Analiza kolorystyczna w pigułce, czyli jak odnaleźć swoje zewnętrzne „Ja”

Na blogu często poruszam temat „bycia sobą”, szczerości, autentyczności naszego wewnętrzego „ja”. Tego jak odnaleźć prawdziwego „siebie”. Dziś chciałabym przybliżyć Wam tematykę, która pozwoli Wam odnaleźć Wasze zewnętrzne „ja” – wcale nie mniej ważne niż nasze wnętrze.

Temat może wydać się banalny – ale wcale taki nie jest. Wręcz przeciwnie – ma gigantyczny wpływ na nasze życie. Czy nam się to podoba, czy nie – przez większość czasu jesteśmy oceniani po naszym wyglądzie, a nie po naszym wnętrzu.

Mówi się „nie oceniaj książki po okładce”, ale czy ludzie idą do biblioteki czy księgarni i czytają wszystkie dostępne książki, a potem stwierdzają „ta mi się podoba”? Nie. Ludzie najpierw kierują się okładką książki, jej tytułem, wielkością, itd. Albo ewentualnie szukają takich, które ktoś im polecił…

Tak samo w życiu ludzie najpierw oceniają innych po ich wyglądzie, po zachowaniu, a dopiero potem się z nimi zapoznają. Albo poświęcają czas tym, których przedstawią im ich znajomi. Możesz być najlepszą „książką”, z najciekawszą historią w swoim wnętrzu, ale w tej gigantycznej księgarni zwanej światem konkurujesz z masą innych, czy Ci się to podoba, czy nie.

Warto wyglądać najlepiej, jak możesz – i wbrew pozorom nie wymaga to ani wysiłku, ani pieniędzy. Jedyne, czego potrzebujesz to zrozumienie swojej własnej, jedynej i niepowtarzalnej kolorystyki. Tak. Kolorów. To naprawdę proste, a jednocześnie niezwykle potężne. Ale po kolei.

Natura jest najlepszym „Photoshopem”

Zacznijmy od rzeczy najważniejszej, którą należy sobie wbić do głowy:

Barwy każdej części Twojego ciała pozostają w harmonii z barwami innych części. To znaczy, że włosy, skóra, oczy, paznokcie, itd. tworzą harmonijną, spójną i doskonałą całość.

By wyglądać pięknie, nie musisz wcale farbować włosów, czy się malować. Nie musisz nic w sobie zmieniać.

Jedyne, czego potrzebujesz to dobranej do swojej kolorystyki i harmonizującej z nią palety barw. Kolorów i materiałów, które sprawią, że jedyna i niepowtarzalna mieszanka pigmentów, jaką posiadasz zacznie dosłownie błyszczeć i stanie się widoczna.

sea

Odpowiednio dobrana kolorystyka sprawia, że ludzie zaczynają widzieć Ciebie, a nie Twoje ubrania.  Ile razy zdarzyło Ci się słyszeć: „Masz ładną bluzkę? To nie to samo, co: „Ładnie wyglądasz(Ty, nie bluzka…).

W pierwszym przypadku masz na sobie coś, dla czego jesteś tłem. Coś, co sprawia, że nie widać Ciebie, tylko bluzkę. W drugim – coś, co jest tłem dla Twoich naturalnych pięknych barw. I tylko wówczas widać Ciebie.

Nawet najpiękniejsi ludzie świata ubrani w nieswoje barwy wyglądają źle. Na poniższym przykładzie widzimy modelkę o bardzo „jaskrawej” urodzie. Stonowany brąz „zabija” takie osoby, przytłacza je, jest za ciężki, co widać na pierwszym zdjęciu. Kobieta wydaje się blada, niezdrowa, „brudna”. Po prostu dziwna, nieładna.

Po prawej mamy kogoś zupełnie innego – promieniująca cera, boskie oczy, piękne włosy. Po prostu chodząca piękność. Tak gigantyczne znaczenie ma dobrze lub źle dobrana kolorystyka makijażu i ubrań:


Jak określić swoją kolorystykę?

By zrozumieć swoją kolorystykę należy najpierw zrozumieć kilka podstawowych pojęć z teorii koloru. Ciało każdego z nas to niepowtarzalna mieszanka różnych pigmentów, tworząca jedyną w swoim rodzaju kompozycję.

Na blogu często powtarzam, że każdy z nas jest wyjątkowy, że nie ma dwóch takich samych osób z takim samym charakterem, doświadczeniem życiowym, osobowością. To samo tyczy się naszego „opakowania” – również na zewnątrz jesteśmy niepowtarzalni. Ale do rzeczy – Twoje naturalne barwy ciała mogą być:

CIEPŁE lub CHŁODNE

Barwy chłodne to te, które dążą do koloru niebieskiego, barwy ciepłe – te, które dążą do koloru pomarańczowego. Większość osób jest mieszanką, ale zawsze jedna cecha przeważa. Osoby o chłodnym odcieniu cery będą wyglądać „różowawo”, osoby o ciepłym – „beżowo”.

Poniżej przykład cery ciepłej i chłodnej. Po lewej przeważa ciepło, po prawej – chłód. Większość osób posiada cerę nautralną, tzn. niejednoznacznie ciepłą lub chłodną. Zawsze jednak coś przeważa – przykładowo moja cera jest wyjątkowo neutralna, ale jednak bardziej chłodna. Nie ma tu też znaczenia opalanie, ani kolor skóry.

