Jak uwolnić się od kredytu? Jak sprytnie inwestować

Większość ludzi tak naprawdę przez całe swoje życie nie wie, do czego dąży. Pracujemy, bo wszyscy tak robią, kupujemy, bo wszyscy kupują, zakładamy rodziny, bo takie są zwyczaje społeczne.

Na kredyt decydują się dziś już bardzo młodzi: 20-, 30-latkowie. Na jak największe mieszkania, bo przecież „kiedyś będą dzieci”. Nie zastanawiając się ani trochę nad swoimi prawdziwymi potrzebami oraz nad konsekwencjami swoich decyzji. Myśląc, najczęściej, że „jakoś to będzie”

Zły kredyt

Paradoksalnie – taka inwestycja w rodzinę czy nieruchomość ma być patrzeniem w przyszłość – ale nie ma z tym nic wspólnego. To zaspokajanie swojej aktualnej zachcianki (chcę własne, nowe, duże mieszkanie, już teraz), a nie mądre planowanie. Praktycznie zawsze jest to kredyt na parę – bo mało kto zarabia w takim wieku wystarczająco, aby uzyskać zdolność samemu.

Kredyt jest inwestycją. I jak to z inwestycjami bywa – może być on dobry lub zły. Może być mniej lub bardziej ryzykowny. Jeśli jesteś zmuszony wziąć kredyt z dodatkową osobą, bo samemu Cię na niego nie stać – generuje to dodatkowe, gigantyczne ryzyko.

Zakładasz bowiem (jako pewnik!), że druga osoba będzie zawsze, w całkowitej zgodzie z Tobą po równo płacić – co w praktyce oznacza, że nigdy się nie rozstaniesz oraz że będzie ona w stanie finansowo sprostać ratom.

Jeśli nie – całe obciążenie spadnie na Ciebie. Więcej – będzie Ci siłą przez bank zabierane z konta, czy Ci się to podoba czy nie. Biorąc pod uwagę ilość rozwodów w dzisiejszych czasach – i obecną sytuację na rynku nieruchomości – jest co najmniej naiwne podejmować tak ryzykowną, życiową decyzję w wieku 20-30 lat.

Naturalna wartość nieruchomości

Ceny nieruchomości na rynkach stabilnych rosną w tempie ok. 5% w skali roku (stąd klasyczne oprocentowanie kredytów mieszkaniowych na tym poziomie lub niewiele wyżej). To, co działo się w Polsce po 2003 roku jest klasycznym przykładem sztucznego napompowania cen i następującego po nim klasycznego kryzysu.

Kliknij na wykres by powiększyć

Na tym prostym wykresie widać doskonale jak nienaturalnie szybko wzrosły ceny nieruchomości i jak drastycznie potem spadły. Jeśli ktoś kupił mieszkanie “na górce” – ma teraz niemały problem. Jego nieruchomość osiągnie swoją naturalną (realną) cenę z czasu zakupu dopiero za długie lata.

W takiej sytuacji i przy typowych polskich zarobkach na poziomie 2000 PLN branie kredytu „na współę” na 30 lat było naprawdę kiepskim pomysłem. O czym zresztą wiele osób już się na własnej skórze przekonało. Mleko się rozlało, ale nie ma co nad nim płakać. Z takiej sytuacji jest wyjście, ale wymaga chłodnych kalkulacji i wyrzeczeń.

Co zrobić, aby uwolnić się od kredytu?

Chcesz oszczędzać, wyemigrować lub zwyczajnie pozbyć się złej inwestycji, która generuje straty. Być może wartość Twojej nieruchomości spadła. Masz w takiej sytuacji dwie opcje:

Wynajem

Najprostsza – wynajęcie mieszkania i przeprowadzka: szukasz dla siebie tańszego lokum, być może nawet pokoju w dzielonym mieszkaniu (pełne koszty mieszkania nigdy nie powinny przekraczać 30% Twoich dochodów netto!), a może nawet chwilowo przenosisz się do rodziców.

Mieszkanie kredytowane wynajmujesz – Twój kredyt spłaca wówczas dla Ciebie ktoś inny. Może się okazać, że takie rozwiązanie generuje nawet jakieś mniejsze lub większe zyski.

