Jak okiełznałam swoją niedoczynną tarczycę – jak można „wyleczyć” się z Hashimoto

Blogi o tematyce Hashimoto, czyli niedoczynności tarczycy rosną nam dziś jak grzyby po deszczu. Ta poważna choroba autoimmunologiczna dotyka coraz więcej osób. W Polsce mówi się o 2-5%, ale to tylko zdiagnozowane przypadki. Pozostałych jest prawdopodobnie kilka razy więcej.

Hashimoto jest tak rzadko wykrywane z jednego, prostego powodu – współczesna medycyna nie ma pojęcia o chorobach autoimmunologicznych i dopiero zaczyna „bawić się w te klocki”. Jak zwykle – dość nieudolnie, o czym zaraz.

Swoją chorą tarczycę zdiagnozować musiałam… sama! Bo każdy z lekarzy, po których tułałam się od dziecka rozkładał ręce. To schorzenie badane jest tak naprawdę dopiero od niedawna. Ale do rzeczy – po czym rozpoznać, że mamy, lub jesteśmy na drodze by mieć Hashimoto:

  • zimne kończyny (stopy, ręce) oraz nietolerancja na zimno – jest nam zimniej, niż innym
  • nietolerancja na stres – nerwy, nieprzespana noc wykańczają nas bardziej niż innych, powodują silny spadek energii
  • sucha skóra, szczególnie na dłoniach – objawia się to często „pękaniem” skóry w zimniejszej porze roku
  • wypadanie włosów i ogólnie słabe włosy
  • tendencja do tycia i trudność ze zrzuceniem wagi, pomimo diety i ćwiczeń, obecność tzw. „oponki” w okolicy talii nawet u szczupłych osób
  • drażliwość i częste zmiany nastroju, tzw. „huśtawka emocjonalna”
  • epizody większej (niż inni) energii, kończące się nagle i szybko, po których następuje częściowy lub całkowity jej spadek – np. pracujesz non-stop przez 2 dni, po czym przez kolejne 3 nie masz siły wstać z łóżka
  • osoby z zaawansowaną chorobą będą już tylko wiecznie zmęczone – niektórzy potrafią spać nawet kilka dni i nadal czuć zmęczenie
  • kawa i inne „pobudzacze” mają na nas odwrotny wpływ – męczą, zamiast ożywiać, szczególnie w większych dawkach
  • podniesiony cholesterol – marker stanu zapalnego
  • u kobiet zwykle występują problemy hormonalne, w tym zaburzenia miesiączkowania i tzw. PCOS
  • i wiele, wiele innych

Tak naprawdę ile ludzi, tyle objawów Hashimoto. U każdego przejawia się ona bowiem w inny sposób, co jest logiczne, bo każdy z nas ma inny organizm i każdy inaczej będzie reagował.

Hashimoto jest również związane z całą masą innych schorzeń, jak chore jelita, PCOS, chore nadnercza, itp. Nie należy również sugerować się wszystkimi wymienionymi wyżej objawami – może występować tylko kilka z nich, niekoniecznie wszystkie naraz.

Moja walka z niedoczynną tarczycą

Kiedy trzy lata temu usłyszałam diagnozę od razu zabrałam się do studiowania tematu. Dieta – krzyczały wszelkie blogi, badania, a nawet niektórzy lekarze. W ciągu roku przeszłam GAPS/SCD, potem protarczycową dietę pierwotną (taką bez warzyw psiankowatych, nabiału i masy innych rzeczy, zwaną protokołem autoimmunologicznym).

Moja tarczyca wróciła do normalnego rozmiaru, „guzki” zniknęły, ale problemy z hormonami i tzw. PCOS miałam nadal. W międzyczasie studiując bacznie temat tarczycy natykałam się co chwila na wzmianki o jodzie. Większość źródeł mówiła o jego fatalnym wpływie na chorą tarczycę, ale była też część mówiąca rzeczy odwrotne…

Czytałam i studiowałam temat jodu w sumie przez 2 lata, zanim zdecydowałam się na suplementację. Po około roku zażywania hormony mojej tarczycy wróciły do normy i dziś są w stanie idealnym.

Pozbyłam się też PCOS, czyli problemów hormonalnych, związanych z niedoczynnością tarczycy, powodujących problemy z zajściem w ciążę u kobiet.

Ale zanim rzucisz się po jod musisz wiedzieć kilka rzeczy. Pamiętaj – moja decyzja o suplementacji nastąpiła po 2 latach studiowania tematu i rozważania wszystkich „za” i „przeciw”. To, że mi się udało, nie oznacza automatycznie, że Tobie jod nie zaszkodzi.

Moje wnioski i obserwacje

plaża

Na początek po raz kolejny podkreślę, że każdy organizm jest inny. Każdy. Każdy potrzebuje indywidualnego traktowania. I na tym polega problem współczesnej medycyny, która wszystkich „wrzuca do jednego wora”, nie patrząc nigdy na przyczyny, tylko zawsze na objawy.

Ja „miałam szczęście” – od dziecka byłam na zdrowej, wysokotłuszczowej, tradycyjnej diecie. Zawsze stroniłam od leków (chyba instynktownie wiedząc, że mi szkodzą), szybko zorientowałam się, że „coś ze mną nie tak” i szukałam odpowiedzi na własną rękę. Dzięki temu dziś nie muszę łykać sztucznych hormonów, nie jestem „więźniem” współczesnej medycyny.

Gdy zdiagnozowano u mnie Hashimoto nie było to jeszcze stadium mocno zaawansowane – lekarz stwierdził, że po sztuczne hormony sięgnę „za rok, dwa” i zalecił badania kontrolne co pół roku.

zachód słońca

Jeśli Twoja tarczyca jest już mocno nadwyrężona i od dawna bierzesz leki – zalecam bardzo wnikliwe przestudiowanie tematu samodzielnie i konsultacje z lekarzem – oczywiście jeśli uda Ci się znaleźć takiego, który ma jakiekolwiek pojęcie o jodzie…

Jeszcze raz podkreślę, że opisuję tu tylko swoje doświadczenia i swoje wnioski po kilkuletniej podróży do „wyleczenia”. Mówię „wyleczenia” w cudzysłowie, gdyż choroby autoimmunologicznej nie można się, na dzień dzisiejszy, pozbyć. Można ją tylko zminimalizować.

Pomimo, że moje hormony tarczycy są dziś w normie – antyciała nadal są obecne w moim organizmie. I „zbić” ich ilość można tylko odpowiednią dietą. Ale po kolei:

1. Przyczyny Hashimoto i innych chorób autoimmunologicznych są wokół nas

aluminium

Każdy, nawet najlepszy lekarz powie, że przyczyny są nieznane. Spadły nagle z kosmosu i się rozprzestrzeniają (pewnie komary przenoszą, czy coś podobnego)…

Według mnie przyczyny są jasne, jak karaibskie słońcemetale ciężkie oraz wszechobecny plastik, fluor i chlor.

Pestycydy, spaliny, środki czystości, zanieczyszczenia jedzenia – lista obecności aluminium, ołowiu, rtęci, itp. w naszych codziennym życiu się nie kończy. One są już wszędzie. W dodatku z powodu coraz gorszej jakości jedzenia – nie dostarczamy organizmowi substancji, które pomagają mu się ich pozbyć.

I teraz będzie ciekawostka nr 1: Jaka substancja pomaga w usuwaniu metali ciężkich z organizmu? Ano właśnie ten „wstrętny, szkodliwy” jod! (źródło).

plastik

Drugą ważną przyczyną chorób autoimmunologicznych – i tutaj mówię o samej tarczycy, gdyż innych nie badałam tak wnikliwie (aczkolwiek jest to powiązane, moim zdaniem) – jest plastik. A konkretnie, obecny w nim brom.

Brom to tzw. „halogen„. Do halogenów zaliczamy: fluorchlorbromjodastat. Brzmi znajomo? Ano oczywiście, przecież fluor i chlor „spożywamy” codziennie. Mamy chlorowaną wodę, a ząbki myjemy pastą z fluorem. Tak dla zdrowia, oczywiście!

Mało kto wie, że fluor i chlor są nam niezbędne tylko w minimalnych ilościach, w dodatku w innej formie niż ta nam podawana. Natomiast brom to toksyna najgorsza z nich wszystkich – w dodatku najłatwiej wchłaniana przez organizm. Już najmniejsze jego ilości powodują rozstrój organizmu.

I teraz ciekawostka nr 2: Fluor, chlor i brom wypierają jod. Oznacza to tyle, że jeśli jest ich dużo w naszym otoczeniu to nasza tarczyca (i cały organizm) nasyca się właśnie nimi i nie jest w stanie przyswoić już jodu.

Dzisiejsze plastiki to coraz gorsza jakość (kiedyś były bardziej trwałe). Mało kto wie, że wiele plastików (np. torby foliowe) to, z fizycznego punktu widzenia, ciecze… Nie ciała stałe, tylko ciecze. To oznacza, że takie plastiki bardzo szybko przenikają nam do jedzenia, na skórę, itd.

