sporo – w pracy, w rodzinie, wśród znajomych., może nawet najbliższych…

Są mili i charyzmatyczni, ale sprawiają, że czujesz się dziwnie i niezręcznie. Wywołują lęk, choć nie ma ku temu podstaw. Nierzadko zachowują się dziwnie, jakby nie rozumieli co do nich mówisz. I zawsze za wszystko winią innych.

Ludzie – węże to jednostki nierzadko podziwiane, lubiane a nawet kochane. Często spotkasz ich w telewizji, jako szefów korporacji, w polityce – wszędzie gdzie mają dostęp do władzy. I są uwielbiani przez tłumy.

Weźmy najprostszy przykład: trwają wybory prezydenckie. Co chwilę pojawiają się informacje udowadniające, że kandydaci bezczelnie kłamią. I co? I nic. Publika dalej na nich głosuje. Pomimo, że mają niezbite dowody na to, że dany polityk jest manipulatorem i wielokrotnie kłamał – nadal go popierają i uwielbiają!

Ale bywa bardziej drastycznie – słynny seryjny morderca amerykański, Charlie Manson – przebywający od lat w więzieniu – posiada swój fanklub. Pomimo niezbitych dowodów na jego winę, istnieją osoby, które twierdzą, że „poznały go i jest on miłym facetem, więc to musi być nieprawda”. Ostatnio było nawet głośno o młodej kobiecie, która była gotowa go poślubić i walczyć o uznanie niewinnym…

Dlaczego więc tolerujemy takie zachowania? Dlaczego pomimo oczywistych naruszeń norm społecznych nie karzemy takich osobników? I przede wszystkim – czy ci ludzie faktycznie są manipulatorami, kłamcami, oszustami bo zbłądzili, ale w głębi duszy każdy jest dobrym człowiekiem?

Dziurawy mózg

Większość rzeczy uznajemy za oczywiste w naszych relacjach społecznych. Zakładamy, że jako ludzie, widzimy świat w bardzo podobny sposób. Że każdy rozumie znaczenie abstrakcyjnych słów, którymi na co dzień określamy emocje. Że wszyscy mamy podobne pojęcie na temat tego co jest dobre a co złe. Tego co należy i czego nie należy robić.

Ale istnieją jednostki z emocjonalną dziurą w mózgu. W miejscu, gdzie u innych rozwinęła się empatia u nich jest wielka próżnia. I nie mówię tego metaforycznie. Testy klinicznie wykazują u nich całkowity brak jakichkolwiek emocji, obecnych u zdrowych jednostek. Szare komórki za nie odpowiedzialne po prostu nie istnieją. To ludzie całkowicie pozbawieni sumienia.

Jak rozpoznać socjopatę?

Wbrew pozorom takie jednostki nie wyglądają podejrzanie na pierwszy rzut oka. Wręcz przeciwnie! Są mili, ułożeni, pomocni, charyzmatyczni, słowem – czarujący. Ale to tylko, stworzona na potrzeby danej chwili maska. Tak naprawdę wszystkie tego typu osoby posiadają bardzo podobne cechy.

Ludzie – węże nie bez kozery wybierają zawody, dające im władzę: zatrważająca ich ilość to prawnicy i politycy, szefowie firm, prezenterzy telewizyjni, itp. Na takich pozycjach z reguły czują się również bezkarni. Co ich charakteryzuje? Zestaw cech, niekoniecznie wszystkich naraz:

Powierzchowny urok

Wydają się miłymi ludźmi, nie mają problemów z wypowiadaniem się, nierzadko są bardzo charyzmatyczni. Szybko „odczytują” innych i szukają takich, którzy dadzą się zmanipulować (zwykle dzielą ludzi na sprzymierzeńców – tych którzy dadzą się manipulować i wrogów – tych, których nie da się „nabrać”). Ludzie – węże szybko budują silną więź poprzez np. zwierzanie się ze swoich prywatnych spraw (często opowiadają jak to inni ich wykorzystali, oszukali, itd). Gdy przypadkiem ujawni się ich mroczna strona, powoduje to u innych tzw. dysonans poznawczy – sytuację, w której racjonalizują (np. „taki miły, mądry, znany, ceniony człowiek z sukcesem nie może być jednocześnie zły, nie mógł tego zrobić/powiedzieć”).

Świat kręci się wokół nich

Rozdmuchane ego to ich symbol rozpoznawczy. Czują się lepsi i ważniejsi od innych. Często bywają aroganccy, mają swoje zdanie na każdy temat i zawsze „mają rację”. Jeśli się z nimi nie zgodzisz – jesteś wrogiem. Potrafią opowiadać o wielkich planach lub historiach z przeszłości, ale rzadko ma to pokrycie w rzeczywistości.

Brak poczucia winy i odpowiedzialności

To jedna z najbardziej zauważalnych cech – oni nigdy nie przyznają się do winy. Zawsze winni są inni. Przykładowo – jeśli kogoś pobiją – to winna jest ofiara bo ich „sprowokowała”. Nie biorą też odpowiedzialności za innych: „każdy powinien się martwić o siebie” – to zdanie, które możesz od nich usłyszeć.

Całkowity brak empatii

Ponieważ tacy ludzie nie potrafią odczuwać emocji – nie potrafią również współczuć. Nie rozumieją kompletnie uczuć innych ludzi. Jeśli płaczą (co zdarza się często!) to tylko aby zmanipulować innych. Brak empatii oznacza, że tacy ludzie są niezdolni kochać innych. Jeśli są w związkach to tylko dla jakichś korzyści. Ludzi postrzegają dosłownie jak obiekty, które można wykorzystać do swoich celów.

Kłamstwa i manipulacje

Pomimo, że ludzie – węże prawie zawsze kłamią, ciężko jest to rozpoznać. Wszystko przez to, że pozbawieni emocji nie przejawiają normalnych ludzkich odruchów, po których można się zorientować, że ktoś kłamie. Oni są mistrzami manipulacji. Nierzadko opowiadają historie kompletnie nie mające sensu, a i tak ciężko im nie uwierzyć. Są bardzo przekonywujący. Jeśli czujesz, że ktoś jest pewny siebie, ale historia wydaje się dziwna – prawdopodobnie masz do czynienia z jednym z nich.

Szukanie wrażeń i szybkie nudzenie się

Ludzie – węże, ze względu na swoje braki w odczuwaniu emocji – silniej niż inni potrzebują bodźców zewnętrznych. Niebezpieczne, szalone i nieodpowiedzialne – takim można określić ich zachowanie. Zdają się nie rozumieć w ogóle co im grozi. Przez to często postrzegani są błędnie jako odważni – w rzeczywistości to brak poczucia odpowiedzialności i lęku, związany z ich brakami emocjonalnymi. Mają silne skłonności do alkoholu i używek i zmieniają się pod ich wpływem – zachowują się agresywnie, wręcz szaleją.

Pasożytniczy tryb życia

Ludzie – węże praktycznie zawsze prowadzą pasożytniczy tryb życia. Wykorzystują innych, wzbudzając ich litość. Nierzadko są to mężczyźni czy kobiety, które żyją na koszt partnera. Relacje z innymi utrzymują tylko jeśli przynoszą im one jakieś korzyści. Nierzadko oszukują innych finansowo (np. znikają z pieniędzmi bez słowa).

Agresja i brak kontroli

Takie jednostki bardzo rzadko potrafią opanować swój gniew – bywają agresywni – fizycznie i słownie, łatwo ich zirytować. Oczywiście winni zawsze są inni, którzy ich „wkurzyli”.

Impulsywność i brak długoterminowych planów

Ludzie – węże są bardzo impulsywni, potrafią zmienić plany w ciągu minuty nie bacząc na innych (nawet rodzinę). Nie potrafią osiągać celów w życiu, bo kompletnie nie potrafią zorganizować długoterminowych planów. Mogą np. zaplanować z partnerem/ką wspólną przyszłość i ślub, budowanie firmy lub inną poważną inwestycję z przyjacielem, po czym zniknąć bez słowa.

