„Gdybym tylko czekał na swoje marzenie, mógłbym się nie doczekać” – TRAVELview z Dawidem

TRAVELview to seria wywiadów z podróżnikami, emigrantami i innymi interesującymi osobami, które mam nadzieję zainspirują Was i zmotywują do spełniania Waszych marzeń.

Dawid to 31 latek z Pabianic. Studiował polonistykę, ale większość życia zawodowego spędził pracując w hotelarstwie i gastronomii. Obecnie mieszka w Indonezji, a konkretnie na Jawie.

przemowa

Odbywa tam półroczny staż, podczas którego uczy angielskiego w małej prywatnej instytucji edukacyjnej. Do jego zadań należy zapewnienie uczniom i nauczycielom ciągłego kontaktu z językiem. Znajomość angielskiego na Jawie jest kiepska, ale wśród Indonezyjczyków Dawid widzi bardzo dużą motywację, aby to zmienić. Normą jest, że nawet po pracy obcy ludzie zaczepiają go na ulicy, bo chcą chwilę porozmawiać z “bule” (białym) i podszkolić swój język.

Co Cię skłoniło do wyjazdu w tak odległe i nieznane miejsce? Skąd motywacja?

To nie mój pierwszy raz w Azji. O dalekich podróżach marzyłem zawsze, ale czułem też, że dwutygodniowe wakacje w hotelu mnie nie urządzają. Jeszcze w trakcie studiów przez przypadek znalazłem na forum internetowym ogłoszenie o mniej więcej takiej treści “Nauczyciel jęz. polskiego w Kambodży poszukiwany”. Brzmiało absurdalnie, ale odpowiedziałem na nie i ani się obejrzałem i siedziałem w Phnom Penh. To było jak bajka.

Wcześniej uważałem, że podróże są poza moim zasięgiem, a tu nagle znalazłem się w tropikach, zwiedzałem jak szalony, przeżywałem przygodę życia i jeszcze mi za to płacili. Miałem szczęście, ale szczęściu trzeba pomóc. Każdego spotykają niespodzianki, nieoczekiwane zwroty akcji, zaskakujące propozycje. Trzeba tylko mieć odwagę i na nie odpowiedzieć, a poza tym być elastycznym.

widok

Zawsze ciągnęło mnie do Ameryki Łacińskiej, uczyłem się pilnie hiszpańskiego, aż tu nagle wyskoczyły Indochiny. Gdybym nie poszedł za ciosem, tylko czekał na to swoje wymarzone Peru, mógłbym się nigdy nie doczekać, a tak przeżyłem coś ciekawego, zainteresowałem się Azją, a do Peru pojadę w innym terminie 🙂

Po powrocie do Polski pracowałem w hotelarstwie. To ciężka branża, ale skupiająca wiele ciekawych osobowości i kształtująca charakter. Pracy jest tam zawsze dużo, więc i dużo możliwości na dorobienie sobie i uskładanie na realizację marzeń – w moim przypadku podróży.

Wprowadzenie racjonalnego, ale wcale nie drakońskiego “programu oszczędzania” pozwoliło mi na wyjazd na urlop do Gwatemali (jedno z moich latynoskich marzeń). Praca bez świąt, wolnych weekendów i o “dzikich porach” zaczęła mi jednak mocno uwierać, co zbiegło się z nasileniem tęsknoty za Azją. Otworzyłem przeglądarkę, “porozmawiałem” z wujkiem Google i oto jestem w Indonezji. Szerzej opisuję to na blogu

 Czego się obawiałeś przed wyjazdem?

kobiety

To mój pierwszy wyjazd do kraju muzułmańskiego. Nie znałem i nie rozumiałem tej kultury. Islam ma obecnie kiepski PR – nie szanują kobiet, są fanatyczni, nie tolerują odmienności, w ich religię wpisane jest brutalne nawracanie niewiernych – taki obraz serwują nam media i trudno oprzeć się strachowi. Na strach jest jedna metoda – trzeba mu spojrzeć w oczy. Uznałem, że zamieszkanie w największym muzułmańskim kraju świata to dobry sposób na zweryfikowanie tej atakującej nas zewsząd medialnej sieczki. Mam w sobie coś takiego, że od strachu przed innością silniejsza jest ciekawość. Muszę wszystkiego dotknąć, zobaczyć na własne oczy. Informacja z trzeciej ręki mnie nie satysfakcjonuje.