Mało kto wie też, że plastik zdominował świat – to nie tylko pudełka, torby i butelki. Plastikowe są już prawie wszystkie materiały (sprawdź skład ubrań – co najmniej 50% to będzie poliester, akryl, rayon, itp), tapicerki, dywany, zasłony, poduszki, obrusy…

Każdego dnia nie tylko spożywamy brom z pakowanego w plastiki jedzenia, ale też wdychamy go w naszym „plastikowym” otoczeniu. W kwestii wody nie jest lepiej – mamy do wyboru wodę z bromem (butelki plastikowe) lub z fluorem („kranówa”). Nie wiadomo, co gorsze…

2. Kobiety mają dużo wyższe zapotrzebowanie na jod

Słynna "depresja poporodowa" to wcale nie depresja tylko niedoczynność tarczycy! W czasie ciąży zapotrzebowanie na jod u kobiet zwiększa się drastycznie
Słynna „depresja poporodowa” to wcale nie depresja tylko niedoczynność tarczycy! W czasie ciąży zapotrzebowanie na jod u kobiet zwiększa się drastycznie

Na Hashimoto 7 razy częściej chorują kobiety. Choroba ta praktycznie zawsze występuje „w pakiecie” z rozstrojeniem hormonalnym, czyli jakąś formą PCOS i często problemami z zajściem w ciążę.

I tutaj ciekawostka nr 3: Drugim największym organem, zaraz po tarczycy, który potrzebuje jodu do prawidłowego funkcjonowania u kobiet są jajniki. Jajniki bez jodu nie są w stanie wytwarzać odpowiednio hormonów – co prowadzi właśnie do tego rozstroju hormonalnego i ostatecznie PCOS (syndrom policystycznych jajników).

Po roku suplementacji jodem moje PCOS „magicznie zniknęło”. Cykle stały się regularne, a hormony osiągnęły względny ład. W tej kwestii mogę potwierdzić to jeszcze eksperymentami kilku innych osób, które również spróbowały (choć na mniejszą skalę niż ja, bo się „boją”) – również u nich nieregularne cykle się skończyły zaraz po rozpoczęciu suplementacji jodem.

I kolejna – ciekawostka nr 4: Coraz więcej badań wskazuje na bardzo istotną rolę niedoborów jodu w rozwoju raka piersi (przykładowe badanie z PubMed). Piersi są kolejnym organem u kobiet, które potrzebują jodu. Jod zaczęto już eksperymentalnie stosować w bardzo dużych dawkach w leczeniu raka piersi.

Biorąc pod uwagę wszystkie powyższe informacje nie sposób nie zgadnąć dlaczego organizmy kobiet mają dużo większe zapotrzebowanie na węglowodany niż organizmy mężczyzn. Te kobiecie „zachcianki na słodkie” związane z cyklem to nie przypadek. A jedzenie „za dwóch” w czasie ciąży i karmienia piersią jest naturalną formą pozyskiwania potrzebnego nam wtedy jodu.

Węglowodany w praktycznie każdej kulturze na Ziemi pozyskiwane są głównie z warzyw korzennych (warzywa skrobiowe) – właśnie tych, które oryginalnie zawierały bardzo duże ilości jodu. Jod występuje bowiem w dużych stężeniach w nadmorskiej glebie – dlatego tak nas zawsze ciągnie do „życia nad morzem” czy „na wyspach”. To nasz nieomylny, naturalny instynkt.

Niestety dziś warzywa uprawiane są na wyjałowionych, pozbawionych jakichkolwiek składników glebach i sztucznie nawożone – nic dziwnego, że mamy takie niedobory jodu i coraz więcej kobiet walczy z problemami z zajściem w ciążę…

I jeszcze ciekawostka nr 5: Popularnym lekiem dla kobiet, które mają problemy z zajściem w ciążę jest „Iodoral” – czyli właśnie czysty jod. To bardzo interesujące, że lekarze przepisują go bez problemu przyszłym mamom, a innym odradzają, ze względu na jego rzekomą „szkodliwość”…

3. Lekarze mają rację, ale nie mają zielonego pojęcia o jodzie

Bo jedyne co wiedzą na jego temat to to, że jod powoduje nadczynność tarczycy (czyli przeciwieństwo niedoczynności – tarczyca produkuje za dużo hormonów). Poza tym ich wiedza na temat jodu jest zerowa. Tak, zerowa.

Czy mają rację? I tak i nie. Jod owszem – powoduje nadczynność. Ale to, że są 2 typy jodu – organiczny i nieorganiczny – i że to właśnie ten organiczny jest dla nas niebezpieczny – tego już nie usłyszymy z ust lekarzy.

Jod nieorganiczny to właśnie ten słynny płyn Lugola, który podawano nam po wybuchu w Czarnobylu w takiej dawce, że powinniśmy już nieżyć, gdyby zawierzyć lekarzom. To właśnie ta forma jodu, którą wspomaga się kobiety z problemami z zajściem w ciążę (wspomnianym wyżej Iodoralem).

Różnica między jodem nieorganicznym i organicznym jest mniej więcej taka jak między krzesłem, a krzesłem elektrycznym. Nazwa podobna, funkcja też. Efekt, zgoła inny…

karaiby zatoka

To, co mnie szokuje to to jak szybko jod stał się niebezpieczną substancją. Przecież w szpitalach do dziś stosuje się jodynę do dezynfekcji (pamiętacie zapach szpitali? To właśnie jodyna!), a jod od dawien dawna znany był jako „lek na wszystko” – nic dziwnego zresztą – jest jednym z podstawowych i niezbędnych do zdrowego funkcjonowania elementów.

Kolejne pytanie jakie się nasuwa to: Skoro jod jest niebezpieczny to dlaczego joduje nam się sól kuchenną? Logiki w tym nie ma i dobrych efektów też nie. Po rozpoczęciu tego procesu lawinowo wylęgły się choroby tarczycy. Najwięcej zachorowań jest właśnie w krajach, gdzie joduje się sól. I tu dochodzimy do kolejnego, niezwykle ważnego, o ile nie najważniejszego punktu:

4. Suplementacji jodem nie wolno stosować bez suplementacji selenem

Podawanie wysokich dawek jodu objawi się silniejszym atakiem organizmu (przeciwciał) na tarczycę (przykładowe badanie z PubMed). Jest to logiczne i związane z samą przyczyną Hashimoto i niedoczynności. Zanim nasza tarczyca się „wykończy” przechodzi etapy nadczynności i niedoczynności – właśnie stąd chorzy miewają masę energii, a potem spadki energii.

Nie będę się zagłębiać w dokładne procesy chemiczne – zainteresowanych odsyłam do książek. Opiszę tylko w skrócie co się dzieje w organizmie, gdy suplementujemy go jodem:

Tarczyca zaczyna pracować i produkować hormony, ale w związku z tym powstaje cała masa utleniaczy, które rozstrajają i tak już słaby organizm chorego. Selen jest naturalnym, niezwykle silnym antyutleniaczem, który „sprząta” ten mały „bałagan” jaki stwarza walcząca o siebie tarczyca.

To tak w skrócie. Selen „przychodzi i zamiata”. Warto wspomnieć, że nawet jeśli nie zdecydujesz się na suplementację jodem – warto suplementować się samym selenem – gdyż bałagan jest obecny u chorych na Hashimoto nawet bez obecności dużych dawek jodu. Po prostu przy wyższych dawkach ten bałagan robi się wielki. Selen jest podstawowym elementem, jaki zaleca się chorym na tarczycę.

Podsumowując – Jodu nigdy nie suplementujemy bez jednoczesnej suplementacji selenem. Najlepiej szukać formy tzw. „Selenomethionine”, która jest najlepiej wchłanialna.

Dodatkowo warto wspomóc organizm suplementacją witamin i minerałów, których chorujący organizm nie przyswaja odpowiednio ze względu na obecne zawsze w chorobach autoimmunologicznych zapalenie jelit.

W tej kwestii nie podam gotowych rozwiązań, gdyż znów – każdy organizm jest inny.  Suplementacja sama w sobie musi być prowadzona bardzo rozważnie, bo podwyższenie podaży jednego elementu prowadzi do wyparcia z organizmu drugiego.

Zalecam dokładne obserwacje i badania oraz konsultacje z lekarzem, najlepiej znającym się też na homeopatii, w kwestii doboru zestawu witamin i minerałów dla Twojego organizmu.

Podpowiem jedynie, że dla „ułatwienia” pracy tarczycy potrzebne są m.in.: wit. A, C, tzw. „NAC”, witaminy z grupy B, oraz cynk. Jednak w jakich ilościach, jak często i z czym dodatkowo w Twoim przypadku – to musisz określić sobie sam po badaniach i zaleceniach lekarza.

5. Chore jelita są efektem, a nie przyczyną chorób autoimmunologicznych

Wiele osób uważa, że to chore jelita powodują choroby autoimmunologiczne, bazując na błędnym wniosku, że zaleczenie tychże prowadzi do zmniejszenia ilości przeciwciał.

To prawda, że usprawnienie pracy jelit zmniejsza ilość przeciwciał. Ale gdyby to chore jelita wywoływały autoimmunologiczne reakcje – wyleczenie jelit leczyłoby choroby autoimmunologiczne. A tak nie jest.

Sama stosowałam diety GAPS i SCD, które owszem – zmniejszyły atak na tarczycę i to bardzo drastycznie (zniknęło nawet u mnie tzw. „wole” czyli powiększona tarczyca) – ale nie spowodowały zmiany pracy tarczycy. Ona nadal była atakowana i niszczona, a bardzo ograniczona dieta powoduje osłabienie organizmu w dłuższym okresie czasu.

Diety redukcyjne nadają się do stosowania przez maksymalnie kilka miesięcy – dłuższe stosowanie zaczyna mieć odwrotny skutek. Wykańcza organizm. Niestety mało kto o tym wspomina na coraz popularniejszych „autoimmunologicznych” i „fit” blogach… Co prowadzi nas do przedostatniego punktu:

6. Dieta tylko wspomaga leczenie Hashimoto, a nie leczy sama w sobie

Osobiście uważam, że raz „rozwalony” układ immunologiczny nigdy nie wraca już do harmonii. Jest to spowodowane tym, że nawet małe rozchwianie powoduje powstanie błędnego koła – układ zaczyna atakować nasz własny organizm, atakowany organizm osłabia się, uszkodzeniu bardzo szybko ulegają jelita, co prowadzi znów do stymulacji układu immunologicznego, i tak w kółko.