Liczne, często krótkie związki z innymi i pomawianie swoich „ex”

Ludzie węże nie potrafią budować trwałych związków, więc nic dziwnego, że kończą z wieloma „ex” partnerami i nierzadko nieudanymi małżeństwami z dziećmi. Dodatkowo charakterystyczne jest u nich pomawianie byłych partnerów. Ich „ex” to zawsze wariaci/tki, którzy ich zranili i wykorzystali, chorzy psychicznie, robią problemy, etc. I choć faktycznie bliższa relacja z kimś takim kończy się u partnera/ki zaburzeniami psychicznymi – w rzeczywistości to ludzie – węże wykorzystują i maltretują swoich partnerów doprowadzając nierzadko ich psychikę do drastycznego stanu.

Takie zachowanie nie ogranicza się jednak do samych życiowych partnerów – socjopaci, psychopaci czy narcyze będą pomawiać każdego, kto im w czymś przeszkodzi – nawet własną rodzinę, przyjaciół i znajomych. Jeśli więc w swoim towarzystwie masz kogoś, kto ludzi dzieli na „tych fajnych, miłych, etc” oraz „tych wrogich, wariatów, głupich, etc” – są spore szanse, że taka osoba ma zaburzenia psychiczne.

Problemy z prawem

Ludzie – węże praktycznie zawsze mają jakieś problemy z prawem i nienawidzą władzy oraz policji (jednocześnie się jej bojąc). Mogą opowiadać jak to zostali „bezprawnie”, „bez przyczyny” aresztowani, przesłuchani, itp. Chwalą się tym, a walkę z policją i władzą uważają za coś ważnego. Jest to dość oczywista cecha – aparaty władzy są po co, by eliminować takie jednostki ze społeczeństwa lub przynajmniej udaremniać ich szkodliwe działania i wpływ.

Brak szacunku

Ludzie – węże mogą traktować Ciebie jak najważniejszą osobę na świecie (tylko na początku znajomości) – ale ich prawdziwe oblicze poznasz po tym jak traktują innych. Jeśli dla Ciebie ktoś jest miły i uczynny, ale innych (czasem również swoją rodzinę) traktuje zimno – miej się na baczności.

Powyższe cechy nie muszą występować naraz. Najprościej takie jednostki poznać po tym, że zawsze próbują wzbudzić naszą litość, zwłaszcza na początku znajomości. Opowiadają jak to inni ich zranili, wykorzystali, oszukali, itp. Zawsze winą za swoje niepowodzenia obarczają innych.

Skąd się biorą ludzie – węże?

Według najnowszych badań jest to genetyczne – jeśli rodzic lub rodzice to „węże” – ich dziecko lub dzieci również nigdy nie rozwiną emocji (przebadano przypadki dzieci adoptowanych – również w kochających rodzinach nie rozwinęły emocji).

Ale takiego „człowieka” można również wychować – co najlepiej ilustruje np. kultura muzułmańska – gdzie nierzadko nawet małe dzieci potrafią mordować, a kobiety i „niewierni” traktowani są zawsze jak obiekty. Potwierdzają to również statystyki – w krajach z kultem jednostki (np. Stany Zjednoczone) ich liczba jest znacznie wyższa.

Oficjalne nazewnictwo i stopień „zwężowienia”

W tym artykule posługuję się pojęciem „ludzie – węże”. W rzeczywistości psychologia oficjalnie określa takie jednostki mianami:

  • psychopatów/socjopatów – to pojęcia używane zamiennie, choć w społeczeństwach postrzegane jako 2 zupełnie różne. Psychopata to w postrzeganiu ludzi seryjny morderca, chory psychicznie. Socjopata – manipulator, kłamca itp. Tak naprawdę określenie psychopata i socjopata oznacza w psychologii dokładnie to samo. Na zachodzie używa się specjalnego testu, tzw. PCL (Psychopathy Checklist, autorstwa Roberta Hare). W USA jednostkę określa się mianem psychopaty gdy uzyska on 30/40 punktów, w Europie – 25/40.
  • osobowość dyssocjalna (lub antyspołeczna) – to polskie pojęcie (funkcjonuje również „psychopatia” ale jest rzadko używane). Niestety u nas problem psychopatii jest bardzo mało znany. Podczas gdy na zachodzie od dawna używa się testów na psychopatię np. u więźniów mających szansę na zwolnienie warunkowe (psychopaci zwykle nie zostają zwolnieni, gdyż nie są to jednostki, które ulegną „resocjalizacji” – związane jest to z ich ułomnością – nie potrafią uczyć się na swoich błędach) – w Polsce nie robi się z opinii psychologów większego użytku.
Aby uzyskać tytuł psychopaty/socjopaty w psychologii trzeba uzyskać sporo punktów. Ale w życiu codziennym, osoby, które uzyskają nawet bardzo mało również powodują poważne problemy społeczne. Tak samo oszukują, manipulują i wyniszczają psychicznie innych.

Wpływ na otoczenie

Jak już wspomniałam ludzie – węże wywołują w dłuższym okresie czasu u osób blisko z nimi związanymi poważne zaburzenia psychiczne. Przede wszystkim depresję, ale również tzw. zaburzenie „borderline” i inne. Jest to bezpośrednim wynikiem ich zachowania. Bliskie otoczenie takich jednostek zawsze odczuwa:

Ustawiczny stres (lęk)

Pierwszym i największym problemem z takimi jednostkami jest to, że wzbudzają one podświadomy, ciągły stres (lęk). Niby wszystko jest OK, ale Twoje ciało reaguje jak na niebezpieczeństwo (to sygnał Twojego organizmu – który większość ludzi ignoruje, bo wg rozumu niebezpieczeństwa nie ma). Chroniczny stres tego typu prowadzi do problemów ze snem, zaniżonego poczucia własnej wartości, itp.

Upokarzanie

Ludzie – węże zawsze upokarzają swoich bliskich – częściej w odosobnieniu, ale również publicznie. Nie jest to wcale oczywiste i zwykle kryje się w małych, niby nieistotnych detalach, np. „jak taka mądra osoba jak ty może być fanem takiej gównianej muzyki”, „myślałem, że hokej jest tylko dla idiotów”, itp. Gdy zwrócisz im uwagę, obrócą to w żart („no co ty, ja tylko tak żartowałem, ty bierzesz wszystko do siebie”) i sprawią, że poczujesz się dodatkowo winny.

Izolację od innych

Ludzie – węże traktują swoje „ofiary” jak rzeczy i chcą mieć nad nimi pełną władzę. Jeśli więc ktoś z Twoich znajomych lub bliskich się na nich pozna – od razu zostaniesz poinformowany, że ta osoba jest niebezpieczna, kłamliwa, itp – wszystko aby nastawić Cię do niej wrogo. Bez problemu będą w tej kwestii kłamać („wiesz co X powiedział mi na Twój temat? Nie uwierzysz!”). W wielu przypadkach izolują też od rodziny i przyjaciół („Na nich masz czas, a dla mnie nie”).

Poczucie winy

Jeśli taka osoba jest Twoim partnerem/ką, bardzo szybko poczujesz się wszystkiemu winny/a. Będziesz się czuć nie dość dobry/a, nie dość mądry/a, itd. Ciągle będziesz porównywać się do innych. Ludzie – węże wymagają całkowitego posłuszeństwa, w przypadku jej braku – wycofują się z Twojego życia, „karzą” Cię brakiem uwagi, troski, itd.

Wyuczoną bezradność

To termin w psychologii opisujący stan, w którym masz wrażenie, że nie masz wpływu na swoje życie. Jest to pierwszy krok do poważnej depresji. Często słyszy się ludzi, których partnerzy zdradzają, oszukują itp, ale oni nadal z nimi są – „co zrobię, po prostu go/ją kocham” – to klasyczna oznaka wyuczonej bezradności.

Dysonans poznawczy

Jeśli spędzisz wystarczająco dużo czasu z takimi ludźmi – zaczniesz myśleć, że to ty masz problem ze sobą. Dysonans poznawczy oznacza sytuację, w której posiadasz 2 sprzeczne wizje w swojej głowie. Ludzie – węże potrafią bowiem być w jednej minucie agresywnymi wariatami, a w drugiej – grzecznymi, kochającymi partnerami/szefami/itp. Toteż ofiara sama wariuje – widzi, że ktoś jest agresywny, niszczy jej życie, ale jednocześnie widzi również (a zawsze chcemy wierzyć, że wszyscy są dobrzy z natury) jak psychopata gra i udaje kochającego, opiekującego się itp. W dodatku w przypadku relacji rodzinnych ofiary zwykle nie chcą lub nie wyobrażają sobie życia bez tych jednostek – „ale to mój mąż/żona/matka/dziecko itd – on/a nie może być złym człowiekiem!”. Może. I niestety jest.