DELIKATNE lub GŁĘBOKIE

Barwy delikatne to barwy rozjaśnione bielą, barwy głębokie to barwy przyciemnione czernią. I tu znów większość osób jest gdzieś pośrodku, mówimy wówczas o bardziej neutralnej kolorystyce.

CHLOD CIEPLO

Poniżej przykład Wiosny (po lewej) i Jesieni (po prawej) – obie panie mają ciepłą kolorystykę, ale pierwsza jawi się jako delikatna, a druga – jako głęboka. Na spektrum powyżej pierwszą panią umieścilibyśmy po prawej na górze (kolorystyka ciepła i rozjaśniona), a drugą – po prawej na dole (kolorystyka ciepła i przyciemniona).

NASYCONE lub STONOWANE

W skrócie – kolorystyka nasycona to czyste barwy, a kolorystyka stonowana to barwy przytłumione (wyszarzałe po prawej u góry). Osoby o silnym nasyceniu barw będą widziane jako kontrastowe. Spójrz na zdjęcie poniżej pięknie obrazujące stonowanie (Kate po lewej) i nasycenie (Liv po prawej) kolorystyki.

W przypadku Kate kontrast pomiędzy oczami, ustami, włosami i cerą jest minimalny. W przypadku Liv – bardzo wyraźny. Kate ma stonowaną kolorystykę – spokojną, pastelową. Liv – nasyconą – żywą i czystą. Kate będzie dobrze wyglądać w spokojniejszych kolorach, Liv – w szalonych, żywych, silnie nasyconych.


W zależności od wymieszania pigmentów i ich siły (głębi) wyróżnia się 4 podstawowe kolorystyki, zwane sezonami

Na pewno słyszeliście już o „typach urody”: lato, jesień, zima i wiosna, odpowiadające kolorystyce owych pór roku: lato, wiosna – typy delikatne (świetliste); jesień, zima – typy głębokie (ciemne).

Ale ten podział sam w sobie nic nie znaczy, bo prawdziwa paleta ma aż 12, a nawet 16 podtypów. W dodatku zima może mieć blond włosy (czyli uchodzić za „delikatną”, a wiosna – ciemne (czyli „głębokie”:

Jak określić swoją kolorystykę?

Na początek musisz określić co przeważa w Twojej cerze – chłód czy ciepło?. To pierwsza i najważniejsza charakterystyka, która definiuje Twoją dalszą pracę z barwami. Kolorystyka Twojej skóry może być zdecydowanie zimna, zdecydowanie ciepła lub raczej zimna/raczej ciepła.

Podtypy na granicy sezonów mają kolorystykę, którą najlepiej określa słowo „neutralna” – ani zimna, ani ciepła. Jeśli więc macie problem z określeniem swojego typu – jest duża szansą, że jesteście jednym z nich.

Jesteś ciepłym typem jeśli Twoja skóra „promienieje” i wygląda zdrowo w barwach ciepłych

Jesteś typem zimnym, jeśli Twoja skóra „promienieje” i wygląda zdrowo w barwach zimnych

Najprościej określić to za pomocą koloru złota i srebra – np. biżuterii. Koniecznie musi to być żółte złoto, a nie np. różowe, które jest za neutralne.

Jeśli dobrze wyglądasz zarówno w ciepłych jak i zimnych barwach – prawdopodobnie jesteś typem na pograniczu dwóch sezonów. Jeśli dobrze wyglądasz raczej w złocie – jesteś typem ciepłym (Jesienią lub Wiosną). Jeśli natomiast raczej w srebrze – jesteś typem zimnym (Latem lub Zimą).

Ciepło barw nie ma nic wspólnego z temperaturą owych sezonów – nazwy wzięły się od występujących w nich barw (np. Wiosna ma paletę barw nasyconych, ciepłych, „wibrujących” kolorów, podczas gdy Jesień – paletę barw zgaszonych, „przybrudzonych”)

UWAGA! W przypadku wszystkich cech tu opisywanych, w tym powyższych – najważniejszym i definiującym elementem jest kolorystyka Twojej skóry. Jeśli więc mówimy, że „złoto pasuje lepiej” to chodzi o to, że Twoja cera wygląda zdrowo, naturalnie, promienieje w obecności danego koloru.
Same oczy i włosy będą dobrze wyglądać z różnymi kolorami, z którymi stworzą też kontrast – dlatego należy zawsze zwracać uwagę na skórę. To ona pokazuje naszą prawdziwą kolorystykę!

Delikatność czy Głębia?

Druga charakterystyka, która miewa jednak sporo wyjątków i przez którą większość osób ma problem z identyfikacją swojego typu. Głębia zależy od ilości pigmentów w naszym ciele. Typy delikatne postrzegamy jako właśnie delikatne, „błyszczące”; typy głębokie – jako silne, wyróżniające się.

Biorąc pod uwagę opisane wyżej typy chłodne i ciepłe i dodając do nich jasność lub głębię otrzymujemy 4 podstawowe kolorystyki zwane sezonami (w nawiasach pod zdjęciami podaję inne funkcjonujące nazwy danych typów):

Typy chłodne i delikatne to Lata

Cechuje je: chłód, delikatność i stonowanie barw (jesteś którymś z podtypów Lata jeśli ogólnie lepiej wyglądasz w kolorach chłodnych i stonowanych).