Powodem rozchwiania może być np. obecność metali ciężkich – w tym przekazanie je na dziecko od matki w czasie ciąży – metale gromadzimy w ciele, pozbywamy się ich coraz wolniej (bo brakuje nam jodu i innych substancji). Może to też być nienaturalny poród przez tzw. „cesarkę”, operacja, nawet mała, szczepienia, itd.

Lista „podejrzanych” jest długa, a mój wniosek jest taki, że nasze układy immunologiczne co chwilę dostają w kość, już od momentu „poczęcia” – nic dziwnego, że mamy taki wysyp alergii i chorób u młodych pokoleń. Jesteśmy coraz „chorsi” jako społeczeństwa… Żyjemy może i dłużej, ale za to dużo gorzej.

Nie oznacza to oczywiście, że należy zrezygnować z odpowiedniej diety – wręcz przeciwnie, zachęcam, by to od niej właśnie zacząć. Ale jednocześnie pamiętać o tym, że restrykcje są dobre tylko chwilowo i powinniśmy dążyć do usprawnienia pracy jelit, a nie wyłączenia 90% pokarmów bo „nam szkodzą”.

Zarówno zboża, jak i strączki czy nabiał są nam przydatne – w swojej naturalnej, niezmodyfikowanej formie oczywiście. Pozbawianie się ich i myślenie, że to nas „uzdrowi” jest bardzo naiwne.

Nawet diety GASP czy SCD mają na celu reintrodukcję jak największej ilości pokarmów w jak najkrótszym czasie – celem jest „załatanie” dziurawych jelit i wyrównanie flory bakteryjnej tak, by znów móc jeść „normalnie”. Oczywiście „normalnie” nie oznacza powrotu do paczkowanej i sztucznej, modyfikowanej żywności.

Jeśli więc rozpoczynasz swoją przygodę z Hashimoto – od razu zacznij edukować się w kwestii diety: paleo, pierwotnej oraz diet restrykcyjnych GAPS i SCD, a także tzw. protkołu autoimmunologicznego.

Najważniejszym – i naprawdę nie przesadzam tutaj z tym określeniem – najważniejszym elementem w walce z chorymi jelitami jest kolagen oraz glutation. Czyli albo pijemy codziennie domowy, prawdziwy, czysty rosół, albo wcinamy dużo BIO galaretki, albo łykamy glutation w postaci suplementu. A najlepiej – wszystko naraz.

To są dosłownie budulce, które naprawiają nam fizycznie jelita. Kosztują sporo czasu i pieniędzy (glutation w formie suplementu będzie bardzo, bardzo drogi, a domowy rosół robi się co najmniej 12 godzin), ale są naprawdę tego warte.

Efekty są blyskawiczne, należy jednak pamiętać o odpowiednich porach spożywania – rosół pijemy przed posiłkami, albo sam, podobnie ze spożyciem galaretki, a suplement tylko na tzw. „pusty żołądek”. Trzeba też uważać z ilością – lepiej zacząć od malutkich dawek i stopniowo je zwiększać. Znów – polecam obserwacje i konsultacje z lekarzem (choć takiego co będzie się na tym znał to chyba ze świecą szukać).

7. Mechanizm „leczenia” Hashimoto wymaga bardzo wysokich dawek jodu

Teoretycznie można doprowadzić do „wyciszenia” antyciał w organizmie – praktycznie jeszcze nikomu się to nie udało. Moje własne obserwacje doprowadziły mnie do wniosku, że jest to nieuleczalne rozstrojenie organizmu, któremu można już tylko pomóc stosując silną suplementację jodem.

Jeśli kiedyś uda mi się z powodzeniem jod ostawić na pewno o tym napiszę (chyba już wtedy książkę), póki co – każda taka próba kończyła się nawrotem wstrętnych symptomów Hashimoto i PCOS.

Jak więc utrzymuję mój organizm w stanie względnego „spokoju” i równowagi?

Pierwszym elementem jest dietapierwotna, gdyż uważam, że domowy kefir jest jednym z najwspanialszych probiotyków, jakie można pić. Zaznaczam tu, że zaczęłam od diety GAPS i SCD i stopniowo włączałam do niej kolejne produkty – dziś jem już nawet niezmodyfikowane zboża w formie mąk orkiszowych, ale cały proces naprawy jelit trwał ponad 2 lata.

Drugim jest styl życia eliminacja stresu, a nie „walka” z nim na siłę, zwana „radzeniem sobie ze stresem”. Regularny sen, odpowiednia ilość nasłonecznienia (witamina D gra istotną rolę w leczeniu tarczycy), świeże, czyste powietrze, ciągła aktywność fizyczna związana z życiem na Karaibach i życiem „bez Strat” – zmieniły mój ogólny stan psychofizyczny nie do poznania. Szczególnie sen ma tu znaczenie – zdziwisz się ile da Twojej tarczycy regularne wstawanie rano i kładzenie się spać o tej samej porze.

Trzecim elementem jest ciągła suplementacja – wysokimi dawkami jodu, selenu oraz innymi witaminami i minerałami. Nie będę tu podawać tych dawek, bo chcę żebyście sami szukali rozwiązań i konsultowali to z lekarzami, ewentualnie sami robili rozeznanie po przeprowadzonych badaniach, a nie „szprycowali się na oślep”.

Zaznaczę tylko, że wg moich obserwacji terapeutyczne dawki jodu to co najmniej 20-30 mg na dobę. Potwierdzają to również lekarze, którzy stosują jod u swoich pacjentów. Od 50 mg zaczyna się leczenie raka piersi, a 100 mg podaje się pacjentom w bardzo zaawansowanych stadiach również innych form raka – ale to leczenie, podkreślam, jest póki co, uznawane za eksperymentalne. I tu wracamy do sedna sprawy:

Dlaczego dopiero wysokie dawki jodu dają efekt terapeutyczny?

Ponieważ brom, fluor i chlor obecne w gigantycznych dziś ilościach w naszym życiu codziennym są pochłaniane przez tarczycę i inne organy. Dlatego dopiero wysoka dawka jodu powoduje, że po jakimś czasie te organy i tarczyca nasycają się jodem i przestają przyjmować te toksyczne dla nas substancje.

Tłumaczy to również dlaczego po odstawieniu suplementacji – wszelkie symptomy choroby powracają, a tarczyca przestaje produkować odpowiednią ilość hormonów. U mnie efekty odstawienia widoczne są już po ok. 2 tygodniach – złe samopoczucie, ciągłe zmęczenie, wrażliwość na zimno, itd. Po ok. 2 miesiącach bez jodu wracają problemy z hormonami.

Jodować się, czy nie? Co ze sztucznymi hormonami?

Jak już wspominałam – ja decyzję o suplementacji podjęłam po ponad 2 latach wnikliwego studiowania tematu i rozważaniu wszystkich „za” i „przeciw”. Rozpoczęłam ją, tak jak się zaleca – od małych dawek i stopniowo zwiększałam je, aż zaczęły one przynosić efekty.

Wbrew pozorom – fakt, że nie byłam jeszcze „na lekach” czyli nie musiałam jeszcze przyjmować sztucznych hormonów bardzo utrudniał mi tą decyzję. Wtedy już mocno pomogłam tarczycy samą dietą, a suplementacja wiązała się, wg wielu źródeł, z ryzykiem „popsucia” sobie tarczycy na dobre.

Ostatecznie postanowiłam jednak zaryzykować i posłuchać własnej intuicji. Która po raz kolejny mnie nie zawiodła.

Dalsza suplementacja i badania poziomu TSH i hormonów tylko potwierdziły moje wnioski – jod jest nam niezbędny, a osobom z Hashimoto może dosłownie zmienić całe życie – wg lekarzy już dawno powinnam łykać sztuczne hormony. Nie tylko ich nie łykam, moja tarczyca produkuje idealne wręcz ich ilości! I to mimo ciągłej obecności przeciwciał!

Jeśli więc jesteś już „na lekach”, jesteś uzależniony od sztucznych hormonów – nie myśl sobie, że masz „gorzej” niż ja. Wbrew pozorom masz łatwiej – Ty nie masz już nic do stracenia. Twoja tarczyca już jest poważnie uszkodzona.

Masz do wyboru – łykać tabletki do końca życia lub spróbować czegoś, co nie musi, ale może pomóc. Nawet jeśli jod pogorszy Twój stan – do sztucznych hormonów możesz zawsze wrócić. Natomiast wrócić do zdrowia za pomocą sztucznych leków nie jest możliwe.

Zaznaczam tu, że to jest tylko i wyłącznie moje zdanie. Na pytanie czy stosować jod, czy nie w przypadku, gdy już bierzesz sztuczne hormony mogę tylko powiedzieć, co zrobiłabym w takiej sytuacji ja:

Rozpoczęła suplementację jodu wspomaganą selenem, witaminami, minerałami i dietą z jednoczesnym odstawieniem sztucznych hormonów (jeśli to jeszcze możliwe). Po czym od razu robiła badania krwi z poziomem TSH, T3 i T4, nawet co tydzień, by kontrolować sytuację. Od obserwacji i efektów z pierwszego miesiąca takich działań uzależniła dalsze decyzje.

Jeszcze raz zaznaczę, że opisuję tu tylko i wyłącznie własne obserwacje, eksperymenty i wnioski, które (wg prawa polskiego, które każe mi to tu dopisać) nie zastępują konsultacji i leczenia u lekarzy, ani też nie gwarantują żadnego sukcesu w leczeniu tarczycy.