Co więc można zrobić?

Niestety, na dzień dzisiejszy opinia na ten temat jest jednoznaczna – psychopatia jest nieuleczalna. Związane jest to z faktem, że to fizyczne braki w mózgu czynią dane jednostki takimi jakimi są. Człowiek nie ma możliwości odbudować sobie szarych komórek. Jeśli więc ktoś nie rozwinął empatii, czy z powodów genetycznych, czy związanych z wychowaniem – nie rozwinie jej już nigdyNa dzień dzisiejszy nie ma sposobu na radzenie sobie z tymi ludźmi – można ich tylko unikać.

Każda, nawet minimalnie psychopatyczna osoba wywoła u Ciebie problemy psychiczne. Wiele osób sądzi, że potrafią „radzić” sobie z takimi ludźmi – błąd. Nawet psychologowie i psychiatrzy, którzy badają ich od dekad są co do tego zgodni – bardzo trudno ich rozpoznać, bardzo łatwo nabrać się na ich „grę”. Jedynym sposobem jest całkowite odseparowanie się od takich jednostek.

Jeśli więc masz kogoś takiego w swojej rodzinie/otoczeniu – i ma on z Tobą kontakt – po prostu go zerwij. W przeciwnym razie prędzej czy później Twoje zdrowie psychicznie silnie ucierpi i prawdopodobnie popadniesz w głęboką depresję. Im szybciej odseparujesz się od ludzi – węży tym lepiej.

.

.


Uważasz powyższy artykuł za wartościowy i chcesz widzieć na blogu więcej podobnych treści? Od teraz możesz „głosować” pod każdym tekstem symboliczną złotówką, klikając w świnkę obok.

Zebrane środki pomogą rozwinąć kanał YouTube i stworzyć cykl filmów pokazujących życie na Karaibach

Dołącz do naszej facebookowej grupy „Życie Pod Palmami” by śledzić bloga oraz poznać się i porozmawiać ze mną i z innymi czytelnikami.


O MNIE

Mam na imię Katarzyna, jestem architektem i od kilku lat mieszkam na Karaibach. O tym jak i dlaczego zmieniłam swoje życie dowiesz się ze strony „O MNIE” oraz z e-booka:

 

66 thoughts on “Socjopata, psychopata, narcyz – jak sobie z nimi radzić?”

  1. Wyrzucony przeze mnie po odkryciu zdradzania. Nawet wtedy zaprzeczał, 5 min później już było wytłumaczenie: wytarł sobie gębę przełożoną z pracy- że to ją adoruje, żeby mieć profity w pracy -(„normalna partnerka, nie powinna pytać skąd facet ma pieniądze, powinna cieszyć się, że je przynosi, a tamta to jest brzydka baba z tłustymi włosami i małymi cyckami”) ). Oczywiście- biedną kobitę adorował, ale to nie z nią mnie zdradzał.

    Drugie dziecko właściwie rodziłam sama (bo przecież mamy kryzys). Z pierwszym zostawił mnie w ciąży na dwa miesiące, „bo nasłuchał złych rzeczy o mnie i teraz to on już nie wie”.) Przy drugim dziecku nawet przed operacją cc nie napisał sms. Po porodzie, oczywiście, przyjechał, ale jakoś nie mógł spojrzeć mi w twarz, nie mówię o zapytaniu „jak się czujesz” (romans trwał w najlepsze).

    8 lat dobrze się kamuflował jako narcyz i socjopata. Kolejne zadłużane firmy na mamusię, do mojego domu co jakiś czas przychodził kurator i awiza na jego nazwisko do sąd, wyroki, komornik ( „to już zakończone, wszystko wyjaśnione,w zawieszeniu, umorzone, wygaszone, nie będą już przychodzić, stare rzeczy, dzwoniłem już do komornika, żeby NIE PRZYCHODZIŁ”). Jego (Boże uchroniłeś mnie przed ślubem) dług sięga miliona, podobno. Zawsze ONI. Głupi, nie znający się, winni, beznadziejni, bez polotu, wyobraźni, leniwi: pracownicy klienci, brat (którego chciał bezwzględnie biznesowo wykorzystać). No i na końcu ja: nigdy nie kochająca, zimna suka, ta która nie chciała związku i sama wyrzuciła z domu. Próbował też na litość- zaczął ryczeć, zalewać się łzami, rozpaczać. Cyrk. Gdy to nie dało efektu, dosłownie za kilkanaście sekund (!) było tak: „zaraz rozp…ole ci ten twój ogródek”, oddawaj za akumulator, bo ci zaraz ten rower sprzedam za rogiem”, „spójrz na siebie, jak ty wyglądasz”, zimna szwedzka(!) sucz ).
    Po drodze, wcześniej – sprzedawanie wadliwych rzeczy z mojego konta (musiałam oddawać kasę, bo ludzie dzwonili przecież do mnie), właścicielka mieszkania, która dzwoni, że pan nie płaci ( sam wynajął superdrogie mieszkanie, sam podpisał umowę, sam się przede mną zobowiązał do płacenia kiedy mówiłam – nie stać nas), wyrzucenie mnie z mojego (sic!) mieszkania w nocy w bieliźnie (szczęście, że porwałam kluczyki do auta), interesy tak przeprowadzane, że musiałam się wielokrotnie wstydzić „na mieście”. Nowe „projekty”, spółki, pomysły, „partnerzy”, ale jakoś ciągłe siedzenie w chacie przy kompie zamiast normalna robota. Jak już coś wlazł to zaraz oszukał, znudził się i kolejne długi, odwróceni ludzie, niezrealizowane obietnice i zobowiązania. Ja natomiast zapieprz od rana do wieczora. Aha,niania do dziecka – mimo, że siedział non stop w domu i udawał, że pracował – wynajęta. Umierał mu ojciec – nie jeździł do szpitala, nie mówiąc o tym, żeby go tam zawieźć, nie było żadnej troski, opieki. Nic („wiesz jak ja nie lubię szpitali’). Na pogrzebie odstawił taki teatr rozpaczy, przemowy, ryku, że ludzie patrzeli po sobie. Zdemolowane mieszkanie: wyrycie na ścianie nożem napisów, oblanie ścian czerwonym winem – ot, takie skutki awanturek. Wezwana policja: „my się tak kłócimy, partnerka się uspokoi, ma zły dzień”. Uderzenie- może trzy razy, zawsze w twarz i głowę: „Ty pie…ny borderze” ( aha, bo wyczytał w necie, że jestem border line:) Wezwana policja: „partnerka sobie to wymyśliła”. Wyrzucony telefon z okna w głęboki śnieg (szczęście, że się rozładowywał, słyszałam dzięki temu gdzie jest- przepraszam za groteskę). W Wigilię jakoś chwilę przed kolacją ( już po wyrzuceniu go z domu) wysłał mi mms z egzotycznej plaży Merry Christmas. Dzieciom oszczędziłam widoku.

    Antyspołeczne „drobiazgi”? Tu będzie strasznie i śmiesznie: chciał wyrzucać zielone śmieci za płot ( przecież tam nikt nie chodzi); „weź z firmy służbową komórkę” ( to bym podzwonił ws interesów, po co mi nabijać); notoryczne parkowanie na zakazach, wyprzedzanie poboczem, „patrz ten nie ma kasy fiskalnej, no i do kieszeni, czysty zysk, co?”; pani podchodzi do nas w znajomej restauracji: bo pan kiedyś był i nie zapłacił za danie i mówił, że doniesie…( udał, że nie wie o co chodzi, kobita się wycofała,przeprosiła za zamieszanie); kiedyś dzwoni do mnie policjant, że ten pan tankował moje auto, nie miał kasy zostawił na stacji dowód, że kasę odda, ale jakoś go nie ma, więc policjant odnalazł właścicielkę auta… Teraz uwaga!: odbijanie przed godziną biletu parkingowego w galerii i wracanie dalej do galerii, żeby nie zapłacić przy wyjeździe.. Chwalił się tym i zachęcał. Hard core co? 🙂

    Pamiętam więcej, ale już nie chcę i miejsca brak.
    Wiem co myślicie.
    Przepraszam codziennie siebie, ale nie wiem czy wybaczę. Chronię dzieci przed socjopatą. Pozwałam go o alimenty, bo oczywiście nie płaci. Chcę ograniczyć prawa rodzicielskie.
    Tyle mogę.
    Aha. I już wiem, już umiem, już żyję.
    On nie ma nic oprócz zrytej psychy i jakieś kolejnej ofiary.