Dokładny opis tego typu wraz z podtypami znajdziesz w artykule: „Typ urody Lato – „najnudniejszy” w Polsce, najbardziej pożądany na świecie”.


Typy chłodne i głębokie to Zimy

Cechuje je: chłód, głębia i nasycenie barw. (jesteś którymś z podtypów Zimy jeśli ogólnie lepiej wyglądasz w kolorach chłodnych i nasyconych – zimy to również jedyne typy, które mogą nosić czystą czerń i biel – inne typy „giną” w obecności tych kolorów).

Dokładny opis tego typu wraz z podtypami znajdziesz w artykule: „Typ urody Zima – najbardziej gwiazdorski”.


Typy ciepłe i głębokie to Jesienie

Cechuje je: ciepło, głębia i stonowanie barw. (jesteś którymś z podtypów Jesieni jeśli ogólnie lepiej wyglądasz w kolorach ciepłych i stonowanych).

Dokładny opis tego typu wraz z podtypami znajdziesz w artykule: „Typ urody Jesień – najcieplejszy i najbardziej zmienny”.


Typy ciepłe i delikatne to Wiosny

Cechuje je: ciepło, delikatność i nasycenie barw. (jesteś którymś z podtypów Wiosny jeśli ogólnie lepiej wyglądasz w kolorach ciepłych i nasyconych).

Dokładny opis tego typu wraz z podtypami znajdziesz w artykule: „Typ urody Wiosna – najświeższy i najbardziej żywy”.


Podtypy i ich wzajemna zależność

Jak widać powyżej 4 sezony to tylko podstawowa, ogólna klasyfikacja. Każdy sezon posiada bowiem 3 kolejne podtypy i tu zaczyna się robić naprawdę ciekawie. Przykładowo – Lato, najpopularniejszy w Polsce typ podzielić możemy na 3 podtypy:

Jasne Lato

Jasne Lato będzie miało dużo wspólnego z Jasną Wiosną, ponieważ oba podtypy ze sobą sąsiadują. Te typy mogą korzystać z niektórych barw jednocześnie. Różni je jednak temperatura kolorystyki oraz nasycenie – Jasna Wiosna jest bardziej ciepła i nadal czysta, Jasne Lato jest chłodne i stonowane.

Oba podtypy mogą mieć niemalże identyczny kolor włosów i oczu, co bywa bardzo mylące. Ale różnice da się dostrzec, gdy zadziałamy kolorem. Naomi (po lewej) zupełnie nie radzi sobie w nasyconym kolorze szminki. Wygląda po prostu staro i nienaturalnie. Reese (po prawej) nie ma najmniejszego problemu z tak czystym i wyrazistym kolorem. W jej przypadku szminka dodaje uroku, dosłownie odmładza, Reese w niej pięknieje, a oczy są pięknie podkreślone.

Jeszcze lepiej będzie to widać, gdy dodatkowo ogrzejemy nieco temperaturę szminki. W pomarańczu Naomi wygląda strasznie, blado, po prostu nieładnie. Reese – wręcz przeciwnie – jej uroda znowu jest podkreślona.

Pomimo, że obie panie mają niemalże identyczną – z pozoru – kolorystykę, różnicę robi cera (u Naomi delikatna i różowawa, u Reese brzoskwiniowa, ciepła) oraz oczy. Oczy obu pań są niebieskie, ale przyjrzyj się im dokładnie:

Naomi (po lewej) ma oczy niebiesko-szare, jakby przymglone, z dostrzegalnym rozmyciem pomiędzy tęczówką, a białkiem oka. Również ich struktura będzie mniej wyostrzona. Oczy Reese są czyste, dużo bardziej nasycone w kolorze, tęczówka wyraźnie oddzielona od białka, a ich struktura bardzo wyraźna – bez problemu dostrzeżemy delikatne „niteczki” tworzące formę „gwiazdy”.

To wszystko sprawia, że Reese – pomimo, że bardzo przypomina Lato – jest nadal Wiosną i może nosić nasycone, żywe barwy. Naomi w takich barwach „znika”, „szarzeje”. Ale wystarczy, że rozmyjemy nieco kolory i dodamy im jasności, a uroda Naomi rozkwitnie:

Jasne Lato mimo podobieństw z sąsiadującą Jasną Wiosną powinno zawsze sięgać po barwy rozjaśnione, pastelowe, „lekkie”. Oba podtypy będą miały kilka wspólnych kolorów, którymi mogą się wymieniać, ale ich najważniejsze, najlepsze barwy, które podkreślają urodę pozostaną różne.


Chłodne Lato

Będzie całkowicie chłodne i nie będą mu pasować żadne ciepłe barwy (ponieważ nie ma ich w sobie). Będzie w nich wyglądać niezdrowo. To samo tyczy się biżuterii – będzie dużo lepiej wyglądać w srebrze. Chłodne Lato najlepiej wygląda w niebieskim chłodzie – pasują mu praktycznie wszystkie odcienie niebieskiego.

Stonowane Lato

Stonowane Lato (po lewej) będzie miało dużo wspólnego z Stonowaną Jesienią (po prawej). Oba typy mogą mieć niemalże identyczne oczy i włosy, jedyna różnica polega na odcieniu skóry – Lato będzie bardziej chłodne (różowawe), Jesień – bardziej ciepła (beżowa).


