Naturalny krem przeciwsłoneczny z 4 składników

W ostatnim czasie coraz więcej mówi się o szkodliwości sklepowych kremów przeciwsłonecznych. Statystki zachorowań na raka skóry w krajach rozwiniętych nie wyglądają najlepiej. W dodatku sklepowe specyfiki kosztują nas co roku fortunę.

O tym, w jaki sposób chronię swoją skórę przed słońcem przez cały rok na Karaibach pisałam w tym artykule. Dziś chcę Was zachęcić, by w tym sezonie spróbować „ukręcić” sobie własny, naturalny i śmiesznie tani krem z filtrem. 

Taki krem nie tylko świetnie chroni skórę przed słońcem – dzięki wysokiej zawartości witamin i olejków również ją pielęgnuje i nadaje jej niezwykle piękny, apetyczny zapach. Do dzieła!

Czego potrzebujemy?

modelka plaża

Wszystkie poniższe oleje i masła powinny być pochodzenia organicznego (BIO), tłoczone na zimno i nierafinowane (takie powinny spełniać wymogi tzw. „raw quality”) Tylko takie zachowują swoje dobroczynne i ochronne właściwości. 

  • mały słoiczek, najelpiej szklany, może to być zużyty pojemnik po kremie, itp.
  • 2 łyżeczki „twardego” masła, np. masło kakaowe, masło shea
  • 200 ml (1 szklanka) oleju kokosowego 
  • 2 łyżeczki tlenku cynku
  • łyżeczka oleju z nasion malin 
  • (opcjonalnie) kilka kropel olejku zapachowego, jeśli chcemy by nasza mikstura dodatkowo pachniała np. grejpfrutowy, lawendowy

Wszystkie składniki znaleźć można bez problemu na Allegro (klik, klik, klik, klik). W tlenek cynku można się zaopatrzyć również w sklepie Kolorówka.com.

Wykonanie kremu

opalanie

Twarde składniki: olej kokosowy i wybrane masło umieszczamy w małym naczyniu, np. szklance. Podgrzewamy wodę w większym naczyniu, np. garnku tak by miała temperaturę ok. 40 stopni – czyli lekko ciepła.

Zdejmujemy z gazu i wstawiamy naszą szklankę do wody. Czekamy, aż masła i olej zaczną się topić. Może to potrwać nawet kilkadziesiąt minut, więc warto dolewać ciepłej wody lub podgrzewać chwilę tą, która już mamy i ponownie wstawiać do niej szklankę.

Mieszamy dokładnie i dodajemy pozostałe oleje: z nasion malin i ewentualnie zapachowy. Warto użyć miksera lub spieniacza do kawy – wyjdzie nam wtedy przyjemna, „piankowa” konsystencja. Na samym końcu wmieszowujemy tlenek cynku. Gotowe! 

Stosowanie

plaża raj

Jak w przypadku każdego specyfiku także i ten krem wymaga ponownej aplikacji po kilku godzinach przebywania na słońcu. Zakładam jednak, że zanim zastosujecie samą ochronę przeciwsłoneczną – najpierw sięgniecie po niezawodny Zdrowy Rozsądek – i nie przyjdzie Wam do głowy siedzieć na słońcu w godzinach największego żaru przez długi czas.

Na mniej silne, poranne i popołudniowe słońce polecam używać samego oleju kokosowego na skórę – przepuszcza promienie UVB, blokuje UVA, chroni i nawilża skórę. Dzięki niemu szybko pięknie zbrązowiejecie – to właśnie promienie UVB są odpowiedzialne za piękną opaleniznę. Dodatkowo, nasycicie organizm witaminą D. Więcej na temat rozsądnego opalania poczytasz tutaj.

Poniżej możecie obejrzeć podobny przepis ze strony DrAxe.com:

SunscreenArticleMeme1

.