    Polubienie

  2. Ciekawe czy to co robią Ci ludzie jest efektem doświadczenia podobnych zachowań gdy wcześniej byli na innej pozycji. Niektórzy są tak wyrafinowani,że pokazują grą aktorską to co widzieli/słyszeli u innych.Jakie intencje temu towarzyszą,tego nie wiem

    Polubienie

  3. Potwierdzam, że dużo socjopatow dochodzi do wysokich stanowisk, bo czerpie radość i moc z władzy nad innymi, oni lubią blyszczec. A w Polsce obowiązuje autorytarny styl zarzadzania, który sprzyja tego typu liderom.

    Tez miałam spotkanie z psychopata w pracy, nazywałam te osobę Dr Jekyll and Mr Hide, czarująca, inteligentna, atrakcyjna, manipulujaca, nienawidząca innych, którzy kwestionowali jej geniusz (charakterystyczne dla socjopatow jest zawyżone mniemanie o sobie i swoich umiejetnosciach), dzieląca ludzi na sprzymierzeńców (posłusznych jej w każdym calu donosicieli) i wrogow (wszystkich pozostalych), o silnych sklonnosciach sadystycznych (znęcanie się nad innymi juz w dzieciństwie i przechwalanie się tym z luboscia, mobbing w pracy jako forma rozrywki), o talencie aktorskim (skłonność do teatralnych zachowan), jej hobby to intrygowanie, intrygowanie, intrygowanie…..

    Odeszłam stamtad, co za ulga:)))

    Polubienie

  4. Hej
    Jestem wężem niedawno to odkryłem, na początku nie dowierzałam i wybierałem ten fakt. Teraz już się z tym pogodziłem i wcale nie jest mi z tym źle.
    Miłego dnia 🙂

    Polubienie

  5. To o mojej matce… Z dziecinstwa zrobila mi pieklo. Kilka razy chcialam przez nia popelnic samobojstwo. Gdy doroslam, musialam wyjechac za granice i uciac kontakty. Moj ojciec jest tak uzalezniony psychicznie od niej, ze zal patrzec, mowi bez sensu jak nienormalny, nie widzi faktow, zawsze bal sie mnie wspierac ze strachu przed matka. Mam chorobe sieroca, ktora ciagnie sie za mna cale zycie. Przyklad? Jedna z mnostwa wypowiedzi tego typu do mnie od wczesnego dziecinstwa: „Takie kaleki jak ty to w Sparcie sie zrzucalo ze skaly i byl spokoj, strata pieniedzy, powinno sie ciebie ukatrupic po urodzeniu, po co to chowac, glucha, kulawa, za maz nie wyjdzie, myslalam, ze drugie dziecko bedzie tak samo latwo wychowac jak pierwsze, a tu sie kaleka urodzila, nigdy w zyciu nie kupie sobie futra, ty dziwo cholerna, jaka ja biedna jestem, ze cos takiego musze chowac…” Bylam posmiewiskiem w szkole, bo przez 10 lat rodzice nie zalatwili mi aparatow sluchowych, i ubierali mnie w takie szmaty 3 na krzyz w kolko te same, za krotkie, za dlugie, niemodne, donaszane po bracie i ciotkach, ze bylam czesto brana za dziecko z domu dziecka, albo z rodziny patologicznej. No coz, to byla patologia, mimo ze matka nauczycielka, a ojciec inzynier. „Ty nie jestes moja corka, ty dziwo cholerna” – obelzywe krzyki mojej matki dzien w dzien bylo slychac chyba w calym miescie. Drewniany parkiet w domu byl wazniejszy od moich ubran. Cala szkole podstawowa chodzilam okragly rok w plastykowych adidaskach: w zimie na sniegu, w lecie w upale. Raz w sanatorium matka rzucila przede mnie plastykowe okropne czarne meskie buty 2 rozmiary za duze i warknela: masz, zebys wiedziala, ze masz matke, kupilam ci, mimo ze nie mam na chleb, bo ciebie wiecznie trzeba leczyc, a wieksze, bo ci ta wielka gira wiecznie rosnie”. Nie pamietam, zebym miala cieple kozaki, porzadne cieple kurtki, swetry, zawsze marzlam i chorowalam. Gdy zdalam egzamin magisterski na Politechnice: „Co?? niemozliwe, w komisji musial siedziec znajomy ojca”. Gdy gralam moj dyplom na fortepianie w sredniej szkole muzycznej, rodzice nie przyszli. Matka warknela tylko cos w rodzaju: ” Nie mam czasu na twoje glupoty”. Gralam dyplom w starych rozciagnietych sandalkach. Studniowka w starej bialej bluzce, czarnej szkolnej spodniczce, matka uszyla mi czarny krawat i kazala to wszystko zalozyc. „Dla takiej kaleki jak ty nie warto inwestowac”. Totalne upokorzenie, kolezanki w balowych sukniach. Nie chcialam isc, zmuszono mnie. Gdy poszlam do pracy i ubralam sie ladnie – „ty damo cholerna, artystko ze spalonego teatru”. Pani psycholog tu w UK spytala mnie ze zdumieniem po pierwszej rozmowie: „Jakim cudem ty to wszystko przetrwalas? Skad wzielas w sobie sile, aby to przezyc?” Od urodzenia mam zespol Proteusza, chore nogi, w wieku 7 lat nastapila 50% utrata sluchu (bylam bita non stop przez starszego brata, matka udawala slepa, mialam wrazenie, ze ja to cieszy) , w doroslym juz zyciu przeszlam walke z nowotworem w calkowitej samotnosci, rodzicow ani braci nie bylo ani przy mojej chemioterapii, radioterapii, nikt nie odwiedzil mnie w szpitalu po operacji. Wszyscy zyja sami dla siebie. Gdy pojawiam sie w Polsce, natychmiast jestem wykorzystywana, obrazana, manipulowana, wbijana w poczucie winy, matka zada pieniedzy. Rodzice wsparli ogromnie finansowo moich braci na urzadzenie sie, mnie nie. Za granica zyje normalnie, pracuje w dobrej firmie, dobrze zarabiam, mam szerokie grono przyjaciol, czuje sie dobrze. Po prostu pech. Zdaniem psychologa przetrwanie zawdzieczam ponadprzecietnej inteligencji i ogromnej sile charakteru. Pozdrawiam wszystich, ktorzy zyja w upokarzajacej niewoli u socjopaty… Trzymajcie sie. To Wy jestescie w porzadku, czas uciekac i zaczac zyc normalnie. Powodzenia.

    Polubienie

    1. Przeczytałam „od deski do deski” Twój wpis Dorothy. O swoich, podobnych (niestety) doświadczeniach nie chcę tu pisać…. Chcę natomiast napisać jedno – gdzieś, ktoś, znad Wisły przesyła Ci ogrom pozytywnej energii i zapewnienie, że będzie dla Ciebie świeciło słońce :-).

      Polubienie

  6. Walcze wlasnie z bardzo silnym dysonansem poznawczym i przypomnial mi sie ten artykul. Czytalam go juz, ale tylko bardzo powierzchownie. Teraz przeczytalam go porzadnie i chyba musze sie w koncu pogodzic z faktem, ze takim czlowiekiem jest moja mama. Rozpoznaje u siebie wszystkie skutki przebywania w towarzystwie czlowieka-weza. Co do jednego. Nie do konca wiem jak sobie z tym poradzic. Jutro wyjezdzam wiec bezposredniego kontaktu nie bedzie, ale kontakt telefonizny moze byc rownie trudny…

    Polubienie

  7. Właśnie zakończyłam swój związek z socjopatą. Po niespełna roku sielanki zaczął się dramat. Pobicie. Później jego wizyta u psychiatry, postanowienie poprawy, skierowanie na terapię, na którą nigdy nie dotarł. Skończyło się również pobiciem. Przekonał policję, że leczę się psychiatrycznie i wie, jak się mną zaopiekować. Interwencja zakończyła się brakiem reakcji policji, ślady pobicia nie były wystarczającym dowodem, poza tym nigdy nie przyznał się do tego, że mnie pobił. To on mial się mną teraz zaopiekować. To nie była pierwsza interwencja, ale po raz pierwszy zdecydowałam się zrobić obdukcję. Trzy lata psychicznego znęcania się, grożenia, wykorzystywania i próba umieszczenia w szpitalu psychiatrycznym. Niebawem zaczynam terapię. Czy taki człowiek powinien ponieść konsekwencje? Czy powinnam złożyć prywatne oskarżenie? Moja rodzina przekonuje mnie do tego, ale on jest nieobliczalny, boję się, że mnie skrzywdzi jeszcze bardziej.