To samo tyczy się każdego innego sezonu: Głęboka Jesień będzie bardzo podobna do Głębokiej Zimy; Czysta Zima będzie miała dużo wspólnego z Czystą Wiosną. W praktyce oznacza to, że te sąsiednie typy dzieli tylko jedna cecha – chłód i ciepło barw.

Głęboka Jesień (po lewej) i Głęboka Zima (po prawej). Od pierwszej bije ciepło, od drugiej – chłód.


Dlaczego się „farbujemy”?
lipstick-791761_1280

Zwykle jest tak, że gdy posiadamy jakiś konkretny typ urody bardzo podobają nam się inne, przeciwstawne. Dlatego np. „południowcom” – ludziom o głębokiej pigmentacji podobają się delikatne typy „blond” i na odwrót.

Ja przez pół życia próbowałam usilnie „robić się” na Zimę: prostowałam i farbowałam włosy, robiłam silny makijaż oczu, bo uważałam, że ten typ urody jest najpiękniejszy i że i ja będę piękna, jeśli tylko będę tak wyglądać… Co za głupota to była i marnotrawstwo zdrowia, czasu i pieniędzy:

Zaznaczam, że powyższe zdjęcia są silnie „fotoszopowane”. W rzeczywistości z ciemną czupryną i makijażem zawsze wyglądałam blado, szaro, po prostu – staro! Dziś ludzie nie wierzą mi, gdy mówię, że mam ponad 30 lat:

Nawet Zimy w pełni, typy najczystsze, o bardzo dużych kontrastach to nie jednolite twory. Ich oczy, włosy i skóra to mieszanka pigmentów, nadal zachowująca się różnie w różnym oświetleniu. Tego się po prostu nie da podrobić. Każda ingerencja w naszą kolorystykę kończy się tym, że wyglądamy sztucznie i nienaturalnie.

Natury nie da się „podrobić”

Świetnym przykładem jest tu Megan Fox, kobieta, która oryginalnie jest Czystą Wiosną. Jeśli spojrzymy na jej zdjęcie z młodości (po lewej) widać wyraźnie, że jej cera jest ciepła, oczy czyste, a włosy dość ciemne, ale jednak o ciepłym zabarwieniu.

Megan jednak przez całą swoją karierę usilnie stara się stylizować na swój sąsiedni typ – Zimę: włosy farbuje na czarno, a ciało wybiela jak tylko się da. Jak wspomniałam wyżej – sąsiednie typy mogą sobie „podkradać” część swoich barw – i nadal wyglądać dobrze. Ale próba zmiany koloru skóry czy włosów to już zupełnie inna historia – takie próby bardzo postarzają i „usztuczniają” wygląd. I tu dochodzimy do sedna sprawy:

Każda manipulacja naszą kolorystyką i próba dodawania sobie barw w sztuczny sposób – czy to przez farbowanie, czy malowanie – postarza nas i nam nie służy.

Żadna, nawet najlepsza farba i najdroższy makijaż nie jest bowiem w stanie imitować doskonałej natury. Poniżej widzimy „sztuczną” Czystą Zimę (Megan) i prawdziwą, naturalną (Sophie). Różnica jest chyba oczywista.

Mimo silnego wybielania cera Megan pozostaje ciepła i delikatna, podczas gdy cera Sophie jest pięknie, zdrowo i naturalnie chłodna. Megan nigdy nie będzie wyglądać idealnie w kolorach Zimy, tak samo jak Sophie nie będzie wyglądać dobrze w kolorach Wiosny:

Po lewej, w ciepłym odcieniu szminki cera Sophie wygląda niezdrowo, „żółknie”. Zdecydowanie lepiej jej w chłodniejszym odcieniu. Zauważ jak jej oczy nabierają koloru i błyszczą na drugim zdjęciu (nie zauważamy samej szminki, jak po lewej – zauważamy przede wszystkim piękne oczy!). To właśnie potęga dobrze dobranych barw, które „wyciągają” z nas nasze naturalne piękno.

Pierwsza, ciepła, „pomarańczowawa” szminka „psuje” urodę Sophie, ale idealnie pasowałaby naturalnej Megan. Zauważ jak na zdjęciu poniżej po prawej jej oczy zdają się być bardziej niebieskie niż na tym po lewej. Znów – potęga dobrze dobranego koloru!.

Na koniec, by jeszcze raz podkreślić, że nie musimy się zmieniać (farbować włosów, wybielać cery, malować, itd) by nasze naturalne piękno „błyszczało” porównaj poniżej naturalną Megan z dobrze dobranym kolorem bluzki i „sztuczną” Megan w źle dobranym do jej typu makijażu i sukience:

Na pierwszym zdjęciu, mimo silnego koloru widzimy przede wszystkim piękną twarz. Na drugim – uroda Megan ginie pod ciężarem źle dobranej kolorystyki. Widzimy czerwone usta, czarne włosy, a nie samą Megan… Widzimy „dobrze zrobioną 40-latkę”.


Określenie swojego typu urody zajmuje trochę czasu, szczególnie jeśli już coś „majstrowaliśmy” przy naszym naturalnym wyglądzie. Pomocne będą zdjęcia z młodości i obserwacja cery – ona nie zmienia się nigdy i zawsze zdradza nasz prawdziwy typ.

Nie przejmuj się, jeśli ta tematyka wydaje Ci się skomplikowana – nie na codzień mamy do czynienia z teorią kolorów, a system 12 podtypów też nie jest idealny – bo, jak już wspominałam – każdy z nas jest naprawdę oryginalny i niepowtarzalny.