Dołącz do naszej facebookowej grupy „Życie Pod Palmami” by śledzić bloga oraz poznać się i porozmawiać ze mną i z innymi czytelnikami.


O MNIE

Mam na imię Katarzyna, jestem architektem i od kilku lat mieszkam na Karaibach. O tym jak i dlaczego zmieniłam swoje życie dowiesz się ze strony „O MNIE” oraz z e-booka:

17 thoughts on “Naturalny krem przeciwsłoneczny z 4 składników”

  1. Witam ponownie !
    Nie, nie mylę produktów.
    1. Olejki (essence) z cytrusów, sprzedawane w malutkich flakonikach i to dość drogo, uczulają na słońcu. Są za to świetne na wieczór lub okresy chłodniejsze: kilka kropli do olejku na ciało, zapach przecudny a niektóre pomagają w zwalczaniu cellulitu (grejfrut!).

    Extrakt z pestek grejfruta (extrait de pépins de pamplemousse), „naturalny antybiotyk”, to produkt dobry na „grypę”, przeziębienie, problemów skórnych itp jeśli zmieszamy go z woda i będziemy regularnie pić, i jako całkowicie naturalny konserwant kosmetyków robionych w domu (nie wszystkich, nie jest kompatybilny ze wszystkimi substancjami), nie jest używany do bezpośredniego smarowania ciała.

    Nie słyszałam o olejach tłoczonych z pestek grejpfruta (huile végetale).

    Co do włosów, ostatnio odkryłam mieszankę nazwana BASE MASQUE CAPILLAIRE BIO (produkt firmy aroma zone), która uzdatniam o proteiny jedwabiu i witamine B5 i jestem pozytywnie zaskoczona jej stabilnością, mimo wahań temperatury i wilgoci w mojej łazience.

    Jeśli wolicz cos prostszego, polecam jeden psit mieszanki, którą wlewa się do mini buteleczki ze sprayem : CAPRYLIS, COCO SILICONE (nie jest to silikon!), OLEJ Z OSTROPESTU (po równi lub trochę więcej 2 pierwszych składników), kilka kropli OLEJU Z BURITI (piękny kolor, chroni przed UV, ale mocno natłuszcza, wiec nie można zbyt dużo go używać do włosów) + zapach (jeśli lubisz proponuje olejek YLANG YLANG, niesamowity, orientalny zapach + nabłyszcza i regeneruje włosy uwaga : jedna kropla wystarczy, zapach bardzo intensywny).
    Dwa pierwsze oleje możesz zastąpić jakimiś innymi „suchymi”. Po umyciu włosów proponuję RAZ, maksymalnie DWA razy ta olejowa mieszanka pstryknąć na dłonie i lekko wetrzeć ją w końcówki włosów lub w ich calą długość.

    Świetne rezultaty dają odzywki robione na bazie emulsifiant BTMS, ale to już troszkę bardziej techniczna zabawa…, właściwie szalenie prosta, trzeba tylko kupić kilka surogatów, odpowiednio je przechowywać i skrupulatnie przestrzegać wybranego przepisu na odżywkę.

    Pozdrawiam ciepło i do szybkiego (jak na razie skype odpada, jestem ciągle w ruchu), pa!
    Kim N