Polacy są społeczeństwem skrajnie homogenicznym. Dla jednych to zaleta, ale dla mnie potężna wada. Poza wielkimi miastami mało jest szans na spotkanie z „innym”. Z zazdrością słuchałem przedwojennych opowieści mojej babci, która wychowała się na trzyjęzycznym podwórku (polsko-żydowsko-niemieckim). Obecnie ma 90 lat i umysł bardziej otwarty niż niejeden polski polityk. Doświadczyła multi-kulti zanim powstało to określenie. Zdobyła pewne, że tak mądrze sie wyrażę, kompetencje kulturowe, po które ja muszę jeździć na drugi koniec świata, bo moje podwórko było już inne.  

Co Cię najbardziej motywuje w Twojej pracy z „innymi”?

dzieci

Na polu zawodowym było jedno. Podczas zajęć, jedna szara myszka, bojąca się zazwyczaj wydukać zdania po angielsku, tak się podekscytowała tematem lekcji, że zapomniała o swoich lękach i wkręciła się w wir dyskusji. Jej wypowiedzi były bez ładu i składu, gramatyka wołała o pomstę do nieba, ale patrzyłem na to jak położna przyjmująca poród 🙂 Takie momenty przełamania się są piękne, a dla nauczyciela bardzo motywujące. Fajnie jest widzieć, że poza tym, że realizuję jakieś swoje osobiste cele i marzenia, robię też coś dobrego dla innych.

A sam, jakich lekcji tam doświadczyłeś?

wodospad

Z wielkim zaciekawieniem przyglądam się indonezyjskiemu społeczeństwu. Nie będę go idealizował, bo jak każde ma swoje wielkie problemy, ale myślę, że możemy się od niego sporo nauczyć w zakresie codziennego radzenia sobie z różnorodnością. Oni mają tutaj kilkaset języków, 6 religii i niewiarygodną mieszankę kulturową. Nie chcę się wymądrzać, bo nie czuję się kompetentny, ale dochodzę do wniosku, że w Europie chyba źle się zabieramy do życia w realiach multi-kulti. Uciekamy w posuniętą do granic absurdu poprawność polityczną, omijamy drażliwe tematy, aby nikogo nie urazić itd. To z pozoru dobre rozwiązanie, ale ma chyba słabe strony. Udawanie, że różnic nie ma, nie niweluje ich, ale zamiata je pod dywan, pozwala, aby rosły w ukryciu do wielkich rozmiarów aż w końcu eksplodują…

Tutaj jest inaczej. Jednym z pierwszych pytań, które zadaje Ci nowo poznany człowiek, to “Jakiego jesteś wyznania?”. Z nieznajomymi zdarzało mi się tu rozmawiać o Bogu, aborcji, in vitro, seksie przedmałżeńskim, sytuacji na Bliskim Wschodzie i stosunku do polityki Izraela. Nie we wszystkim wszyscy się zgadzają, ale każdy pogląd może zostać wyrażony. Oczywiście rozmawiam z ludźmi, którzy mówią po angielsku, a więc są wykształceni i stanowią tutejszą elitę, niemniej jednak odnoszę wrażenie, że otwartość na obcego i poznanie jego punktu widzenia jest tu dość powszechna. 

A zdarzyły się przykre sytuacje? Popełniłeś jakieś poważne błędy, których żałujesz?