Skąd wziąć jod?

Z nikąd, bo dziś nie można go już kupić. Trzeba sobie płyn Lugola wykonać samemu. Odsyłam do wujka Google po informacje. Tu gotowców nie będzie – każdy, kto decyduje się na tak poważną decyzję powinien przynajmniej w najmniejszym stopniu zainteresować się tym tematem, zrozumieć procesy chemiczne z tym związane i przemyśleć tą decyzję kilka razy. Jeszcze raz przypomnę, że ja rozważałam „za” i „przeciw” przez 2 lata.

Pamiętaj, że każda decyzja, jaką podejmiesz – jest Twoją decyzją i to Ty poniesiesz jej konsekwencje. Niezależnie czy zrobisz tak, jak sam uważasz, czy tak, jak uważają inni – to Ty podejmujesz ryzyko.


Więcej informacji na temat jodu i mojej historii leczenia nim Hashimoto znajdziesz w e-booku:

UPDATE 2019: Udało mi się w końcu z sukcesem odstawić jod po tym jak przeszłam na dietę wysokomięsną. Moje doświadczenia opisuję na kanale YouTube. 


O MNIE

Mam na imię Katarzyna, jestem architektem i od kilku lat mieszkam na Karaibach. O tym jak i dlaczego zmieniłam swoje życie dowiesz się ze strony „O MNIE”.

245 myśli w temacie “Jak okiełznałam swoją niedoczynną tarczycę – jak można „wyleczyć” się z Hashimoto”

  1. Dziękuję za ten wpis 😉
    Ja swoją ‚ przygodę ‚ zaczęłam we wrześniu po samodzielnej diagnozie, gdzie lekarze niemalże wmawiali hipochondrię;)
    Tsh podczas diety zaczęło spadać, anty tpo również. Obecnie jestem na paleo bez psianek z elementami samuraja.
    Chociaż przyznam, że w weekendy nie jest lekko to na wyjazdach jest istny kosmos z utrzymaniem diety. Suplementuje się selenem, cynkiem, wit. D 3000j wit. C i probiotykami. Poprawa jest, samopoczucie czasem się łamie, teraz będę się zabierała za analizę i suplementacje jodu;)!
    Powodzenia i zdrowia życzę 😉

    Polubienie

    1. Proponuje rowniez wlaczyc magnez, ktory oprocz jodu, selenu i cynku jest niezbedny dla tarczycy. Sugeruje stosowac go transdermalnie (przez skore), w formie oliwy magnezowej. Tabletki zawieraja mnosto niepotrzebnych i szkodliwych dodatkow.

      Polubienie

  2. Bardzooooo ładnie napisany artykuł! Lugola można kupić ale 1 procentowego a nie 5 jak jest w protokole leczenia, ja bym jeszcze o borze wspomniał jego też z gleby nie pozyskamy, glutation to nasz antyoxydant zwieksza go miedzy innymi kwas ala, dobre wyniki też daje kuracja ldn, mobilizując nasz organizm, glutamina dobrze łata jeliro jak rosół…

    Polubienie

  3. Rewelacyjny wpis :).
    „Suplementacji jodem nie można wprowadzać bez suplementacji selenem”, a co jeśli mam nietolerancje pokarmową na selen?

    Pozdrawiam

    Polubienie

  4. zaintrygowałaś mnie 🙂 na pewno sprobuje plynu lugola, tylko najpierw porobie wyniki. do lekarzy nie chodze juz od dawna bo tylko potrafia truc i staram sie leczyc na wlasna reke. chyba nigdy nie mialam prawidlowej miesiaczki, od 17 roku zycia byla wywolywana tabletkami any ktorych po 10 latach mialam dosc i je odstawilam. prawie rok nie mialam miesaiczki 😦 zdecydowalam sie na 13 dniowa glodowke na wodzie (spokojnie ponad rok sie edukowalam w tym tamecie). 3 dni po glodowce dostalam miesiaczke! i to dosc konkretna 😉 ale moje szczescie nie trwalo dlugo gdyz po paru miesiacach zaczely sie nieregularne i slabe miesiaczki. aktualnie jestem na kolejnej 11 dniowej glodowce (wczesniejsza byla rok temu). na glodowce zawsze dostaje wysypek w chorobowych miejscach (wczesniej byl to brzuch i jajniki). tym razem brzuch jest czysty ale mam duuuza wysypke w okolicach jajnikow i tarczycy co oznacza ze prawdopodobnie tarczyca tez nie dziala prawidlowo. z tego wzgledu ze glodowka dziala dosc doraznie mysle ze po nowym roku porobie wyniki i zaczne terapie jodem.. dziekuje za artykul bo na pewnoe uratuje wielu osobom zdrowie. pewnie zanim zaczne suplementacje warto sprawdzic tez poziom jodu, selenu, i wit B12 moze? 🙂 :-*

    Polubienie

  5. Witam. Od ok 10 lat choruje na hashimoto.. tzn od tej pory mam stwierdzone a chorowalam juz duzo wczesniej. Mam nietolerancje glutenu i kazeiny. Przeszlam wiec na diete z wykluczeniem wielu skladnikow. Czy jest możliwe że mój organizm zacznie trawic te rzeczy? Przestalam podgrzewać oleje roślinne(z wyłączeniem oleju kokosowego) smażę jedynie na smalcu i maśle, z margaryn zrezygnowałam zupełnie i… po niedługim czasie zniknęły przeciwciala. Jestem w odwrotnej sytuacji bo hormony nie sa w normie W przeciwciala zniknęły 🙂 dopiero zaczynam stosować suplementacje jodem i selenem

    Polubienie

  6. Serdecznie dziękuję za te rady, z których skorzystam.Od 20 lat choruję na tarczycę i Hashimoto, lekarze poza przepisywaniem mi euthyroxu nic mi nie pomogli.Niestety (mam 62 lata) dopiero od miesiąca zgłębiam wiedzę na ten temat. Strona bardzo mi się podoba, jest interesująca i logicznie zredagowana. Będę często ją odwiedzała,
    serdecznie pozdrawiam,
    Anna

    Polubienie

  7. Ciekawi mnie jeszcze jeden temat a nie mogę znaleźć nigdzie informacji na ten temat, jaka jest różnica między płynem lugola a jodem w tabletkach przepisywanym na receptę (jodid)? czy ten drugi ma to szkodliwe działanie? Bo niestety mój lekarz jak zapytałam o płyn lugola to powiedział że on sie pod takim czymś nie podpisze ( z wiadomych względów, nie chce stracić prawa wykonywania zawodu) tylko powiedział że mogę stosować jodid 100 raz dziennie i wypisał mi receptę, twierdząc że to to samo tylko otrzymywane w sterylnych warunkach i sztucznie… Samo sztucznie już tu niestety nie brzmi dobrze 🙂 Będę wdzięczna za wyjaśnienie.

    Polubienie

      1. No i tu tak jak mówię jest „pies pogrzebany”, bo przy pytaniu dlaczego jodid skoro jest sztucznie otrzymywany nie otrzymałam tej odpowiedzi, tylko popatrzono na mnie na jakiegoś heretyka który się naczytał w internecie i chce spróbować czegoś innego. Dodam, że nie biorę jeszcze hormonów i dlatego zapytałam lekarza co mysli na temat suplementacji jodem, ale jak wspomniałam o płynie lugola to tak jak mówię, pokrecił głową z politowaniem. Ostatecznie profilaktycznie wcieralam sobie parę kropli żeby zobaczyć jak szybko się wchłania na nadgarstkach i jest to około 3 h. Tabletki mnie nie przekonały do tej pory ale chciałabym poznać tę różnicę w działaniu jednego i drugiego.

        Polubienie

          1. Iodoral to ten sam co płyn Lugola tylko w postaci tabletki, na dodatek bardzo drogi. To opcja dla osób które nie tolerują smaku zwykłego płynu Lugola. Ale Ann pisze o tabletkach jodid, tego nie znam i nie wiem czym jest, może to organiczny? musiałbym sprawdzić, przecież google zawsze coś znajdzie, skoro znalazłyscie taki materiał o tarczycy to zaden problem poszukać informacji o wyrobie medycznym, mamy oficjalne strony o lekach itd.

            Polubienie

      2. Roznica miedzy Plynem Lugola a Jodidem wynika z ich skladu. Plyn Lugola to jodek potasu, jod, woda oczyszczona i gliceryna. Z kolei Jodid to jodek potasu z dodatkiem roznych swinstw (stearynian magnezu, celuloza mikrokrystaliczna, krzemionka koloidalna bezwodna, skrobia kukurydziana, celuloza w proszku, laktoza jednowodna). Wybor wydaje sie zatem oczywisty.