Pamiętaj, że w przypadku zarobków płacisz podatki (nie polecam wynajmować mieszkań „na czarno”). W rezultacie – oszczędzasz dużo więcej pieniędzy. Tak, jest to sytuacja, w której być może stracisz trochę komfortu, ale już o tym pisałam. Zastanów się zwyczajnie co jest dla Ciebie priorytetem – realizacja marzeń i lepsza przyszłość, czy perspektywa całego życia ze spłacaniem kiepskiej inwestycji i brak szans na większe zmiany?

W większych miastach działają firmy, które zajmują się „opieką” nad Twoją nieruchomością  – za pewien procent (zwykle ok. 10%) ceny wynajmu – załatwiają za Ciebie wszystko (znajdą najemcę, naprawią usterki, etc). Jeśli więc masz nieruchomość dobrze położoną, możesz rozważyć tę opcję. Masz wówczas (za minimalną opłatą) całkowitą wolność i możesz mieszkać gdzie chcesz.

Może się jednak okazać, że kiepsko zlokalizowana nieruchomość pomimo wynajmu będzie generować straty – w tym przypadku policz, co bardziej Cię obciąży – dopłaty do kredytu (prawdopodobnie przez co najmniej kilka lat), czy spłata pozostałego po sprzedaży kredytu w opcji poniżej.

Sprzedaż

Bardziej skomplikowana, ale w wielu przypadkach nieuchronna – sprzedaż nieruchomości na własną rękę i spłacenie różnicy jej wartości: zostajesz bez mieszkania i z dodatkowym obciążeniem finansowym. W przypadku, gdy np. Twój partner z jakichś powodów przestaje płacić możesz być do takiej sytuacji zmuszony, bo sam nie udźwigniesz raty.

Taka decyzja nie jest łatwa, ale pamiętaj, że może być najbardziej opłacalna w dłuższej perspektywie czasu (jeśli np. faktycznie planujesz emigrację, to kiepsko położone mieszkanie w Polsce będzie dla Ciebie zawsze stanowić niepotrzebny problem).

Twoim celem jest zminimalizowanie strat – najważniejszym faktorem w podjęciu decyzji powinno być to, jaka opcja pozwala Ci najwięcej oszczędzać. Jeśli Twoja inwestycja generuje silne straty, tworzy dla Ciebie „więzienie” – pogódź się z tym, że była to po prostu kiepska decyzja.

Możesz wyciągnąć z tego poważną i bardzo drogą lekcję życiową i działać dużo mądrzej w przyszłości lub możesz płakać nad tym, jakie życie jest trudne” i pozostać niewolnikiem złego kredytu nawet na zawsze.

Potrzeba bardzo dużo czasu, energii, pieniędzy i nerwów, aby wydostać się z takiej sytuacji, ale niezależnie od tego, jak dużo to kosztuje, pozostanie w niej będzie jeszcze kosztowniejsze.

Czy istnieją dobre kredyty?

Tak. Kredyt może być świetną inwestycją, ale wymaga dobrej znajomości rynku. Nie ma inwestycji bez ryzyka, ale, jak pisałam wyżej – są inwestycje mniej i bardziej ryzykowane.

Rynek nieruchomości jest jednym z najstabilniejszych na świecie, i pomimo kryzysów jest to jedna z najprostszych i najlepszych opcji na wzbogacenie się – w bardzo długim okresie czasu. Kluczem jest tu odpowiednie podejście do takiej inwestycji – inwestujemy, a nie kupujemy „dla siebie”. 

Kiedy można sobie pozwolić na kredyt:

  • kiedy masz wystarczająco dużo środków własnych (oszczędności), aby opłacić co najmniej 10-30% wartości nieruchomości,
  • gdy bierzesz go samemu i jesteś w stanie opłacać bez problemu ratę kredytu, która w tym przypadku nie może stanowić więcej niż 30% Twojego dochodu netto,
  • gdy w razie utraty pracy/przeprowadzki/choroby jesteś bez problemu w stanie wynająć nieruchomość lub zatrudnić firmę zajmującą się nią (wynajem, opieka) podczas Twojej nieobecności (=Twoja inwestycja jest dobrze zlokalizowana)
  • gdy jest to bezpośrednia inwestycja pod wynajem, który będzie generował comiesięczne zyski (to najlepsza według mnie opcja – generuje bowiem najmniejsze możliwe ryzyko związane z kredytem)
Na pewno wiele osób kręci teraz głową z niedowierzaniem. Wszakże mało kogo na takie coś w Polsce stać. I to prawda – mało kto odkłada oszczędności i bierze kredyt tylko na część wartości mieszkania. 