    Polubienie

    1. W Polsce – nie. Polskie prawo sprzyja przestępcom. Nie bez powodu mówię, że Polska to (k)RAJ dla przestępców. Sprawy tego typu praktycznie nigdy nie mają happy endu. Możesz oczywiście próbować, ale w Polsce jeśli nie ma świadków (a nawet i ze świadkami jest ciężko) pobicia, itp. – sprawa nie istnieje. Między innymi dlatego mamy taką skalę przemocy w rodzinach i patologii.

      Jedynym rozwiązaniem jest ucięcie wszelkich kontaktów, bo jak dobrze podejrzewasz – taki człowiek jest nieobliczalny i może Cię nawet zabić. Na Twoim miejscu wyprowadziłabym się razem z całą rodzinę w nowe miejsce, tak by zerwać wszelkie kontakty. Sprawy sądowe niestety nie pomogą – bo taki człowiek bez problemu wtedy uzyska Twój nowy adres. W Polsce w ogóle nie chroni się ofiar. Ogólnie – najlepiej się po prostu odciąć. Tak jak wspominałam – w przypadku relacji z takimi osobnikami można tylko minimalizować straty, nie da się „wygrać”.

      Przeczytaj koniecznie książki mówiące o tym temacie, szczególnie polecam Roberta Hare „Without Conscience” (nie wiem czy jest polskie tłumaczenie). Psychologowie w Polsce Ci niewiele pomogą, ponieważ nie znają kompletnie tematyki psychopatii.

      Polubienie

    2. Jeśli tego nie zrobisz będzie Cię krzywdził dalej. Chyba że masz możliwość całkowitego odcięcia się od gościa, ale jeżeli jest cokolwiek co Was będzie łączyć po rozstaniu to zgłaszaj do prokuratury.

      Polubienie

  8. dziękuje za poruszony temat.mialam do czynienia z socjopatą.był moim mężem i ojcem dwóch synów.wiedziałam,że jeżeli rozwiodę się, to utnie alimenty.po usamodzielnieniu sie synów wyprowadziłam się z domu i czekałam na jego krok w sprawie rozwodu, który to krok nigdy nie nastąpił.pomawianie mnie nigdy nie mialo końca .równiez do synów w co oni w końcu uwierzyli.zapytałam tylko synów, ze jeżeli byłam taka zła, to chyba sie cieszy, że odeszłam i chyba warto wziąć ze mną rozwód.był wykształcony,bogaty,”ciepły człowiek”.był, bo już nie żyje.okres bez niego był najlepszym okresem w moim życiu.jednak zostały zerwane więzi z synami, o które juz nie zabiegam. nie wiem czy wraz z nazwiskiem odziedziczyli też zachowaia swojego ojca a ja, już w wieku blisko 70 lat uznałam, że może być między nami tylko dobrze albo wcale.czuję smak przegranej rodziny bez mojego wkładu.i to bardzo boli.pozdrawiam

    Polubienie

  9. Za te zachowania odpowiadają symbionty astralne z ciemnej strony, tzw krokodyle. Polecam blog Andrzeja Kluzy „Świat Ducha”, który bardzo szczegółowo je opisał.

    Polubienie

  10. MÓJ JESZCZE OBECNY MĄŻ TO TYPOWY PSYCHOPATA ZNĘCAŁ SIĘ NADE MNĄ LATAMI GDY PRAWIE STRACIŁAM DZIECKO I LEŻAŁAM W SZPITALU NA POJEDYNCZEJ SALI ZNĘCAŁ SIĘ ,, REGULUJĄC ” ŁÓŻKIEM NA KTÓRYM LEŻAŁAM ZDRADZAŁ MNIE A PARĘ LAT TEMU POBIŁ AŻ PRAWIE POZBAWIŁ MNIE OKA …OD RAZU ZGŁOSIŁAM TO NA POLICJĘ ZAGRANICA GDZIE BYWAM ZOSTAŁ ARESZTOWANY OD TAMTEGO CZASU MIESZKAM SAMA Z DZIECKIEM ON OCZYWIŚCIE SIĘ NIE PRZYZNAŁ DO POBICIA…MAM SPRAWĘ ROZWODOWĄ W POLSCE…( W TYM TEMACIE WOLE SIĘ NIE WYPOWIADAĆ) BO PODEJŚCIE SĘDZIÓW JEST PO PROSTU OBURZAJĄCE ,ZADAJE SOBIE CZASEM PYTANIE; CZEMU NIE UDERZYŁ MNIE PRZED ŚLUBEM? HMM PO OKOŁO 3 TYGODNIACH OD POBICIA MNIE POZNAŁ SOBIE ,,KOCHANKĘ” , NIE MIAŁ ŻADNYCH SKRUPUŁÓW I JESZCZE MNIE PRÓBUJE ZA WSZYSTKO OBWINIĆ W MOIM PRZYPADKU PRZYDAŁOBY SIĘ PRZEPROWADZENIE BADAŃ W STOSUNKU DO MOJEGO MĘŻA WIEM IŻ TYLKO SĄD A WŁAŚCIE SĘDZIA MOŻE TO ZLECIĆ …ALE ON SIĘ NIE MUSI ZGODZIĆ ,WYNISZCZAŁ MNIE ,NIENAWIDZIŁ NIE WIEM ZA CO …WIEM JEDNO IŻ NIGDY NIE SPOTKAŁAM TAK ZŁEJ OSOBY ,A SĘDZIOM PROPONUJE ABY BARDZIEJ SKUPIALI SIĘ NA PROWADZONYCH SPRAWACH I NIE CZULI SIĘ ,,BOGIEM”

    Polubienie

    1. W Polsce nie funkcjonuje z tego co wiem w prawie i psychologii nawet pojęcie psychopaty i nie dokonuje się żadnych badań. Temat nie istnieje. Na zachodzie od dawna psychologowie mają zdanie w tego typu sprawach jak i również w sprawach o zwolnienia warunkowe więźniów. Przykro mi bardzo czytać Twoją historię – niestety jest takich wiele i wszystkie niemalże identyczne. Życzę dużo siły i samych dobrych ludzi dookoła – tych jest na szczęście dużo dużo więcej!

      Polubienie

      1. Dziękuję za świetny artykuł. Żyję z takim narcyzem ponad 30 lat. Zniszczył we mnie wszystko, poczucie pewności, wiary w siebie, wyśmiewał moją pracę, podważał wiedzę i autorytet. Wszystko musiało się odbywać na zasadach narzuconych przez wszechwiedzącego pana i władcę. Żadnych uczuć, tylko żądania, obarczanie wszelkimi obowiązkami. Szantaż emocjonalny na porządku dziennym, pogarda, upokorzenia, poniżenia, wyzwiska tak wymyślne, by najbardziej dotykały i raniły. Żadna rozmowa nie przyniosła poprawy, tylko nasilenie przemocy werbalnej. Przemoc psychiczna i dominacja w każdej minucie wspólnego życia. Powiedziałam dość, a pan winą za rozpad toksycznego zawiązku całkowicie obarczył mnie. Każda rozmowa to porażka, odwracanie kota ogonem, że źle interpretowałam słowa itd. Proszę o pomoc „W jaki sposób rozmawiać z narcyzem , by coś do niego dotarło” . Czy tylko językiem prymitywnym i agresywnym?

        Polubienie

        1. Polecam psychoterapię i książki. Tak jak wspominam w artykule z takimi jednostkami nie da się rozmawiać. Zrozumienie dlaczego wymaga bardzo rozległej wiedzy w dziedzinie psychologii i biologii człowieka.