Nie ma dwóch identycznych Zim czy Wiosen… Nawet ja, mimo, że jestem typem o chłodnej karnacji – Stonowanym Latem – mam jasnobrązowe oczy, a moje włosy mienią się na rudawe złoto – jestem bardziej „jesienna” niż inne, typowe Stonowane Lata. Ale mimo to ciemne, jesienne barwy mi nie służą.

Doskonale widać to na powyższych zdjęciach – moja skóra jest „różowawa”, skóra mojej przyjaciółki Natalii, o typie Stonowanej Jesieni – beżowa, ciepła, karmelowa. Jej służą ciemniejsze, bardziej „ciężkie” barwy – mi służą delikatne kolory. Zawsze należy patrzeć na cerę – ona zdradza nasze prawdziwe, zewnętrzne „ja”.

Mam nadzieję, że zainteresowałam Was choć trochę tą tematykę i zachęciłam do własnych poszukiwań. Jeśli macie pytania i wątpliwości – zachęcam do komentarzy. W kolejnych artykułach postaram się dokładnie opisać wszystkie 4 sezony wraz z podtypami i określić jakie kolory do nich pasują i dlaczego.

OPISY POSZCZEGÓLNYCH TYPÓW:



Prawdopodobnie spodoba Ci się mój eBook „Jak odnaleźć swój raj”, bo chcesz zobaczyć jak wyglądała moja emigracja na Karaiby.


O MNIE

Mam na imię Katarzyna, jestem architektem i od kilku lat mieszkam na Karaibach. O tym jak i dlaczego zmieniłam swoje życie dowiesz się ze strony „O MNIE”.

31 myśli w temacie “Analiza kolorystyczna w pigułce, czyli jak odnaleźć swoje zewnętrzne „Ja””

  1. Dobry wieczór,
    przeczytałam cały artykuł, notowałam na początku to, co wydawało mi się, że do mnie pasuje, ale już przy większych wariacjach poległam… Nie umiem określić jakim jestem typem, mieszam się w tych odcieniach i głębiach, to jest za trudne. ;-(

    Polubienie

  2. Witam. Ostatnio próbowałam ocenić swój typ kolorystyczny. Jednak to jest mega ciężko. Zrobiłam sobie zdjęcie w złotej folii i srebrnej i dodatkowo na czarnobiało. I może to śmieszne ale w srebrze wydaje mi się, że wyglądam bladożółto i niewyraźna. W złocie usta i oczy podkreślone i jest niby jasność na twarzy ale okolice nosa różowe, kolor oczu i ust podkreślony ale ogolnie twarz sinawobladoróżowo tzn.broda szara, usta różowe a oczy niebieskie. W srebrze natomiast bladożółto i oczy na zdjęciu wyglądają zielonkawo. W rzeczywistości usta mam lekko różowe podbarwione lekką morelą czy coś w stylu pomarańczu i piegi ni to chłodne ni to ciepłe. Dodam, że wizażystka wzięła mnie za wiosnę bo młodo wyglądam ale zastanawiała się jeszcze nad jednym typem urody moim zdaniem jesienią. Jeśli nie jest to zbyt czytelne czy mogłabym przesłać te 3 zdjęcia z prośbą o pomoc w diagnozie? Jak tak to na jaki e-mail? Proszę o pomoc.

    Polubienie

  3. Ps.angelina Jolie nie jest Poznym Latem tylko soft muted Autumn…..wg.podzialu 18-tkowego:) i w takich tez barwach jej najpiekniej.

    Polubienie

    1. Wiele osób robi ten błąd. Angelina ma cerę chłodną i lepiej jej w różu/szarości niż w beżu. Ludzie sugerują się tym, że w beżu jej dobrze, ale taka natura podtypów na granicy, ona jest mocno na granicy z jesienią i ma wiele jej cech, ale cera jest z typu letniego. Polecam popatrzeć na jej zdjęcia z dzieciństwa. Makijaż i farbowanie ją mocno zniszczyły i usztuczniły.

      Polubienie

  4. W czerni mlodziej i lepiej.Ja widze kolor oczu….w blondzie naturalnym dalam Ci 10 lat na starcie wiecej.Nie wiem jak to wygladalo na co dzien-oceniam fotografie.

    Polubienie

    1. Dlatego właśnie po jednym zdjęciu nie ocenisz typu. Zdjęcia z czarnymi włosami są silnie fotoszopowane, bo na oryginalnych wszystko wygląda tragicznie. Zdjęcie obecne ma mocno przekłamane barwy w kierunku sepii, bo jest w pomieszczeniu. Narprawdę, nie sugeruj się nigdy jednym zdjęciem i samym zdjęciem danej osoby. W analizie chodzi nie o kolory Twoje, tylko o kolory, z którymi Twoje kolory współgrają.

      Polubienie

  5. Również byłabym wdzięczna za ocenę jakim jestem typem 😀
    Wydaje mi się, że późne lato, ale nie jestem pewna czy moja skóra jest bardziej chłodna czy ciepła. Zawsze mam problem z doborem podkładu mineralnego 🙂 Latem widać złote nitki w moich włosach.