        Polubienie

  8. Witam,,, ciekawy artykul ktory potwierdza artykuly na innych blogach czy tez to co wyczytalam w ksiazce Zięby „Ukryte Terapie” o suplementacji jodem a nawet wyleczeniu w ten sposob Hashimoto,,, moja choroba zostala zdiagnozowana przypadkowo niecaly miesiac temu i jak to lekarz stwierdzil jest zaawansowana i od razu przepisal hormony ale powiedzial ze nie bedziemy mnie meczyc zadnymi dietami tzw gluten free i lactose free bo tego nie potrzebuje,,,, hmmmm dziwne – od razu powiem ze nie tylam, miesiaczki jak w zegarku (no chyba ze podrozuje na inne kontynety wiec wiadomo jak to wyglada), wlosy nie wypadaja, zadnego problemu z wyproznianiem sie itp itd,,, Jestem na hormonach niecaly miesiac (bola mnie piersi, wyskakuja mi pryszcze zwlaszcza w okolicy zuchwy, brzuch non stop wzdety – czyli czuje sie gorzej niz przed zazywaniem Euthyroxu), a tak jak chyba kazdy z nas chce sie wyleczyc a nie zalagadzac skutki zazywajac hormony do konca zycia i to zapewne w coraz wiekszej dawce,,, Zastanawiam sie nad zamowieniem (dostepne tylko w USA) tabletek IODORAL – jest to preparat zawierajacy 5mg jodu i 7,5mg jodku potasu, czyli jest to plyn Lugola w tabletce,,, natknelam sie tez w tak zwanym Healthy Shop’ie na Sea Kelp czyli wodorost (morszczyn pecherzykowaty),,, I teraz nie jestem pewna czy zamowic Iodoral przez jeden ze sklepow online ktory sprzedaje ten produkt w Europie (bo firma ktora go produkuje nie wysyla poza USA), poniewaz boje sie iz wysla mi inne tabletki w podrobionymi opakowaniu czy tez suplementowac sie Kelpem ktory jest ogolnodostepny,,, po drodze jednak weszlam do renomowanego chinskiego sklepu z ziolkami, naparami, akupunktura itp zapytac sie czy moze „oni” maja jakis odpowienik jodu – leciwa pani chinka od razu wyskoczyla z pytaniem czy mam problem z tarczyca i czy mam nadczynnosc czy niedoczynnosc,,, oznajmilam jej ze wlasciwie to mam Hashimoto i od niedawna zaczelam terapie hormonami,,, na co odpowiedziala zeby odstawiac hormony bo pogarszaja tylko sytuacje ze mnie nie wylecza itp itd i ze tak powiem wcisnela mi specjalny mix ziol ktory rzekomo mnie wyleczy (nie tylko tarczyce ale i jelita i reszte rzeczy ktore maja znaczenie przy chorobach tarczycy),,,, w opakowaniu jest 7 saszetek czyli zapas na tydzien czasu (saszetke wsypuje sie do wrzacej wody, gotuje przez 20min odsacza i pije sie pol szklanki roztworu rano i wieczorem),,, pytajac jak dlugo trzeba to stosowac powiedziala ze to zalezy od osoby czasami juz po 2 tygodniach osoba ma dobre wyniki a czasami potrzeba wiecej czasu jak 1,5 miesiaca,,,, dodam jednak ze terapia dosyc kosztowna bo jedno tygodniowe opakowanie kosztowalo mnie 50€ ,,,, no ale czego sie nie robi dla zdrowia,,, mam zamiar zrobic sobie 3 tygodniowa kuracje tym mixem chinskich ziol i sprawdzic po tym swoje wyniki a po tym zaczac stosowac IODORAL o ile bedzie pochodzil z rzetelnego zrodla,,,

    Pozdrawiam Adriana 🙂

    Polubienie

    1. Pani Adriano, proszę się nie obrażać, ale padłem ze śmiechu, jak przeczytałem Pani wpis. Przypomniała mi się maszyna Rube Goldberga. Polecam rozwiązania proste i sprawdzone. Jeśli potrzebuje Pani suplementować jod, to płyn Lugola i selen znajdzie Pani w każdej aptece. Będzie to kosztować grosze w porównaniu z cenami ziółek i na pewno nie będzie podróbką. A najważniejsze, że będzie wiadomo ile jodu jest w preparacie, dzięki czemu można dobrze dobrać dawkę. Nie znam się na Hashimoto, więc nie wiem czy to wystarczy do wyleczenia, ale życzę dużo zdrowia i trzymam kciuki.

      Polubienie

    2. Iodoral jest dostępny w Polsce, jest sprzedawca, ale czy jest sens to brać skoro płyn Lugola jest tańszy i normalnie do kupienia za parę zł?

      Polubienie

  9. Gratuluję szerokiej wiedzy i super artykułu każdy chory na hashi.. i nie tylko powinien go przeczytać…. Ja choruję od 2 lat na Hashi. moi lekarze endokrynolodzy przez 1,5 roku ustawiali mi ciągle coraz większą dawkę aż doszliśmy do 112 Eutrulox. Ale czuję się źle chce zmienić to i już około 1 roku zgłębiam temat Hasimoto. A od 6 mies prawie nie jem glutenu(tylko orkisz) zero nabiału, cukier tylko sporadycznie. Dieta przedewszystkim warzywa+ mięso. Suplementuję selen w formie orzechów brazylijskich. Ogólnie staram sie jeść zdrowo, ale to za mało. Twój wpis mnie nareszcie zmotywował by rzucić te cholerne hormony w kąt….
    Tylko jest taki problem że mam 25 lat planuję z mężem ciąże, narazie planuję ale nic w tym kierunku nie robię, więc nie wiem czy to dobry moment na zmianę Euthyrox na jod. Ale czytałam także że dzidziuś bardzo potrzebuje jodu i wysysa wszystko z mamy. Nie chcę truć się tabletkami.
    Co byś zrobiła na moim miejscu ?
    Jaki jod dokładnie przyjmujesz chodzi mi o nazwę.
    Joanna

    ps. proszę o odp

    Polubienie

  10. Dziękuję za to, że poruszasz ten temat. Właśnie dowiedziałam się że mam tę chorobę. Otóż. Kiedyś miałam problem z tarczycą nawet wizualnie było to widać ponieważ była wypukła. W momencie kiedy wyjechałam do Islandii zobaczyłam zmiany. Myślę, że to właśnie ten jod tutaj zapracował. O sprawie zapomniałam i tematu nie zgłębiałam. Jednak od jakiegoś czasu mam problemy ze skórą. To straszne to swędzenie. Szukałam rozwiązań. Dermatolog powiedział że stosować to i to i będzie OK. OK nie było. Tego roku z ciekawości po opowieściach mojej koleżanki udałam się do lekarza tzw. idyrologa. W kwietniu nie miałam badań przy sobie wiec dał mi tylko leki homeopatyczne. Widziałam po nim że wie co mi jest, nawet to potwierdził jednak bez badań hormonalnych nie powie więcej. Muszę przyznać, że od kwietnia do lipca czułam się wspaniale. W lipcu porównał wyniki z kwietnia (bo po wizycie zrobiłam badania) i te z lipca i właśnie potwierdził, że mam tę chorobę. Przepisał kolejne leki. Czuję się naprawdę lepiej.

    Dziękuję Ci bardzo za obszerny wpis, za to że dzielisz się swoim doświadczeniem.

    Pozdrawiam
    Magdalena

    Polubienie

  11. Bardzo ciekawy artykul! Ni stad ni zowad wykryto u mnie (po dlugim dochodzeniu) celiakie. Kiedys wczesniej mialam problemy z tarczyca ale lekarz powiedzial, ze wyleczona (zapalnie) i nie musze juz brac tabletek. Zapomnialam o tarczycy…a tu nagle gluten wyskoczyl…zastanawiam sie, czy to mialo zwiazek i czy ciagle moge miec chora tarczyce. Dieta bezglutenowa bardzo sie sprawdza i czuje sie swietnie. Witamine D lykam codziennie.

    Polubienie

  12. Czy taki jod, który jest dodawany do wody mineralnej, może być szkodliwy (Ustronianka z jodem)? Mam problemy hormonalne i chciałam sobie popijać taką wodę żeby uzupełnić braki jodu (nie w formie terapii uderzeniowej),ale z tego co piszesz, sól jodowana nie jest dla nas dobra, a to chyba taki sam jod jak w takiej wodzie? Co o tym myślisz?

    Polubienie

    1. Nie wyczytałam tylko sprawdziłam na sobie i przy okazji na innych – polecam wywiad z Aleksandrą Sobalą, która zbiła antyciała z ponad 800 do 100. „It’s a kind of magic” – jak to mówią 😀

      Polubienie

  13. Niech pani przestawi foty z badań aTPO , TSH i obraz tarczycy przed leczeniem i po. Na razie to co pani pisze o niczym nie świadczy. Jak na razie to może świadczyć tylko o tym, że ten tekst służy zarabianiu kasy na naiwnych Twierdzi pani że jodem wyleczyła pani autoagresję. Niech pani poda jakąś publikację naukową na ten temat w uznanym czasopiśmie medycznym lub immonologicznym, która to potwierdza. W mojej ocenie ch. Hashimoto powodują różne patogeny. W pewien sposób dowodem na to jest bardzo częste jej występowanie u kobiet chorych na boreliozę. Tu ma pani blog Dr Izabelli Wentz. http://www.tarczycahashimoto.pl/autorki.html ale ona nie twierdzi że został wyleczona tylko że choruje na ch. Hashimoto. Udziela dużo cennych rad, które pomagają żyć z tą chorobą pisze ona Chorobę Hashimoto można podsumować jako połączenie nietolerancji pokarmowych, niedoborów pokarmowych, nieszczelnego jelita, osłabionej zdolności do radzenia ze stresem, upośledzenie zdolności detoksykacyjnych, a także obecność przewlekłych, często ukrytych infekcji. http://www.tarczycahashimoto.pl/blog tu ma pani wątek Renaty która miała lub może precyzyjniej ma boreliozę /z nią niestety żyje się do końca życia jak z każda chorobą infekcyjną co wynika z działania układu immunologicznego i fizjologii człowieka/. Od ponad dwóch lat ma rzadko nawracające minimalne jej objawy ale ma. Tarczyca pracuje już w miarę prawidłowo ale po chorobie pozostała tylko jej część. http://rozanski.ch/forum/index.php?topic=2904.msg60591#msg60591 pani zaś naiwnym wpiera że jodem pani doprowadziła do jej odtworzenia. Jeśli pani nie przedstawi na to dowodów to co pani pisze jest zwykłym oszustwem. Pragnę dodać że Renata oprócz ziół stosował się do rad dr Wenz.