          Polubienie

        2. nie rozmawiać tylko natychmiast odejść 30lat za długo to tolerowałaś życie jest krótkie więc ostatnie lata przeżyj właściwie z godnością i szacunkiem do samej siebie natychmiast !!!!!!!!!!!!!!!

          Polubienie

        3. Wszyscy mówią uciekać, nie pozwalać się poniżać, ucinać rozmowę, kiedy włącza mu się opowiadanie bajek. Ja się zaczęlam odwracać na pięcie, a kiedy dotarło do niego, że może mi już nagwizdać, sam się poddał. On potrzebuje ofiary, pytanie- czy chcesz być jeszcze ofiarą?

          Polubienie

          1. Dokładnie. Z perspektywy czasu najchętniej wysłałabym mu jeszcze bukiet kwiatów i podziękowała za transformację, którą przeszłam dzięki niemu.

            Polubienie

        4. Narcystyczne zaburzenie osobowości jest czymś zupełnie innym niż tak zawana osobowość nieprawidłowa czyli socjopatia. Do tego psychopatia jest wrodzona a socjopatia może być nabyta, to zupełnie inne osobowości choć bardzo do siebie podobne. Jeśli o narcyzm chodzi to zupełnie inna „bajka”

          Polubienie

          1. Według najnowszej psychologii – zaznaczam że nieobecnej w Polsce – nie. Psychopatia i socjopatia to wg najnowszej psychologii to samo, z tym że tak – często używa się słowa socjopata w przypadku mniej drastycznej skali psychopatii (według badań psychopatia jest genetyczna, nie środowiskowa).

            Natomiast narcyzmy są dwa typy – wrodzony (genetyka) i nabyty – który jest po prostu zbytnim egoizmem, związanym z tzw. „bezstresowym wychowaniem”.

            Polubienie

  11. Catherine. Jak odciąć się od takiego rodzica? Jak nie stać się podobnym człowiekiem? Jeśli mam taką matkę/ojca to ja też jestem taka? Czy mogę coś zrobić żeby się taka nie stać?

    Polubienie

  12. Świetny artykuł. Dużo czytałam o narcyzmie (a kto ma do czynienia z narcyzem, ten wie, że od czasu do czasu trzeba sobie odświeżyć wiedzę na temat tego, jak taka osoba postępuje) – i do tego tekstu będę wracać. Jest syntetyczny, sugestywny, napisany dobrze i – jak myślę – z empatią.

    Nie wiem, czy wróci tutaj kiedyś sama Autorka, albo jakiś czytelnik, ale pozwolę sobie na wszelki wypadek zostawić tutaj prośbę o radę. Otóż: mam silną, toksyczną, ale przynajmniej już rozpoznaną relację z narcyzem. Nie jest to mój partner życiowy – z jednej strony: na szczęście, z drugiej: komplikuje mi to nieco próby złapania odpowiedniej perspektywy, bo bardzo wiele się mówi i pisze o prywatnych związkach z narcyzami, a mniej o zawodowych – które zresztą pewnie często wnikają także w życie prywatne. W moim przypadku narcyzem jest mój przełożony – o którym kiedyś myślałam, że jest moim mistrzem i wzorem, a teraz przekonuję się nieustannie, że to manipulator, człowiek pozbawiony sumienia, krzywdzący innych – i niestety, niebezpieczny.

    Poznałam go 6 lat temu. Byłam wtedy bardzo młoda, naiwna, ufna – a on charyzmatyczny, wpływowy, czarujący itd. Historia jest dość długa i przebiega, oczywiście, od początkowego zauroczenia, zaufania i podporządkowania – przez odczucie dysonansu (dlaczego czuję się tak źle, skoro on jest taki dobry? – i: dlaczego on robi takie rzeczy, skoro jest taki dobry?), rozczarowanie, niepewność, poczucie winy, setki przepłakanych godzin i próbę ucieczki – aż do powrotu (bo jeszcze nie wiedziałam, że nie jestem winna jego zachowania – i że cokolwiek zrobię, on się nie zmieni), odkrycia pojęcia i mechanizmów psychopatii i narcyzmu (a więc wielkiego: bingo!), pewnego uspokojenia, ale i wątpliwości – co robić dalej?

    Rozczarowanie z powodu utraty autorytetu i odkrycia, że jestem jednak trochę idiotką (bo on mnie „wybrał” nie dlatego, że jestem zdolna, tylko dlatego, że wyczuł moje deficyty i podatność na manipulację) już w dużej mierze przepracowałam, ale nie jestem pewna, jak się zachowywać, żeby nie dać się wykorzystać i skrzywdzić. Do tej pory zachowywałam się nie całkiem konsekwentnie, ale i nie „perfidnie”. Trochę się buntowałam, trochę potem przepraszałam i ulegałam (bo zaczynałam myśleć, że chyba jednak jestem zbyt surowa i on w sumie może mieć rację itd.). Zawsze starałam się być szczera i reagować zgodnie z własnym sumieniem, a przy okazji – być dobrym, niepamiętliwym, niemałostkowym, skorym do wybaczenia człowiekiem. Teraz widzę, że to nie ma sensu. On nie potrzebuje wybaczenia, bo nie jest w stanie odczuć swojej winy. Nie obchodzi go, że będę uczciwa, szczera i dobra, bo to pojęcia zupełnie mu obce (choć ciągle mówi o uczciwości i rzetelności, oczywiście). Jedyne, czego chce, to żebym pracowała jak najlepiej, dawała się wykorzystywać – oczywiście w sposób dla innych nieuchwytnych – i niczego nie oczekiwała.

    I to, czego nie jestem pewna, to czy powinnam się na to zgodzić, jakoś do tego dostosować, czy może jednak się buntować? To znaczy:
    a) udawać, że wszystko jest dobrze, niczego nie tłumaczyć, niczego nie negocjować – bo to i tak nie ma sensu – robić swoje i czekać do momentu, kiedy się uwolnię. Czy…
    b) zbuntować się, zrobić awanturę, odejść ostatecznie, próbować go skompromitować (ponieważ boli mnie to, że wiele osób mu ufa – choć nie wszyscy: w gruncie rzeczy tylu ma wrogów, ilu „przyjaciół”, czego kiedy nie rozumiałam…)…?

    Niby oczywista jest odpowiedź a – ale ona wiąże się z pewnym oszustwem, pewną manipulacją, mniejszymi i większymi kłamstwami – a więc bronią z arsenału narcyza, a nie mojego, mam nadzieję… Tym gorzej (albo lepiej), że kwestie zawodowe wyglądają tak, że jeszcze przynajmniej przez dwa lata, aż do skończenia pewnego projektu muszę z nim wytrzymać, a i potem najlepiej byłoby mieć z nim dobry kontakt, o ile będzie to możliwe. Co gorsza, jeśli projekt się uda, to teoretycznie największą nagrodą byłaby z jego strony propozycja zatrudnienia na stałe – co jednak w tych okolicznościach nie byłoby takie słodkie… Mimo to lubię moją pracę, nie chcę jej zmieniać, bo uwolniłabym się od szefa, ale straciłabym pozycję, którą sobie wypracowałam, kontakt z dobrymi znajomymi itd…

    Przepraszam za długość wiadomości. Będę wdzięczna za wszystkie uwagi i wskazówki, ale nawet jeśli ich zabraknie, to cieszę się, że mogłam poczytać i się wypisać – to zawsze pomaga. Będę wracać!

    Polubienie

    1. Hey Anno, psychopaci/socjopaci/narcyze na wysokich pozycjach zdarzają się bardzo często, bo niestety w świecie dzisiejszego socjalistycznego biznesu takie osoby nie różnią się od prawdziwych liderów (tylko w kapitalizmie prawdziwi liderzy mają przewagę, a psychopaci szybko przegrywają). Niestety tu nie ma dobrych wyborów – jakakolwiek relacja z upośledzoną emocjonalnie osobą, w dodatku niegłupią (bo głupsi psychopaci nie dostają takich pozycji w firmach) będzie rzutować bardzo negatywnie na Twoją psychikę – tego nie zmienisz. Możesz mieć pewność, że Twoja samoocena jak i ogólny obraz siebie są i będą stale zmniejszane w takiej pracy. Oczywiście możesz się na to godzić, większość osób tak robi. To, czego nie widzą to poważne straty, które odbudowuje się latami. Można to ująć tak – za każdy rok przepracowany z taką osobą będziesz potrzebować kilku lat, by odwrócić negatywne skutki jej wpływu.