    Polubienie

  2. Witam!Od kilku lat „produkuje” kosmetyki w domu. Kręcę różne różniste substancje : kremy, mleczka, balsamy, do włosów, do ciała, do twarzy – od lat nie ma w mojej łazience kosmetyków komercyjnych. Moje są wyglądem porównywalne do kupnych, staram się 😉 ot, takie hobby. Polecam stronę po francusku aroma zone na ten temat.
    Czasem, podobnie jak Ty „produkuje” pasty do zębów-nie jestem jednak w stanie się całkowicie na nie przerzucić. Dzięki za dzielenie się Twoimi doświadczeniami w tej dziedzinie.
    Nie zgodzę się jednak z jedna z Twoich propozycji, ale może źle doczytałam : używanie fotouczulających substancji do kremów „słonecznych”, na plaże i na dni pełne słońca, jest szalenie niewskazane. Będą plamy na ciele! Substancje typu zapach grejpfrutowy naturalny (czyli zapewne olejek „essence” z grejpfruta czy innego cytrusa) są do odstawienia na okres letni lub do mieszania z olejami tylko na wieczorny użytek. Chyba, ze molekuła swiatlouczulajaca jest z nich wytracona…, ale jeśli nie jest to jasno opisane na etykiecie, olejek taki uczula przy stosowaniu go, nawet w malej ilości, „na słońcu”.
    Powoli wracam do prostszych form pielęgnacji ciała, również dzięki Tobie.

    Pa! Kim N.

    Polubienie

    1. Mylisz olejek zapachowy z olejkiem wyciskanym np. z pestek. Aczkolwiek małe ilości zapachowego przynajmniej u mnie i znajomych nie robią krzywdy. Wspomnę dla klaryfikacji w poście żeby unikać przy cerach delikatnych.

      Podzielisz się recepturą na odżywkę do włosów? Szukam od dawien dawna już i nic… Może napisz mejla – chętnie wymienię z Tobą w rozmowie doświadczenia np. przez skype

      Polubienie

    1. To zależy od składników – sprawdź ich daty ważności. Masła i woski to nawet 2 lata, olej kokosowy też podobnie. Cynk bez daty ważności 🙂 Zwykły słoiczek zda egzamin, najlepiej jakiś po kremie, etc. Najlepiej zrobić sobie tego na cały sezon letni i zużyć cały w kilka miesięcy

      Polubienie

      1. Dzięki za szybką odpowiedź ☺a czy warto taki krem przechowywać np w lodówce czy lepiej w temperaturze pokojowej ? W upalne dni robi się z tego nieprzyjemna papka,trudna do aplikacji.Za to ciągłe schładzanie kremu(gdy już się rozpuści),aby uzyskać puszystą formę jest męczące.Masz na to jakiś sposób? To samo tyczy się dezodorantu na bazie oleju kokosowego,w jesień czy zimę nie ma problemu,ale w lato robi się trudna do aplikacji,płynna konsystencja a soda oddziela się od oleju tworząc grudki.

        Polubienie

        1. Hmm, a to dziwne, ja tu mam zawsze taką pakę „koko-sodową” i to się nie rozdziela. Natomiast krem – możesz oczywiście w lodówce trzymać, albo można dodać więcej masła (shea/kakaowe) – wówczas masa będzie twardsza, aczkolwiek przy 35 st i te masła się stopią.

          Polubienie

  3. Jakiemu faktorowi odpowiada krem w tych proporcjach? Zastanawiam się czy jest wystarczający dla dzieci, z reszta sama smaruje sie zawsze 30-50.

    Polubienie

    1. Chroni całkowicie, o ile oczywiście dokładnie się wysmarujemy. Już sam olejek z nasion malin ma filtr 50 (zakładamy że jest BIO), a tlenek cynku dodatkowo tworzy nieprzepuszczalną barierę. Mimo wszystko nigdy nie należy wystawiać się na ostre słońce, dlatego, że ono parzy również przez wiatr, temperaturę. Dlatego mamy poparzenia wśród ludzi stosujących filtry. Należy zawsze najpierw zastosować zdrowy rozsądek, szczególnie przy kąpieli, kiedy nie czujemy jak nas parzy.

      Polubienie

  4. Olejki o zapachach cytrusowych to bym odradzała do tego przepisu – działają światło- uczulająco, czy jak tam to się mówi, więc nie powinno się ich używać przed wyjściem na słońce. Nawet w śladowych ilościach.
    Ale już lawendowy czy géranium, czy każdy inny – jak najbardziej 🙂

    Polubienie

Skomentuj:

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s