Moje życie to pasmo błędów i niepowodzeń 🙂 Żadnego z nich jednak nie żałuję. To banał, ale tylko na błędach się uczymy. Pozostaje nam tylko się ich nie bać i w miarę możliwości nie powtarzać. W życiu żałuję tylko zaniechań, których też trochę było. Ich trzeba się bać jak ognia.

Czy to wszystko zmieniło Twoją osobowość? Jak? 

kambodża

Podróże pozwoliły mi uporać się z nieśmiałością, która w dzieciństwie była wręcz chorobliwa, a i później była problemem. W obcym kraju musisz codziennie rozmawiać z obcymi, bo nie masz innego wyjścia. To świetna terapia.

Mieszkanie, nawet tylko tymczasowe, gdzieś daleko od domu buduje pewność siebie. Jeśli poradzisz sobie z adaptacją w miejscu, w którym wszystko (z naciskiem na wszystko) jest inne niż to, co znasz, to znaczy, że nie ma góry, której nie przeniesiesz.  

Czy również Twoje postrzeganie Polski i Polaków się zmieniło?

krajobraz

Zwłaszcza po pobycie w Kambodży nauczyłem się doceniać Polskę. Urodziliśmy się w kraju mlekiem i miodem płynącym bez poważnych problemów. Nie zawsze wszystko mi się w nim podoba, ale nie znam uczucia głodu, mam dostęp do czystej wody, nie muszę się obawiać, że podczas spaceru wdepnę na minę przeciwpiechotną, a kiedy przydarzy mi się wypadek, przyjedzie po mnie karetka. Większość ludzkości nie ma tego komfortu.

Za czym z polskich rzeczy i realiów tęsknisz przebywając w Indonezji?

góry

Tęsknię za białym serem, łatwym dostępem do polskich nowości wydawniczych i wypadami do teatru z moimi przyjaciółmi. Polonistyka to kierunek, którego generalnie nie polecam, ale zaszczepiła we mnie potrzebę kontaktu z polską kulturą. Z tego powodu myślę, że chyba nie zdecyduję się na emigrację na stałe. Na razie życie w rozjazdach mi odpowiada, a co będzie w przyszłości, to się zobaczy.

Chcesz coś powiedzieć osobom, które marzą ale boją się realizować marzenia?

indonezja

Uważaj, czego chcesz, bo możesz to dostać! Zastanów się najpierw, czy to rzeczywiście Twoje marzenia. Każdy mówi, że chce podróżować, ale nie każdy rzeczywiście chce rozstań z bliskimi, życia na walizkach, niepewności jutra…

Jeśli jednak dojdziesz do wniosku, że chcesz spróbować poradzić sobie także z ciemną stroną swoich marzeń, to nie trać czasu, tylko próbuj. W najgorszym wypadku Ci się nie uda albo uznasz, że to nie dla Ciebie. Taka wiedza to też cenny nabytek.

.


Dołącz do naszej facebookowej grupy „Życie Pod Palmami” by śledzić bloga oraz poznać się i porozmawiać ze mną i z innymi czytelnikami.


O MNIE

Mam na imię Katarzyna, jestem architektem i od kilku lat mieszkam na Karaibach. O tym jak i dlaczego zmieniłam swoje życie dowiesz się ze strony „O MNIE” oraz z e-booka:

 

2 thoughts on “„Gdybym tylko czekał na swoje marzenie, mógłbym się nie doczekać” – TRAVELview z Dawidem”

  1. Podziwiam i pozytywnie zazdroszczę. 🙂 Ja mam z marzeniami jeden kłopot, nie mam ich. Czasem nachodzą mnie myśli, żeby wszystko rzucić i zacząć od nowa, ale sama nie wiem co miałabym robić i gdzie pójść. Nic mnie do tej pory nie zachwyciło tak, żeby porwało moje serce. 😦

    Polubienie

Skomentuj:

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s