    Polubienie

  6. Bardzo fajny artykuł! Jesli chodzi o mnie to od kilku dobrych lat się nie maluje (albo delikatnie – typu podkład + tusz), włosów nigdy nie farbowałam… (mam silną alergię na kalafonie, lakiery, farby – dlatego nawet nie próbuję farbowac włosów!). Zainteresowałam się tematyką doboru kolorów, makeupu etc niedawno, ponieważ szukałam jakieś makijażystki na swoj ślub. Przegladałam na prawdę dużo makijazystek i bardzo cieżko było znaleść osobę, która dobrze maluje i podkreśla urodę! W wiekszości było widać czerwoną szminkę, obrysowane kredą oczy, czarne brwi, a nie np kolor oczu i twarz… wszyscy mi mówili, że jak zwykle za bardzo się czepiam, a tu proszę! Artykuł od Ciebie 🙂 chociaż sprawa nie do końca jasna w moim przypadku, ciezko mi okreslic moj typ urody, mam skórę raczej hm.. oliwkową? ale moja twarz zawsze była jasna mimo, że spędzam prawie całe dnie na zewnątrz i opala mnie na brązowo. Oczy zielone, ciemne brwi/rzesy, włosy brązowe… Wydaje mi się, że idę raczej w stronę ciepła niż zimna… Swoja drogą znalazłam Twój blog tydzień temu przez przypadek i właściwie nie mogę przestać go czytać! Widzę, że bardzo podobnie myślimy, chociaż Ty jesteś już daleko ‚przede mna’ i co daje mi niesamowitą inspirację 🙂 pozdrawiam!

    Polubienie

  7. Pod wpływem twoich artykułów na temat typów urody natknęłam się w internecie na typy urody wg Davida Kibbe. Jest to klasyfikacja wg rysów twarzy i budowy ciała. Jestem ciekawa czy słyszałaś o tym? Co sądzisz? Mnie to bardzo zaintrygowało. I mam jeszcze jedno pytanie skąd posiadasz wiedzę na temat typów urody?
    Pozdrawiam
    Agata

    Polubienie

    1. Z wielu źródeł, ten temat interesuje mnie od dawna, a z teorią kolorów mam do czynienia od dziecka. Analiza kolorystyczna nie różni się wiele od kolorystyki np. w malarstwie – te same zasady. Poszukam o tym Davidzie Kibbe, dziękuję!

      Polubienie

  8. A ja sobie skopałam kolor włosów 😦 Miałam intensywnie ciemny brąz, ale bardzo młodo zaczęłam farbować… Czego ja tam nie robiłam… W efekcie teraz odrastają mi włosy płowe, normalnie wyglądają, jakby ktoś je bardzo długo prał w zbyt wysokiej temperaturze 😉

    Na razie plan jest taki, że ratuję się henną. Mam nadzieję, że kiedyś może głowa się zregeneruje i wróci mój pierwotny naturalny kolor 🙂

    Polubienie

  9. Mi też się kiedyś (w wieku 16-20 lat)wydawało, że muszę się malować, bo bez wymazianych oczu i ust jestem nudna, brzydka itd. Ale alergia na chemię zmusiła mnie do ograniczenia kolorowych kosmetyków kiedy miałam 20/21 lat. Od tamtej pory maluję się bardzo rzadko i bardzo oszczędnie. Zawsze kiedy kupuję piwo muszę pokazać dowód osobisty chociaż nikt nigdy o niego nie pytał kiedy byłam pomalowana. A mam 26 lat 🙂

    A co do siwych włosów to mam ich sporo ale odkąd przestałam się farbować prawie ich nie widać bo pasują do reszty włosów. 🙂 W sumie to je nawet lubię 🙂

    Polubienie

  10. Zgadzam się, że naturalny wyglad jest najlepszy jednak nie wykluczalabym calkowicie farbowania włosów. Są osoby które siwieją w bardzo młodym wieku i to naprawde postarza. Dlatego uważam ze farbowanie w tym wypadku odmladza jednak musi to być kolor jak najbardziej zbliżony do naszego maturalnego koloru. Ostatnio poznałam 35 letnia dziewczyne ktora przez masę siwych włosów wygladala co najmniej na 45. Sama tylko raz w zyciu rozjaśniłam sobie włosy pasemkami i na codzien nie robię makijazu i chyba to się sprawdza bo zawsze dają mi mniej lat niż mam w rzeczywistości. Pozdrawiam!

    Polubienie

    1. Oczywiście, że można. Aczkolwiek:
      1. Farbowanie tradycyjne to masakra dla zdrowia. Tzn. masz gigantyczną szansę na raka. Czy warto? Wg mnie nie. Są naturalne metody, tak na marginesie, oczywiście wymagające więcej cierpliwości, ale też dające lepszy efekt, jak zawsze.
      2. Przedwczesne siwienie to kwestia diety i stylu życia. Niestety. Stres i brak wartości odżywczych robi swoje. Ja jestem najlepszym przykładem – masa siwych włosów już lata temu, dziś – niezauważalne.

      Wiem, że to brzmi śmiesznie i też się z tego kiedyś śmiałam, jak zaczynałam dietę pierwotną i ludzie mi pokazywali takie rzeczy. Ale czy faktycznie nie jest tak, że włosy potrzebują składników odżywczych by być zdrowe i piękne?