    Polubienie

    1. Po pierwsze – ja na tym artykule nie zarabiam ani grosza, wręcz przeciwnie – dodatkowo poświęcam swój czas za darmo by pisać tego bloga. Po drugie – nie jest moim celem namawiać ludzi na leczenie jodem – po prostu przedstawiam swoją historię. Nie ma ona na celu nic więcej jak zachęcić do własnych poszukiwań. Jak ktoś chce się leczyć innymi sposobami – nic mi do tego. Jak wspomniałam w artykule – każdy organizm jest inny i choroba Hashimoto jest inna u każdego z nas. Dlatego zachęcam do poszukiwań na własną rękę.

      Polubienie

    2. Gumpek, nie masz pojęcia o czym mówisz i nie obrażaj innych. Najpierw się dokształć. Autorka bloga ma święta rację. Mnie dieta pozwoliła zbić przeciwciała z 1600 do 450 a samopoczucie było dalej fatalne mimo hormonów w normie, brania dosłownie dziesiątek tabletek różnych suplementów. Wydałam na nie majątek. Dopiero jod zaczyna działać cuda, ale też myślałam o nim przez około 2 lata. Zbyt dużo osób uważających się niestety za lekarzy straszy nim ludzi. Ale trzeba go stosować na własne ryzyko, poprzedzić studiowaniem tematu. Ja stosuję protokół dr Browsteina.

      Polubienie

  14. Bardzo ciekawy artykuł. Moja choroba jest dużo bardziej zaawansowana. Zostałam zdiagnozowana w 2009 roku, po tym jak zasłabłam w pracy i trafiłam do szpitala z taką anemią, że wymagałam transfuzji. Po drodze przeszłam leczenie euthyroxem (nieskuteczne), gdzie przy regularnym przyjmowaniu leku i wzorowych wynikach TSH, fT3 i fT4 nadal utrzymywał się objawy niedoczynności tarczycy łącznie z mgłą mózgową. W tej chwili wyrównałam niedobory mikroelementów i witamin, przeszłam na naturalne hormony (suszona tarczyca wieprzowa) i w końcu czuję się jak człowiek. Jodu do tej pory unikałam (zgodnie z zaleceniami), ale twój artykuł sprawił,że na pewno bliżej przyjrzę się tej sprawie.

    Polubienie

  15. O jodzie w chorobach tarczycy napisałem cały rozdział w „Ukrytych Terapiach” :-))) Pisze wlasnie druga czesc książki, gdzie znacznie bardziej dokładnie wyjaśniam jak leczyć niedoczynnosc, nadczynność , chorobę Gravesa-Basedowa no i Hashimoto ! Autorce nie ma co gratulować odwagi tylko ROZUMU ! GRATULUJE ! chciałbym ten wpis umieścić wna mojej stronie http://www.ukryteterapie.pl w zakładce „Pomogło”.

    Polubienie

    1. Dziękuję. Oczywiście można publikować wpis z wyraźnym zaznaczeniem źródła i podaniem linka do bloga przed artykułem. Czekam na drugą część książki, pierwsza była bardzo ciekawa i cieszę się, że inni dochodzą do podobnych wniosków co ja i nie boją się tego mówić otwarcie.

      Polubienie

    2. Dzien dobry,
      ja też zastosowałam się do Pana wskazówek od pół roku biorę naturalny jod i selen. Ostatnie usg nie wykazało guzków, a miała 5 szt.:-)stosuje tez diete paleo i przeciw ciała spadły z 115 na 65.Ale cału czas jestem na eutyroxie 120.

      Polubienie

  16. Hej. Pozdrawiam z Krakowa… A aktualnie z Chorwacji, przyjechałam się dogrzać. Mam PCO przez co na pierwsza ciążę zdecydowałam się mając 25 lat. Udało mi się za pierwszym podejściem, bo profilaktycznie (długo) aplikowałam sobie świeżo parzone zioła (od irydologa) bardzo pomogły nawet mój ginekolog zauważył różnice aktualnie znów zaczynam, bo synek ma już dwa latka, a przydało by mu się rodzeństwo. O co się martwię mój cholesterol to 3,8 wg mnie to za dużo jak na szczupłą osobę, robiłam TSH, ale teraz widzę, ze niekompletny zestaw badań zrobiłam – muszę to powtórzyć. Zawsze jak mi coś jest wertuje Internet i różne źródła. Z wielu „chorób” wyleczyłam się sama. Ale co jeszcze chciałam wspomnieć to to, ze witamina D czyni cuda. Długooooo bolały mnie mięśnie, głowa, szyja, plecy teraz wstaje z łóżka szczęśliwa po prostu. Nawet chwile myslała, że mam fibromialgię. Staram się tym dzielić. Dziękuję za wpis 🙂

    Polubienie

  17. Pierwszą rzeczą, którą bym sprawdziła przy chorującej tarczycy to właśnie metale ciężkie! Analiza pierwiastkowa włosa w Doctors Data, bo w PL szkoda kasy na badanie. Jeśli badanie byłoby ok to zweryfikowałabym chlamydię, boreliozę i mykoplazmę. Na chorującą tarczycę wpływ ma pożywienie- gluten, cukier, mleko. Istotną rolę odgrywa też dziedziczność oraz czynniki, na które jesteśmy narażeni. Kolejny jest stres, przebyte choroby, infekcje, pestycydy, grzyby (pleśń- ukryte miejsca, przecieki, grzyby w organizmie- przerosty w jelitach), chemia w środowisku oraz pole elektromagnetyczne.

    Z toksyn- metali ciężkich pod uwagę bym wzięła przede wszystkim amalgamaty- nie tylko u siebie, ale też własnej matki- samo ich posiadanie to mega dawka rtęci, a ich niewłaściwe usunięcie obciąża dodatkowo oparami rtęci. Kolejna sprawa- rozbity przez nas, przez matkę lub jakieś domownika termometr lub żarówka energo (świetlówka). Pożywienie przetworzone, aspartam, fluor, jak Pani napisała… W badaniach podstawowych można zauważyć problem metali ciężkich- wahania różnych wartości we krwi- które lekarze wykazują jako np. anemia lub wirus, w moczu pojawia się osad- nabłonki, bakterie, leukocyty, itp. Przy metalach glukoza i cholesterol są wyższe. Występuje nadciśnienie lub wręcz niskie ciśnienie. Objawów jest sporo. Jeśli u nas kontakt z toksynami był. Trzeba wziąć pod uwagę obciążenie i pomyśleć o chelatacji wg protokoły Andy Cutlera. Nie można mieć amalgamatów- jeśli ktoś posiada- trzeba bezpiecznie usunąć wg protokołu IOAMT- są tylko dwie kliniki w PL- Wrocław i Jerzykowo. Pozdrawiam 🙂

    Polubienie

    1. Dzięki za ten komentarz, bardzo obszerny i ciekawy. Przyjmowanie jodu jest swego rodzaju chelatacją. Amalgamaty – to tylko kolejny przykład jak wiele jest toksyn, zabójczych dosłownie wokół nas i jak niskie jest bezpieczeństwo tego, co świat wmawia nam, że jest „już teraz zdrowe i dobre, tamto było złe ale teraz wymyśliliśmy nowe” 😀 Jest tak z pestycydami na przykład, które co chwila są zabraniane, a powstają nowe „już teraz nieszkodliwe”. Teraz znaczy przez następne 10lat, dopóki masowe zgony nie udowodnią, że jednak nadal…

      Polubienie

  18. W Biologii totalnej Hashimoto jest zwiazany z konfliktem (albo u osoby albo genealogicznym), ze trzeba w tym samym czasie zwolnic i przyspieszyc i dobrze jest odnalezc to wydarzenie w historii rodziny, a Hashimoto ma szanse sie cofnac. To jest na przyklad sytuacja kiedy kobieta jedzie na porodowke i trzeba szybko, ale mowi do swojego brzucha, poczeka, wolniej, bo sie boi zeby nie zaczac rodzic w drodze, dziecko moze potem miec Hashimoto. Tego typu historie w kazdym badz razie.

    Polubienie

  19. Ciekawie napisane. Z większością spostrzeżeń się zgadzam. Sam wiele musiałem się naczytać by wyzdrowieć wbrew pseudopomocy lekarzy. Chciałem rozszerzyć Pani tekst o dwie ważne uwagi. (1) Metale ciężkie oczywiście szkodzą, ale przypisała im Pani zdecydowanie zbyt dużą rolę. Głównymi problemami powodującymi współczesne chroniczne choroby są dwie rzeczy: wyjałowione pożywienie i wirusy. Pierwszego rozwijać nie muszę, natomiast rola wirusów (np. Epstein-Barr) jest zdecydowanie niedoceniana. Wirusy kojarzą nam się z grypą, która przechodzi w tydzień. A prawda jest taka, że najefektywniejsze pod względem ewolucyjnym wirusy są takie, które nie zabijają, tylko takie które żyją z nami często od poczęcia do śmierci, osłabiając organizm tylko na tyle, by same mogły przetrwać i się rozmnażać. (2) Witamina C i cynk są podstawą walki z wirusami i proszę mi wierzyć są one potrzebne w naprawdę końskich dawkach przy chronicznej chorobie. Dużo zdrowia życzę.