A przecież jeszcze do niedawna taka sytuacja była standardem. Więcej – aby uzyskać kredyt nie wystarczył sam wkład własny – trzeba było udowodnić, że kredyt ma pokrycie, np. w posiadanym innym lokum, samochodzie, przedmiotach wartościowych, etc.

I to właśnie taka sytuacja jest zdrową sytuacją na rynku. Dawanie kredytu byle komu, bez żadnego pokrycia i na taką skalę – zawsze będzie generować kryzysy. Kupowanie nieruchomości „na górce” – to zwyczajnie przepłacanie za nią.

Jeśli planujesz więc kupno nieruchomości na kredyt – zastanów się wiele razy, zanim podejmiesz decyzję. To nie jest prosta inwestycja i nadal nie jest to najlepszy moment jeśli chodzi o rynek w Polsce. Pamiętaj, że mieszkanie kredytowane nie jest Twoje dopóki go nie spłacisz. Nie będziesz tak naprawdę “na własnym” – będziesz “wynajmować” je od banku.

Niezależnie czy chcesz inwestować w nieruchomości pod wynajem, jak ja, czy też po prostu zakupić mieszkanie dla siebie, najlepszą opcją jest poczekać kilka lat na bardziej ustabilizowane ceny, odłożyć w tym czasie pieniądze potrzebne na wkład własny i zainwestować mądrze.

.


Uważasz powyższy artykuł za wartościowy i chcesz widzieć na blogu więcej podobnych treści? Od teraz możesz „głosować” pod każdym tekstem symboliczną złotówką, klikając w świnkę obok.

Zebrane środki pomogą rozwinąć kanał YouTube i stworzyć cykl filmów pokazujących życie na Karaibach.

Dołącz do naszej facebookowej grupy „Życie Pod Palmami” by śledzić bloga oraz poznać się i porozmawiać ze mną i z innymi czytelnikami.


O MNIE

Mam na imię Katarzyna, jestem architektem i od kilku lat mieszkam na Karaibach. O tym jak i dlaczego zmieniłam swoje życie dowiesz się ze strony „O MNIE” oraz z e-booka:

12 thoughts on “Jak uwolnić się od kredytu? Jak sprytnie inwestować”

  1. Przy jak to napisałaś 2000 zł zaróbków miesiecznie, 30% kosztu mieszkaniowego brzmi mało realnie niestety. Wtedy trzeba było by się godzić na naprwdę słabe warunki, lokalizację, co dodatkowo też odbiło by się na samopoczuciu.

    Polubienie

    1. Możesz tak na to patrzeć – ale jakie będzie to miało konsekwencje? Jeśli już teraz z góry zakładasz, że „się nie da” – to prawdopodobnie będzie tak, jak sobie wmawiasz – bo wówczas nawet nie spróbujesz znaleźć możliwości.

      Czy mówiąc prosto – jeśli nie strzelasz to nigdy nie trafisz. Jeśli strzelasz to niekoniecznie trafisz. Życiem kieruje rachunek prawdopodobieństwa. Celem jest zwiększanie swoich szans na sukces. Nie ma innej drogi. Nie ma „bezpiecznych” ścieżek. Inwestycje, jakby nie patrzeć, polegają tylko i wyłącznie na zdolności oceny ryzyka. Na dobrym rachunku prawdopodobieństwa.

      Polubienie

  2. Gdyby znała Pani mechanizmy kreacji pieniądza wiedziałaby ze nie ma dobrych kredytów. Pieniądze na kredyt są tworzone z niczego, natomiast odsetki jakie musimy płacić pochodzą z puli pieniedzy już istniejących. W skrócie – nie da się spłacić procentu bo w danym momencie on nie istnieje – także tak czy inaczej część z kredytobiorców i tak zbankrutuje. A bankrucja oznacza że realne dobra przejdą na własność instytucji finansowej w zamian za stworzone z niczego pieniądze.

    Polubienie

    1. Nie do końca rozumiesz jak działa współczesny pieniądz. To, że jego wartość się waha, nie oznacza że waha się wartość np. nieruchomości. Ona jest stała i w sposób spokojny sobie rośnie, niezależnie od tego ile wart jest w danym momencie „spekulacyjnie” polski złoty, czy inna waluta. Dlatego można robić dobre inwestycje nawet w dobie sztucznie kreowanego pieniądza. Oczywiście każda inwestycja opatrzona jest ryzykiem – i dobry inwestor stara się je maksymalnie zmniejszyć. Na tym i tylko na tym polega inwestowanie.