      W naszej kulturze siwienie kojarzy się źle i dziwi mnie to trochę. Ja jak osiwieje, to będę się cieszyć z nowego koloru włosów. Nazwijmy to farbowaniem od natury. Odcień siwości jak już wspomniałam też znów nie popsuje urody – bo to dalej będą nasze barwy. Nie powiem, że „nie mogę się doczekać”, ale powiem, że cholernie mnie ciekawi jak będę wyglądać w siwej czuprynie:D Traktuję to po prostu jak nowy etap w życiu, z którego trzeba się cieszyć, a nie maskować.

      Polubienie

  11. Nie mogę się z Tobą zgodzić. Większość kobiet mieszkających w Polsce ma mysi – nijaki kolor włosów. Wystarczy go trochę rozjaśnić, by rozświetlić twarz, lub przyciemnić, by dodać wyrazistości. Efekt odmładzania gwarantowany. Ponadto co z włosami siwiejacymi? Tu też uważasz że natura jest najlepsza i tylko gdy się na nią decydujemy wyglądamy młodo? Otóż natura jest świetna ale do 20 roku życia, wtedy nie potrzeba nam jeszcze ani farb ani makijażu 😉

    Polubienie

    1. Oczywiście! Ja mam właśnie ten mysi kolor – to jest typ Stonowany (Późne Lato/Wczesna Jesień). Włosy mysie nie nadają się do farbowania, żadna farba nie potrafi z nich wydobyć naturalnego piękna. Wystarczy je zostawić słońcu i natura zrobi swoje.

      Nam się wydaje, że przyciemnianie/rozjaśnianie dodaje nam „koloru” nasycenia, jak mamy taki typ urody – bo tego właśnie nie mamy. Tak samo typy głębokie, nasycone chcą się rozjaśniać, odbierać sobie koloru – popatrz na te wszystkie „Shakiry” usilnie próbujące sobie rozjaśnić cerę i włosy…

      Włosy siwe nie mają znaczenia, bo znów – nie ma dwój takich samych siwych włosów. Nawet posiwiała – nasza czupryna nadal pasuje do naszej kolorystyki. Są blond-siwości i ciemniejsze siwości. Popatrz na niektóre aktorki, które się nie odmładzają na siłę – tylko pozwalają naturze robić swoje – wyglądają wspaniale. Natomiast sztuczne, nabotoksowane, farbowane starsze kobiety, robiące się usilnie na „20stkę”… No żałosne to mało powiedziane, one często wyglądają jak potwory.

      Wiem, że to jest dość trudne do zrozumienia, tak jak pisałam – przez pół życia też wierzyłam, że muszę się „podkolorować”. Ale prawda jest taka, że nigdy nie byłam z siebie zadowolona. Dopiero gdy zostawiłam to wszystko i pozwoliłam, by zajęła się mną natura – czuję się piękna. I od innych też słyszę „pięknie wyglądasz”, a nie „masz ładną bluzkę/sukienkę/itd.”.

      A tak na marginesie – typ „mysi” czyli stonowany jest w Polsce uważany za nudny, nijaki – tylko i wyłącznie dlatego, że stanowi jakieś 70% społeczeństwa. W Grecji typ zimowy jest nudny i greczynki chcą być „blond”… To normalne. Chcemy, by nas zauważono – i każdy typ wyróżniający się będzie nam się wydawał „ciekawy”. To znów prawa natury 🙂

      Z ciekawostek – większość najlepszych modelek na świecie to właśnie te nasze „polskie” stonowane typy – Cara Delvigne, Gisele Bundchen, Kate Moss… Nawet Angelina Jolie jest Późnym Latem… 🙂

      Polubienie

      1. Ja też jestem takim polskim mysim bladawcem. Też mi się wydawało, że jestem nudna i nijaka. Któregoś razu ktoś powiedział mi coś miłego: nadajesz się na artystkę (modelkę, aktorkę etc.) bo Twoja mdła uroda daje wielkie pole do popisu artystycznego, jesteś jak płótno, na którym można tworzyć arcydzieła.

        Oczywiście nie słuchałam i dopiero teraz, po iluś próbach widzę sens tych słów – najwięcej piękna mogę z sebie wydobyć będąc tym mdłym, „nijakim” płótnem, bo mogę na nim stworzyć co zechcę.

        Pozdrawiam

        Polubienie

  12. Tak co pół roku odbija mi na punkcie analizy kolorystycznej; dziś impulsem jest Twój post 🙂 Bardzo mi się podoba, że został napisany w sposób tak prosty i przejrzysty. Potem to już na własne życzenie sponsoruję sobie ból głowy, gdy zaczynam gubić się w detalach. Np: Zawsze wychodzi mi, że jestem jesienią, ale ponieważ nie typową, więc nie wiem, gdzie mi bliżej – do lata czy do zimy? Choć moja kolorystyka jest przygaszona, to raczej świetnie mi w czerwieniach i w ogóle nasyconych kolorach. Tzn. ja tak uważam. Być może potrzebuję opinii z zewnątrz. Sama nie wiem. Uwierzysz, że pomimo tego, iż od kilku lat pasjonuje mnie ten temat, nigdy jeszcze nie wysiliłam się na zmianę garderoby tak, by wykorzystać zgromadzoną już wiedzę? O_o Myślę, że tegoroczne lato to czas na tego typu eksperymenty 🙂 Dzięki za przypomnienie. Pozdrawiam!