    Polubienie

    1. Dziękuję! To prawda i w pełni się zgadzam. Wyjałowione pożywienie nie daje naszym organizmom potrzebnego paliwa by walczyć. Witamina C jest niedoceniana – odpowiednio wcześnie wzięte „końskie dawki” ratują mnie za każdym razem gdy jakieś wirusy od turystów z Europy nawiedzają nam wyspy:D

      Polubienie

      1. Ja bym raczej poszła w kierunku – grzyby są efektem osłabionego organizmu, a nie odwrotnie. Tyle osób znam co walczyły przy okazji tarczycy z candidą, etc. Ale to nie jest przyczyna to jest skutek.

        Polubienie

  20. Ja bym jednak była ostrożna. Badałaś poziom jodu w moczu? U mnie wyszła w dobowej zbiórce moczu ilość ponad normę a wcześniej suplementowałam jod (płyn lugola) – odstawiłam tydzień przed badaniem. Choruję na hashimoto i insulinooporność. Obecnie przeciwciała spadają, ale do dziś nie wiem jak to z tym jodem było, czy wcześniej było go dużo, czy przesadziłam z płynem lugola – brałam 2-3 krople tylko. Żałuję że nie zbadałam poziomu przed suplementacją i to bym radziła każdemu kto zamierza brać jod.

    Polubienie

    1. Oczywiście że będziesz mieć dużo. Jak wspominałam – my nie suplementujemy w terapii żeby sobie wyrównać ilóść jodu. Tylko bombardujemy nim organizm, żeby pozbyć się też bromu, chloru i fluoru. Niestety. Nie znam na tę chwilę innego sposobu.

      Polubienie

  21. Mam wysokie przeciwciała anty tg, tsh i hormony w normie, guzka , zmniejszona tarczyce , obraz USG wskazuje na hashimoto. Objawy senność, zmęczenie wypadające włosy oraz uczucie zimna. Czy w moim przypadku ma sens branie jodu? Jak myślisz? Oczywiście wiem że nie jestes lekarzem ale pragne poznac twoje zdanie..

    Polubienie

    1. Mam dokładnie tak samo. Podwyższone przeciwciała ale TSH Ft3 i Ft4 w normie. Guzy na tarczycy. Wszysykie klasyczne objawy niedoczynności opisane na początku tego artykułu. Lekarze mówią – początek Hashimoto. Myślę o jodzie…

      Polubienie

    1. A kawę pijesz zimną? 😀 Jedzenie jesz zimne? Najbardziej bawią mnie styropianowe kubeczki do kawy podawane już chyba wszędzie w hotelach, etc – do których nalewa się gorącej kawy… Rak murowany.

      Polubienie

  22. Cześć, przestałaś brać hormony jak tylko zaczęłaś zauważyć na badaniach TSH poniżej normy, czy najpierw przestałaś brać hormony a potem czekałaś, aż się uregulowały TSH, FT3 i FT4?

    Polubienie

  23. Bardzo dobry post. Szkoda, że lekarze nie mają tej wiedzy (o ironio!). Może gdyby mieli, moja babcia byłaby w lepszym stanie niż jest teraz.

    Mam wszystkie objawy, które opisałaś, ale nie zdecyduję się na suplementację jodem. Mieszkałam przez rok nad morzem (w małej miejscowości, nie jakiejś zatrutej metropolii) i bardzo tego żałuję, bo mój organizm po prostu rozleciał się tam na łopatki ( a było dobrze już od dłuższego czasu). Nie, ja zdecydowanie wolę góry. Wyższe ciśnienie = lepsze samopoczucie. Muszę poszukać swojego rozwiązania gdzie indziej 🙂

    Myślę, że problem w diagnostyce Hashimoto jest taki, że te objawy mogą świadczyć o różnych schorzeniach. I przekonać lekarza, żeby ruszył mózgiem jest raczej niełatwo 😛 stąd późne diagnozy i złe metody leczenia.

    Polubienie

      1. Po pierwsze, nie ma „czystego” Plynu Lugola, bo z zalozenia (receptury) jest on wodnym roztworem jodu nieorganicznego. Po drugie, mimio iz na etykiecie widnieje informacja, ze mozna go stosowac tylko zewnetrznie, z powodzeniem mozna go pic (przypominam akcje „jodowania” po wybuchu w Czarnobylu)! Jak na wiekszosci etykiet specyfikow naturalnych, ktore w latwy sposob likwiduja wiele powaznych i przewleklych chorob, widnieje wiele nieprawdy. Podobnie jest np. w przypadku Mumio, naturalnej substancji, bogatej w dziesiatki mineralow. Polsie prawo od jakiegos czasu nie dopuszcza tego specyfiku do uzytku wewnetrzenego, choc wczesniej nie bylo ku temu przeciwskazan. Z tego powodu sprzedawany jest z zastosowaniem… do moczenia stop i wcierania w skore glowy. Inaczej nie bylby dopuszczony do obrotu. Co madrzejsi i swiatlejsi potrafia jednak rozszyfrowac wredna polityke koncernow farmaceutycznych, ktore eliminuja z rynku wszystko to, co faktycznie pomaga ludziom odzyskac zdrowie. W moim przypadku Plyn Lugola spisal sie rewelacyjnie – niedoczynnosci tarczycy ani sladu!

        Polubienie

        1. Czyli taki płyn lugola z apteki mogę stosować czy to musi być jakiś inny specjlany? Bo już się pogubiłam, a szczerze mówiąc sama zaczełam od smarowania się takim aptecznym płynem zewnętrznie po parę kropel.

          Polubienie

          1. Plyn Lugola bedzie dobrym wyborem. Najlepiej stosowac go doustnie. Smarowenie skory polecam raczej jako test na sprawdzenie zapotrzebowania organizmu na jod. W tym celu w wewnetrzna strone nadgarstka wcieramy jedna krople Plynu Lugola, ktora zabarwi skore na jasnobrazowy kolor. Wcieramy i czekamy. Jesli plamka szybko sie rozjasni badz zniknie calkowicie w przeciagu kilkunastu minut to znak, ze nasz organizm ssie jod jak oszalaly, czyli ma duze niedobory tego pierwiastka. Wowczas musimy powaznie pomyslec o suplementacji.

            Polubienie

  24. W życiu jest dużo zbiegów okoliczności. Do niedawna miałam wątpliwości co do suplementacji jodem, bo wyczytałam, ze przy haschimoto jod jest niewskazany. Chciałam łykać chlorellę, ale się trochę bałam, no bo to przekonanie, ze może być coś nie tak. Wczoraj akurat rozmawiałam z koleżanką internistką i ona zaczęła coś o tej suplementacji. A dziś Twój post, który przekonał mnie, ze właśnie powinnam spróbować jod. I tak zrobię, wrócę do chlorelli, bo tam jest sporo jodu. Jestem na diecie paleo, całkowicie wykluczyłam gluten, nabiał, dążę do niejedzenia psiankowatych. Wszystko na ten temat wiem z sieci. Lekarze nic na ten temat nie wiedzą ( chyba poza tą wspomnianą koleżanką, ale długo z nią nie rozmawiałam, popytam kiedyś), suplementuję wiele składników : selen, cynk, enzymy trawienne, wit. C, omega 3, wit z grupy B, i dopiero jak zaczęłam tę suplementację, jest poprawa. Ale nie ma całkowitej, by chociażby zmniejszyć letrox. Ale wszystko do zrobienia. Dzięki za post.

    Polubienie

    1. -do inki -przeczytałam dokładnie i zastanowiłam się, bo wygląda tak jakbym to ja pisała -dokładnie to samo biorę -i jeszcze podpowiem ( przez 1o dni w miesiącu łykaj kelp ), tak mi podpowiedział mój zaprzyjaźniony naturopeta. -możesz do mnie zadzwonić -jedziemy na tym samym „wózku” 609561345 -danuta .

      Polubienie

    2. W poscie jest o tym, ze dobry jest tylko nieorganiczny jod…algi wszelkiego typu maja organiczny, poza tym chlorella ma go ogolnie malo

      Polubienie

  25. Pozdrawiam Hashimotka 🙂 aż mam ochotę Cię odwiedzić 🙂 bo ostatnio zamiast „chuść” znów tyje… a w krajach azjatyckich czułam się supe – to chyba przez słońce 🙂

    Polubienie

  26. Podziwiam i gratuluję wytrwałości. O niedoczynności tarczycy wiem od 6 lat czy przy okazji jest to hashimoto nie mam pojęcia a lekarz nigdy takich badań mi nie zaproponował. Sama nie mam odwagi ich zrobić. Najsmutniejsze w tym wszystkim jest to, że wszystkiego o tej chorobie dowiadujemy się od innych chorych a nie od lekarzy. O tym, że gluten i laktoza drażni moją tarczycę dowiedziałam się rok temu z forum internetowego-OGRANICZAM (z całkowitą eliminacją jest mi bardzo trudno). Selen i cynk biorę od tygodnia. Nie łączę ich razem. O tej suplementacji wiem od pani, która zajmuje się ziołami. Na eutyroksie byłam może pół roku, jednak stwierdziłam, że za bardzo kocham moją wątrobę a wyniki nie są takie tragiczne i podobnie jak Pani zrezygnowałam z tej chemii.Co roku robię badania TSH i mieszczę się w normie – oczywiście tej laboratoryjnej.
    Chyba powinnam zagłębić się w lekturę o jodzie.
    Serdecznie pozdrawiam i życzę wytrwałości !! 🙂

    Polubienie

    1. Poproś lekarza o testy TSH i poziomu hormonów T3 T4 + przeciwciał. To są standardy i każdy lekarz bez zająknięcia powinien Cię na nie wysłać. A jak nie to szukaj innego – to może być zwykły lekarz ogólny nie musi być endokrynolog.