      Polubienie

      1. Pani Katarzyno ale ja piszę o kredycie a nie o inwestowaniu w nieruchomości… Kredyt jaki by nie był jest moralnie zły, zauważyły to największe religie monoteistyczne uważając lichwę za grzech.
        Ale skoro poruszyła Pani temat inwestowania w nieruchomości. „Ona jest stała i w sposób spokojny sobie rośnie” – nie może coś być stałe i rosnąć, jeśli coś rośnie to jest zmienne ;-).
        Co do wartości nieruchomości to jest Pani w błędzie. Na wartość nieruchomości składają się:
        – inflacja
        – popyt i podaż
        – spekulacje.
        Pól biedy jeśli wykorzystuje Pani do zarabiania na inwestycji mechanizm popytu i podaży. Gorzej gdy zarabia Pani na spekulacji. Istnieje termin taki jak „bańka spekulacyjna na rynku nieruchomości”. Nie rozwodząc się dłużej – systemy monetarne takie jak socjalizm, kapitalizm są z gruntu złe bo gra polega na tym że żeby ktoś zarobił inny musi stracić a rozwiązywanie problemów nie stanowi celu bo każdy problem to okazja na zarobek. Z inwestowaniem jest tak jak z produkcją opakowań, nadmiernym konsumpcjonizmem – coś co jest złe dla planety i mieszkających na niej istot – z punktu widzenia pieniężnego zysku jest dobre. Miłego dnia życzę 🙂

        Polubienie

        1. Widzę że nie rozumiesz pojęcia do końca na czym polega kredytowanie. Jasne, że w dzisiejszym świecie mamy piramidkę, która sobie rośnie. I branie kredytów jest bardzo ryzykowne. Ale to nie oznacza, że kredyt sam w sobie jest czymś złym. Na „zdrowym” rynku mądrze udzielone kredyty faktycznie generują przychody, dla obu stron. Gdyby nie kredyty to tak naprawdę nie rozwijałyby się rynki, w ogóle.

          Widzę, że Twoja wiedza w tym temacie jest bardzo wyrywkowa, może dlatego masz tak radykalne podejście. Ale oczywiście masz do niego prawo i jak nie chcesz nigdy brać kredytu – to też nikt Cię przecież do niego nie zmusza.

          Polecam przeanalizować wszystkich większych inwestorów i zapytać ich na czym tak naprawdę zarabiają – będziesz zdziwiony, co odpowiadają – że właśnie na kredycie.

          Polubienie

          1. Przykro mi bo wydawało sie że masz (skoro już przeszliśmy na Ty) podejście zdroworozsądkowe do obecnego systemu.
            Problem w tym że to właśnie Ty nie rozumiesz do czego prowadzi kredyt. Ja doskonale znam chociażby pojęcie dźwigni finansowej. I wiem że mając wiedze/lub wpływ na rynek można wykorzystać pożyczone pieniądze do uzyskania ogromnych zysków.
            Ludzie zarabiają na wojnie – czy to oznacza że wojna jest dobra?

            Może to Cię przekona do zmiany zdania. Ciągły przyrost liczby pieniędzy (mam nadzieję że wiesz jak kreowany jest pieniądz – właśnie przez dług) aby nie spowodował katastrofy potrzebuje ciągłego wzrostu gospodarczego.

            I nie byłoby w tym nic złego gdyby nie to że żyjemy na skończonej planecie. Także jeśli w najbliższym czasie Twój raj zmieni się w podobne miejsce z jakiego uciekłaś (lub znacznie gorsze) to wiedz że stało się to właśnie przez dług – bo żeby go spłacać potrzebny jest niekończący się wzrost gospodarczy a co się z tym wiążę konsumpcja, produkcja itd. itp.
            I nikogo nie interesuje ze wymierają gatunki, że powietrze, woda gleba jest zanieczyszczone, a ludzie umierają na wojnach i z głodu. Ważne by najwięksi inwestorzy zarabiali pieniądze.

            Na koniec zacytuje Henriego Forda (tego do Ford Motor Company): „Jeżeli ludzie w kraju rozumieliby naszą bankowość i system monetarny, wierzę, że przed jutrzejszym rankiem wybuchłaby rewolucja.”