      Nie da się z psychopatami/socjopatami/narcyzami „wygrać”. Każda konfrontacja z nimi skończy się dla Ciebie boleśnie. Szczególnie jeśli liczysz na wsparcie innych w pracy. Nie polecam, choć możesz oczywiście sama się o tym przekonać 🙂

      Ja wiem po swoich jak i innych ludzi doświadczeniach, że nigdy nie warto utrzymywać kontaktów z takimi jednostkami. Kariera i pieniądze nie dadzą Ci szczęścia nawet w normalnym środowisku pracy. Jeśli za tym gonisz to tym gorzej dla Ciebie. Jeśli „lubisz” swoją pracę – też gorzej, bo im bardziej ją lubisz tym mniej potrafisz wyznaczyć granicę między życiem, a pracą. Pisałam o tym w jednym z artykułów o pasji.

      Jeśli masz możliwość pójść na dłuższy urlop (2-3 miesiące) to warto skorzystać z takiej opcji. Wiem, że w Niemczech ludzie robią coś takiego że w podobnych sytuacjach jak Twoja proszą psychologa o zwolnienie sugerując, że atmosfera w pracy poważnie im szkodzi (że nie śpią, są zestresowani, etc). Nie wiem czy w Polsce można coś takiego zdobyć, ale możesz spróbować.

      Natomiast jeśli masz możliwość rzucić tę pracę – sama się zastanów, czy nie warto. Ostatecznie i tak to zrobisz jeśli podejmiesz „leczenie” swojej psychiki. Masz w ogóle jakiegoś psychologa co się na tym temacie zna? Powinnaś.

      Polubienie

        1. Poza tym, zapomnialas dodac jeszcze, ze czesto i przewaznie to oni
          z totana premedytacja i wyrachowaniem wrabiaja niewinne ofiary w klopoty z prawem.
          Ci inteligentni i inteligentniejsi;
          Ci odrobine nieco mniej inteligentni,
          wdeptujac, daja sie sami zlapac,
          przynajmniej w niektorych przypadkach.

          Rozumiem, ze
          w skrocie po prostu nie sposob opisac
          calego ich, nieskonczonego repertuaru.

          Polubienie

    2. AnnoK, niesamowite, jakbym czytała swoja własną historię! U mnie też był projekt, wielka fascynacja intelektualna i podobnie jak Ty zaufałam i podporządkowałam się. Uwielbiałam go, czarujący, mądry, przystojny i na początku było naprawdę cudownie. Z czasem jednak zaczęly się schody. Zaczęłam go przyłapywać na kłamstwach i manipulacji, które często wiązały się z obniżaniem mojej samooceny. Odpowiednio karał mnie, gdy nie byłam posłuszna. Najgorsze było to, że dałam się jeszcze wkręcić w seksualne gierki. Koszmar. I mnie też mamił etatem i świetlaną przyszłościa. Powiem Ci tak: uciekaj gdzie pieprz rośnie. Wszystko, co mówi jest kłamstwem i może skończyć się Twoją depresją. Jego uczucia są iluzją, ludzi traktuje wyłącznie jako środki do celów. Ja też myślałam, że wybrał mnie, bo jestem zdolna. Nie, wybrał mnie, bo adorowałam go i byłam podatna na jego manipulacje. Narcyz niestety bardzo umiejętnie wpaja nam w głowy poczucie bezsilności, że bez niego sobie nie poradzimy. Bzdura. Zobaczysz, że jak tylko go zostawisz, trochę się przemęczysz, ale ostatecznie osiągniesz więcej niż on mógłby Ci dać.

      Polubienie

      1. Ja też mam podobny punkt w cv. Pamiętaj tylko, żeby sensownie to rozegrać. Mój były szef próbował mnie zniszczyć w środowisku, po tym jak złożyłam wypowiedzenie. Do tej pory próbuje mi jeszcze deptać po piętach (minęły dwa lata). Jestem w innym kraju więc kiwam już tylko ręką i dziękuję Bogu, że to się skończyło. Trzymam kciuki za Was, Dziewczyny.

        Polubienie

      2. mam niestety podobny problem.. dalam sie zmanipulowac, uwiezc, wykorzystac przez kolege z pracy. lazil za mna mimo moich tlumaczen ze „dopiero wzial slub, ze uchronilam go przed bledem zyciowym”. odpowidz recz hilerowska: czemu przejmujesz sie moim zyciem, to moja decyzja”. no i w koncu uleglam. po tygodniach wyrzutow sumienia, majaejacemu poczuciu wlasnej wartosci postanowilam zmienic prace. wyciagnal ode mnie wszystko udajac przyjaciela, ponownie wykorzystal a jak dostal co chce przyszedl powiedziec „czas dorosnac” oznajmiajac ze spodziewa sie dziecka ze swoja zona. popadlam w depresje z ktora nadal sobie nie radze. na domiar zlego pomoglam mu dostac nowa prace i siedzi naprzeciwko mnie.wyssal cala energie ze mnie, jestem wsciekla ze on czarujacy, ludzie go oczywiscie uwielbiaja lacznie z tępą teamliderka, ktora nabrala sie na jego maskę a ja czarna owca:(
        Takie osoby nie maja uczuc. ludzie to tylko instrumenty zeby zdobyc cel. mial na mnie ochote to dostał. w d… ma rodzine. a mi się rzugac chce ze poszlam na jego gadki w stylu kryzys malzenski ze nie wie czego chce..obrzydliwe. Próba walki z nim nie ma sensu bo jak ja moge atakowac tego przemilego, czarujacego kolege..a nikt nie uwierzy poki sam sie nie przekona. zostaje sie tylko odciac poki psychika jeszcze nie calkiem na dnie. mi zostalo siedziec w sluchawkach zeby nie sluchac jego pieprzenia i manipulowania poki nie przeniosa mnie do innego zespolu. najlepsze ze takie zachowania, przeszkadzanie innym, zwracanie glosne na siebie uwagi (jak to toksyczny narcyz) jest pochwalane. Z dala od takich ludzi. oni nie maja uczuc. jedyne co mnie pociesza ze spieprzy a moze juz to zrobil swoj zwiazek, szkoda tylko dziecka. tylko pieniadze sie dla niego licza.po trupach.
        Magda, jak Ty sobie poradziłas? ja mam nadal problem ze soba:( szlag mnie trafia ze zabral mi wszystko i jest ulubiencem zespolu.

        Polubienie

    3. Odejść i jeszcze raz odejść dopóki nie ma dzieci i wspólnego majątku. Porozmawiaj szczerze z kimś komu ufasz i kto doradzi Ci obiektywnie. Na szczęście świat nie kończy się na jednym podłym człowieczku ! Pozdrawiam

      Polubienie

  13. Śmierć takich więzi, to równie radykalny jak czasami nieunikniony krok w naszym zyciu – pełna zgoda, Pozostaje jednak często spory bagaż z takiej relacji i niestety (czasami) jak miałem okazję obserwować w swoim otoczeniu już od dzieciństwa bardzo bolesne w skutkach odnawianie kontaktów. Mam pytanie związane z dobieranymi przez Panią tematami:Czy powstanie w najbliższych miesiącach post o wybaczaniu zarówno sobie jak i innym ? Jeśli nie, to jakie ćwiczenia,bądź lektury powiązane z tym procesem?? są godne polecenia?

    Polubienie

  14. Mam dwie (tyle na razie „zdiagnozowałam”) takie jednostki w pracy. Pierwsza-zaczęła mnie zalewać wręcz swoimi problemami życiowymi, swoimi krzywdami, oczywiście oczerniając wszystkich dookoła- i jednocześnie, powolutku- zaczęła mnie zasypywać swoją pracą. Doszło do tego że pracowałam praktycznie za nią a kiedy próbowałam sie bronić, bo nie wyrabiałam ze swoimi obowiązkami- to płakała na zawołanie, zaczynała opowiadać o swoim mężu, rozwodzie itp kiedy bardziej stanowczo zaczęłam mówić że nie będę już wykonywać jej obowiązków najpierw znowu próbowała mnie brać na litość a potem wprost zaczęła obrażać i oczerniać.
    Drugi przypadek jeszcze „ciekawszy” aż nie da się tego opisać….