    Polubienie

    1. Patrząc na Twoje zdj. profilowe zgaduję, że farbujesz włosy? 🙂 Wówczas nascycone kolory pasują do włosów nie do Ciebie – ja miałam dokladnie to samo 😀 Twoją twarz cechuje delikatność więc będę zgadywać że bliżej Ci do lata, ale to naprawdę są zgadywanki po jednym zdjęciu, niewiele warte. Musiałabyś wrócić do naturalnego koloru albo sprawdzić zdjęcia z młodości – daję sobie rękę uciąć, że będą na nich lekko popielate włosy… Jeśli tak to jesteś wczesną jesienią i dlatego przy czarnych włosach nie widać oczu…

      Polubienie

      1. Dokładnie, nie widać koloru oczu. Ogólnie załamuje mnie to, bo są ciekawe, piwne: plamka brązu nałożona na zieleń. I ta zieleń niestety taka przygaszona (chciałabym być wiosną!) :/ Tylko dwa razy w życiu zapytano mnie, czy są zielone, raz przy dobrym dziennym świetle, a raz gdy miałam zieloną bluzkę. Faktycznie włosy farbuję; z tym że jako dziecko byłam ciemną blondynką i w ogóle jestem ciemna. (Obcokrajowcy zawsze biorą mnie za Hiszpanke lub Wloszke, ale z miejscowych <tj. Hiszpan> nikt się na to nie nabiera.😂) Kolor naturalny może ze dwa tony jaśniejszy. Moja fryzjerka w Polsce zawsze dodaje popielu do farby, żeby było, jak mój naturalny kolor, więc trafiłaś!!! 🙂 Ostatnio niestety farbuję drogeryjnymi, a one wszystkie są ciepłe, takie kozakowe brązy, ale to z wygody. – Teoretycznie mam ciepły odcień skóry, bo jestem raczej żółta i fajnie się opalam (oliwka? brzoskwinia? mam już mętlik w głowie spowodowany kolorami), w dzieciństwie mówiono, że jestem śniada, ale to chyba raczej przez ciągłe przebywanie na dworze, bo zimą bledne; żyły na nadgarstku seledynowe. No ale porównując się z Latynoskami widzę w sobie jednak „chłód”. Takie przygaszenie barw, a chciałabym żeby wszystko było żywsze. Wg mojej siostry nie pasują mi brązy (typowe dla jesieni), a kolory tak. Ja z kolei źle się czuję w pastelach i beżach (taka „brudna”), ale w szafie mam dużo niebieskiego i zimnych raczej kolorów. Może to też wpływa na to, że odbieram się, jako „przygaszona”. Sama nie wiem.

        Raz zrobiłam się na blondynkę, ale to wystarczyło, żeby wybić to sobie z głowy – tamten blond podbijał moje czerwone policzki (cera naczynkowa niestety). To pomyślałam, że w ciemnych mi lepiej; najważniejsze, że przestałam zawracać sobie głowę blondami. To tyle.

        A tak w ogóle dziękuję za odpowiedź i za te kilka uwag. To bardzo miłe z Twojej strony 🙂 Wezmę je pod uwagę i popracuje nad tym 🙂

        Polubienie

        1. Hmm, w takim razie faktycznie ciężko. Jeśli masz oczy takie jakie masz to na 99% jesteś typem stonowanym – Późnym latem lub Wczesną jesienią. Możesz być mocno na pograniczu i wówczas naprawdę ciężko ocenić temp. skóry. Zrób sobie prosty test – albo podeślij mi dobre zdjęciu w naturalnym oświetleniu to Ci wfotoszopuję kolory:) – złamany, tzw. antyczny róż (to jest taki jaśniejszy, ale średnio jasny popielaty róż, ni ciepły ni zimny, coś takiego: https://s-media-cache-ak0.pinimg.com/736x/94/37/c4/9437c4f9d42c8c4278d8dbfe4a6e6b74.jpg lub lekko jaśniejszy: http://rlv.zcache.ca/beige_pink_dusty_antique_rose_color_background_poster-rdfa6ed7ce36645bdbeb3909e9e3cc145_wvu_8byvr_324.jpg

          i lekko ciepły jasny beż: http://www.porcelaingres.com/img/prodotti/collezioni/big/just_beige_light_beige_n.jpg lub: http://www.dickson-constant.com/medias/images/catalogue/api/8902-beige-zoom.jpg

          Oceń w którym Ci lepiej i czy jakiś sprawia, że twoja skóra wygląda dobrze, zdrowo?

          I na koniec sprawdź sobie taki kolor: https://www.google.com/imgres?imgurl=http%3A%2F%2Fwww.celinerussell.com%2Ffullsize%2Fwww.art-paints.com%2FPaints%2FAcrylic%2FPebeo%2FIridescent-Green-Blue%2FIridescent-Green-Blue.gif&imgrefurl=http%3A%2F%2Fwww.celinerussell.com%2Fblue-and-green-art%2F8%2Fblue-paint-colors.html&docid=3sHOP6fWjwA5KM&tbnid=cyXHHH7nCQrC1M%3A&w=500&h=500&client=safari&bih=684&biw=1252&ved=0ahUKEwiVpp3Y87jNAhVHDcAKHfxjC1AQMwgxKAAwAA&iact=mrc&uact=8

          Pierwszy róż – jesteś późnym latem
          beż -wczesną jesienią
          zieleń – Latem w pełni (chłodnym latem)

          Wiosnę wykluczam, bo w czarnych włosach oczy by nie ginęły, poza tym – popielatość 🙂

          Polubienie

Skomentuj:

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s