            Polubienie

            1. Poczytaj trochę więcej moich artykułów to zauważysz, że dokładnie o tym piszę – współczesna kreacja pieniądza jest jedną wielką piramidą finansową, wykańczającą nam powoli świat. O wojnach zresztą też pisałam 🙂

              Myślę, że za bardzo się tu sugerujesz różnymi filmami i artykułami dość radykalnie podchodzącymi do tego tematu, które krążą po sieci. Osobiście nie mam do dziś kredytu i bardzo możliwe, że nigdy nie będę musiała go brać. Niemniej jednak – samo niebranie kredytów nie uzdrowi nagle cudownie świata – bo ten system to nie tylko same kredyty. To ogólny problem, złożony z bardzo wielu czynników.

              Jeśli pracujesz i zarabiasz pieniądze – to już samym tym uczestniczysz w tym systemie. W ogóle jeśli korzystasz z pieniędzy – jesteś częścią tego systemu. Bo wszystkie pieniądze jakie cyrkulują dziś nie mają swojej prawdziwej wartości. Więc chcąc nie chcąc – używając ich też jesteśmy „spekulantami”. Taka jest smutna prawda.

              Polubienie

              1. Ależ ja czytałem Twoje artykułu – są świetne – dlatego trochę się zdziwiłem tymi poradami inwestorskimi 😉
                Jak zauważyłaś 😉 należę do Ruchu Zeitgeist (brzmi jak sekta – ale uwierz nie jest nią). Promujemy nowy rodzaj ekonomii – gospodarkę opartą o zasoby ( w odróżnieniu do tego co mamy teraz czyli gospodarki monetarne).
                Wielu z naszych aktywistów, także i ja nadal tkwimy w gospodarce monetarnej bardzo silnie.
                Jeszcze nie tak dawno nasze podejście było czysto edukacyjne – czyli obnażyć mechanizmy funkcjonowania tego systemu i pokazać dostępne rozwiązania pozwalające inaczej żyć. Teraz troszkę się zmieniło – „Bądź zmianą, którą prag­niesz uj­rzeć w świecie. ” – tworzymy stowarzyszenie które ma za zadanie pokazać gospodarkę opartą na zasobach w skali mikro – osady.
                A co do kredytów – ja niestety wciąż je mam :-(. Nie zawsze da się ich nie brać. Niestety. Ale jestem już na finiszu i mam nadzieję że życie nie zmusi mnie znów… czego sobie i Tobie życzę 🙂

                Polubienie

                1. O, bardzo ciekawe. Zgadzam się, że taki system byłby o niebo lepszy, ale póki co chyba każdy kto podpadł obecnemu tracił głowę (dosłownie :). Więc szczerze ja nie widzę sensu się z tym bić – lepiej dawać przykład że można żyć inaczej, że szczęścia nie da się kupić, a pieniędzy zjeść. Mimo to nawet np. budowa własnego domu jest jakąś inwestycją i można by rzec że niszczy środowisko naturalne (bo niszczy – motylki, mrówki, etc tracą kawałek lądu:). Świat jest dżunglą i tylko wydaje nam się, że my już nie zabijamy by przetrwać – zabijamy cały czas. W dodatku chyba dużo więcej i gorzej niż za „prymitywnych” czasów.

                  Co nie oznacza, że powinniśmy wrócić do jaskiń. Osobiście uważam, że mamy już technologie i zdolności pozwalające na naprawdę dobre życie – tylko właśnie ludzie musieliby swoją energię poświęcać na coś innego niż ma to miejsce dziś. A to już nie jest proste – większość wyrosła w naszym zachodnim „systemie”, który robi z nich mentalnych niewolników. I tu jest pies pogrzebany. Dlatego miło słyszeć, że są takie osoby jak Ty, które pokazują inne podejście.

                  Polubienie

                  1. Jakoś trzeba umrzeć 😉 A tak poważnie – nie stanowimy konkurencji dla systemów monetarnych – przynajmniej nie dziś – a jak będziemy stanowić to już będzie za późno by nas wszystkich …
                    Mamy technologię, naukę wystarczy zmienić myślenie i będziemy cieszyć się życiem.
                    Myślę że byłabyś świetną aktywistką ruchu Zeitgeist – więcej według definicji członkostwa to przez wiele Twoich artykułów jesteś bardziej „Zeitgeistowa” niż duża cześć aktywistów :-).
                    Tak czy inaczej robisz świetną pracę – za co WIELKIE DZIĘKI 🙂

                    Polubienie

Skomentuj:

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s