    Polubienie

  15. Mam w pracy taką osobę, której unikam jak się tylko da. Ale jak się pojawia to odczuwam właśnie ten ustawiczny lęk. I się zastanawiałam wiele razy, dlaczego moje ciało tak reaguje, bo generalnie nic się nie dzieje. Jak się pozbyć tego lęku w obecności człowieka-węża? Czy da się w ogóle?

    Polubienie

    1. Nie da się. I nie należy dążyć do pozbawiania się go, to grozi uszkodzeniem na poziomie psychicznym. Jeśli musisz obcować z tą osobą to mogę tylko podpowiedzieć, że działa na nie jedynie agresja, silna agresja. Ważna jest też postawa ciała. Oni są jak zwierzęta, dosłownie – od zwierząt różni ich tylko zdolność (choć upośledzona) mowy.

      Więc albo ich olewasz i nie reagujesz i idą szukać innych ofiar, albo reagujesz bardzo wyraźnie, silną agresją, oczywiście słowną, nie zachęcam do czynów:D To jest dość trudne i zależy co ta osoba robi, czy tylko manipuluje słownie, czy próbuje Cię ośmieszyć w oczach innych, czy wymaga czegoś nachalnie, itd. Trzeba jej dać do zrozumienia, że się ich nie boisz – na nich działa tylko taka prymitywna agresja, niestety.

      Polubienie

      1. Ohh dziękuję Ci bardzo za rady! Wcześniej wyglądało tak, że ta osoba wyśmiewała i krytykowała mnie za wszystko począwszy od mojego wyglądu, wykonywanej pracy. Chciała mnie upokorzyć, odseparować od innych osób – na szczęście jej się nie udało, bo jestem bardzo lubiana. Jestem osobą bardzo wesołą i pomocną, jej się to chyba nie podobało i próbowała mnie zgasić. Sprawa skończyła się u szefa – wylała potok łez, że to nieprawda i nie udało się jej usunąć z miejsca pracy.. Sytuacja teraz wygląda tak, że sporo osób się na niej poznało i się w ogóle nie odzywamy do siebie ( nawet cześć). Osaczyła i omotała jedną osobę, której nie opuszcza na krok i pilnuje jej, żeby się z nami nie kolegowała za bardzo, na pewno przeciwstawia ją przeciwko nam.Zostaje po godzinach w pracy i siedzi z tą koleżanką nic nie robiąc! I widać, że dziewczyna daje się nabrać. Ona nie ma swojego życia, żyje cudzym życiem, lubi skłócać osoby i robić afery. Bardzo podła jednostka. Sytuacja jest napięta, my ją ignorujemy jak się da a ona prowokuje- np. prymitywne gesty. Zawsze staram się pokazać, że jej się nie boję, ale jak moje ciało zaczyna odczuwać stres przy niej to jest ciężko być silnym. Zastanawiam się czy zareagowanie wprost i konfrontacja z nią byłaby skuteczna? A i jeszcze jedna sprawa mnie ciekawi czy tego typu jednostki zdają sobie sprawę ze swojego schorzenia? Czy są świadome, dlaczego takie są?

        Polubienie

        1. Nie, nie zdają sobie w ogóle sprawy. Tzn. widzą, że są inne od reszty, ale podobnie jak ludzie zdrowi emocjonalnie nie potrafią sobie wyobrazić, jak by to było, gdyby nie mieli sumienia, tak samo ludzie upośledzeni emocjonalnie nie potrafią sobie wyobrazić co to znaczy odczuwać emocje.

          Konfrontacja na poziomie prymitywnym – tak. Typu spojrzenie dające jasny sygnał: „Przestań”, itd. Jakieś słowne potyczki taka osoba zawsze obróci przeciwko Tobie. Ja zarzucisz kłamstwo itd – będzie odwracała kota ogonem. Cieżko z nimi jest. Dlatego najlepiej unikać.

          Polubienie

      2. Tak, zgadzam się z tym o agresji, to absolutna prawda. Lata obcowania z psychopatą mnie o tym przekonały. Jak ze zwierzęciem – bez kopa nie ma szacunku. Albo przynajmniej względnego spokoju. Co prawda dla otoczenia wyglądało to czasem tak jakbym to ja jedynie była agresywna ale po prostu optymalnym rozwiązaniem był strzał kiedy dopiero wyczuwałam że szykuje się kolejny atak z jego strony. Szczerze mówiąc jednak to w takiej sytuacji ma się otoczenie równo gdzieś bo ważniejszy jest wściekły pies przyczajony do skoku obok.

        Polubienie

    2. Chyba nie. Ja tak reagowałam na mojego brata. Cała się trzęsłam. Całkiem niedawno profesjonalny astrolog jak zobaczył jego horoskop, to sam zasugerował, żebym nie odnawiała kontaktu.

      Polubienie

  16. ktos nie ma pojecia onczym pisze.wrzuca wszystko do jednego worka.
    choc dobrze ze sa poruszone podstaowe pojecia i przyklady zachowan takich osob.wiecej mozna sie dowiedziec nahttp://www.peron7f.pl/?page_id=1213 tam jest to rozszerzone.
    ale gratuluje odwagi na poruszenie trudnego tematu.

    Polubienie

    1. Nie ja wrzucam do jednego wora, tylko psychologowie 🙂 Myślę, że lepszym i bardziej rozszerzonym źródłem będą właśnie książki dla psychologów niż tak skrócona wersja jaką podajesz. Psychologowie zgadzają się na chwilę obecną, że osobowości narcystyczna i socjopatyczna mają podobne podłoże. Nie są też do wyleczenia. Natomiast to, że narcyzem nazywa się byle kogo dziś, również osoby z lekkimi zaburzeniami, które można wyleczyć, to inna sprawa. Psychologia jest bardziej konkretna w tej kwestii. Oczywiście nie w Polsce, gdzie ten temat praktycznie nie istnieje.

      Polubienie

      1. Z Toba Catherine Sophie, w tym przypadku totalnie zgadzam.

        To ‚Hm… .’ zostalo napisane odnosnie
        powyzszego Cross Gxyz postu.

        Polubienie

  17. Odwazny i madry post. Niestety niewielu pisze jak ty. W dzisiejszym swiecie pisanie niepoprawnych politycznie prawd, chocby byly najbardziej logiczne pod sloncem jest aktem odwagi intelektualnej i cywilnej. Pozdrawiam.

    Polubienie

  18. Bardzo madre i odwazne podejscie do tematu. Niestety postrzeganie spraw w sposob realny jest dzisiaj aktem odwagi i politycznej niepoprawnosci.

    Polubienie

      1. A jeżeli nie można zerwać kontaktu z socjopatą, bo to mój syn. To co mam zrobić? on mnie niszczy, ale w głębi duszy go bardzo kocham i zawsze tłumaczę, że się zmieni, że minie ten głupi wiek( 19 lat)co mam zrobić pomóżcie???

        Polubienie

        1. Zawsze można, nie zawsze się chce. Jeśli jak sama uważasz, syn Cię „niszczy” – ale mimo to go „kochasz” to jest to już bardzo silne zaburzenie psychiczne i należy szukać specjalistycznej pomocy u dobrego psychologa (zaznaczam, że temat psychopatii jest w Polsce traktowany bardzo pobieżnie, psychologowie uczą się tylko o tzw. osobowości dyssocjalnej, co nie do końca jest tym samym co psychopatia).

          Polubienie

          1. on ze mną mieszka, nie chce pracować, uczyć się, to co rozpocznie nie kończy. podejrzewam , że jest też uzależniony od używek, na pewno od marihuany.nie wiem , co mam robić?

            Polubienie

          2. Świetny tekst!!Jakbym czytała o swoim zyciu!!Ja właśnie wbrew temu o czym piszesz- od mojej Pani psycholog,do której trafiłam przez to ,że nie umiałam sobie poradzić już w tak toksycznym małżeństwie w jakim jestem od 13 lat,dowiedziałam się o tym ,ze mam do czynienia z psychopata. Więc gdzieniegdzie już w Polsce ten temat jest przez psychologów poruszany.Pozdrawiam serdecznie .

            Polubienie

    1. To dopiero początek – socjopatią/psychopatią/narcystycznym zaburzeniem zajmę się osobno w serii artykułów już niebawem. Temat bardzo złożony i bardzo potrzebny w Polsce – bo w ogóle się o tym nie mówi.

      Polubienie

Skomentuj:

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s