      Jak wyjdą jakieś cuda to wtedy robisz testy hormonów jeszcze dodatkowo – robi się je w pierwszych 5 dniach cyklu i na czczo – to już trzeba pod okiem endokrynologa. Do tego lekarz musi wtedy sprawdzić też cholesterol od razu. No i oczywiście badanie EKG tarczycy samej by sprawdzić guzki/wielkość – to to na dzień dobry powinien endokrynolog zrobić.

      Polubienie

      1. Jeśli np. metale ciężkie przyczyniają się do problemów tarczycowych to cała „trójca” może być w normie. Sprawdzić można temperaturę ciała. Jesli jest niższa niż 36,6 np ok 35 itp. to świadczy o problemach hormonalnych.

        Polubienie

    2. Witam, jak Pani zniosła odstawienie hormonów? Ja zrobiłam to samo po pół roku odstawilam hormony. Teraz czuje się gorzej niż przed leczeniem. Po nich też było nie ciekawie…

      Polubienie

  27. Bardzo ciekawy artykuł. Sporo jest materiałów na temat Hashimoto i niedoczynnosci a prawie nic sie nie mówi o tych, którzy już tarczycy nie mają. Wyniki zawsze miałam dobre ale za to wszystkie objawy niedoczynnosci i całą tarczyce w guzikach – została usunięta. Teraz zażywam euthyrox, mam skoki tsh i objawy jak były tak są. No a lekarze tylko zmieniają dawki i tyle 😩 Życzę powodzenia tym, którzy zgłębiają temat nim jest za późno !!!

    Polubienie

    1. Współczuję. Znam mnóstwo osób, którym z powodu guzków wycięto tarczycę. Sama miałam ich kilka przy diagnozie, zniknęły po roku restrykcyjnej diety… Szkoda, że lekarze są tak nieodpowiedzialni.

      Polubienie

      1. Co do odpowiedzialności lekarzy , którzy usuwają tarczycę, to nie zgadzam się i uważam ,że nie można tak definitywnie ich potępiać. Jeśli są wskazania do usunięcia, to należy to uczynić. Opiszę to na własnym przykładzie. Po kilkuletnim zachowawczym leczeniu mojej tarczycy lekarze: endokrynolog i chirurg podjęli decyzję o jej usunięciu.Powód: szybki rozrost obu płatów, guzki i cechy zwyrodnienia torbielowatego.Obraz w USG był tragiczny, wcześniejsze wyniki scyntygrafii wskazywały na to, że guzki są obojętne. Jak się czułam? Ogólnie żle, miałam objawy jak przy Hashimoto, szybkie męczenie się, kłopoty z sercem, uczucie zimna,senność (w czasie drzemki uczucie jakbym była obłożona lodem), do większej aktywności musiałam się wręcz zmuszać, sucha cera,słabe włosy…itd. Po operacji zażywam Letrox -regularnie, codziennie rano na czczo (b.ważne). Minęło już kilkanaście lat i cały czas dobrze się czuję, kontroluję TSH i jestem silniejsza, odporniejsza i ani przez chwilę nie żałowałam,że poddałam się takiej operacji, jestem wdzięczna lekarzom, bo „hodowanie” takiej chorej tarczycy nie miało już sensu. Chory narząd żle wpływa na cały organizm. Zaniedbanie zaś utrudnia potem sam zabieg, który wymaga od chirurga niesamowitej zręczności, ponieważ staje się konieczne rozcinanie mostka a o uszkodzenie przytarczyc lub większych naczyń jest niezwykle grożne.

        Polubienie

        1. Gdyby lekarze znali działanie jodu to na 80-90% dziś miałabyś sprawną tarczycę i sprawny organizm, nie musiałabyś brać żadnych tabletek, byłabyś niezależna.

          Swoją drogą, nie dziwi nikogo, że badania nt jodu nie są w ogóle prowadzone? A jeśli są to są niejasne i za krótkie, by cokolwiek wskazywać, tzn. tendencyjne?

          Nie chcę snuć teorii spiskowych, ale to naprawdę dziwne, że parę dekad temu mieliśmy 80-90% skuteczność leczenia jodem, a dziś twierdzimy, że co, nagle ta skuteczność zniknęła? To trochę tak, jakby nagle zakazać witaminy C, bo nowe badanie tendencyjne wykazało, że małe jej dawki powodują stres oksydacyjny…

          Naprawdę polecam zgłębiać temat samodzielnie. Martwi mnie też Twój opis „lekarze zdecydowali”… Lekarze zdecydowali o Twoim życiu. Czy nie powinno być tak, że lekarze tłumaczą ryzyko i sytuację, ale ostatecznie to Ty podejmujesz decyzję o okaleczeniu ciała?

          Polubienie

      2. Brzmi ciekawie,całą tarczycę mam w guzach,mam skierowanie na wycięcie tarczycy,niby tsh i ft3 i ft4 w normie,ale biorę 2 krople lugola dziennie,moja endokrynolog nie wie,biorę po kryjomu,ale co jeszcze oprocz lugola i selenu oczywiście muszę robić? Gluten,nabiał w odstawkę i coś jeszcze? Chciałabym zeby moje guzy zniknęły…

        Polubienie

  28. Dziękuję za ten wpis! Czytając go potwierdziłem tylko sobie dlaczego zawsze lepiej czuję się nad morzem, a także dlaczego po wielu latach prób zajścia w ciążę udało mi się to, kiedy mieszkaliśmy w Danii, gdzie jodu miałam pod dostatkiem. Pozdrawiam serdecznie

    Polubienie

  29. Dziękuję Ci bardzo za ten post! Sama od wielu wielu lat, mimo młodego wieku, choruję na tarczycę. 13 lat temu wykryto u mnie nadczynność tarczycy i Gravesa-Basedowa, przez te wszystkie lata faszerowano hormonami, a jeszcze rok temu poddano mnie leczeniu jodem radioaktywnym. Po terapii w ciągu roku zauważyłam u siebie olbrzymi spadek odporności, nigdy w życiu tyle nie chorowałam i tak źle nie znosiłam chorób, jak po leczeniem jodem, ponadto wpadłam w niedoczynność. Przypadek? Dopiero po tym wszystkim się obudziłam, zaczynam szukać informacji na temat leczenia, diety, suplementacji.

    Trochę ubolewam, ponieważ większość informacji na temat chorób tarczycy dotyczy Hashimoto, niewiele konkretów mogę znaleźć odnośnie Gravesa-Basedowa.

    Polubienie

    1. Bardzo Ci współczuję. Te choroby są powiązane – co też po części opisałam – nadczynność występuje przed niedoczynnością. To normalne, bo atakowana tarczyca po prostu „wariuje”. Kończy się to zawsze niedoczynnością, kwestia tylko jak szybko. Zacznij od diety, a potem spokojnie, edukując się samemu w tym temacie szukaj rozwiązań. Podpowiem, że terapia jodem nieorganicznym (czyli właśnie płynem Lugola) bywa również skuteczna w przypadkach jak Twoje.

      Polubienie

      1. Dziękuję Ci bardzo za odpowiedź. Jakiś czas temu zaczęłam czytać na temat diet i protokołu autoimmunologicznego i myślę, że od tego właśnie zacznę. Mam nadzieję, że uda mi się prędzej czy później okiełznać tarczycę, tak jak Tobie się udało 🙂

        Polubienie

  30. Dziękuję za artykuł, bardzo dogłębne opracowanie. Muszę jednak wspomnieć, że istnieją przypadki WYLECZENIA (czyli zaniku przeciwciał) bez cudzysłowu chorób autoimmunologicznych, w tym Hashi 🙂 I to właśnie dietą. Przypadki takie opisuje dr Dąbrowska i dr Witoszek-Bednarczyk. Myślę, że nie można z całą odpowiedzialnością powiedzieć, że coś jest nieuleczalne. Jednak gratuluje ogromnego postępu w leczeniu i zejścia z leków! pozdrawiam i życzę zdrowia

    Polubienie

    1. O, dziękuję zajmę się tematem. Ja po moich obserwacjach wnioskuję, że antyciała można tylko „uśpić”, tzn. po powrocie do życia w naszym chorym środowisku choroba wróci. To jest wg mnie taki diabelski cykl 🙂 Dlatego też uważam, że nasze społeczeństwa wyginą, jeśli nie zmienimy stylu życia – zresztą już wymieramy.

      Polubienie

      1. http://www.mindbodygreen.com/0-6872/How-I-Cured-an-Incurable-Disease.html
        Tu też jest inny przypadek całkowitego pozbycia się przeciwciał. Ja akurat nie wierzę w paleo, bo mięsa nie chcę jeść, ale to już indywidualny wybór. Natomiast myślę, że ogólnie rzecz biorąc Hashi można wyleczyć i takich przypadków przynajmniej kilka jest opisane, a myślę że też wiele nieopisanych. Jeśli przeciwciała mogą spaść z ponad 2000 do ok 100-150 (mi spadły), to mogą też ze 100 do 0 🙂 W to wierzę i do tego dążę. ) Powodzenia

        Polubienie

        1. Tyle że to nie jest żadne wyleczenie – jak zacznie jeść „normalnie” to choroba wróci. A niejedzenie 70% pokarmów zaszkodzi w dłuższym okresie czasu. Ogólnie to to jest to „wyciszenie” przeciwciał, o którym mówiłam, a nie pozbycie się ich. Pozbyć się ich jest wg mnie niemożliwe. Bardzo zastanawiające jest też to, że takie magiczne przypadki „wyleczenia” zawsze są na stronach, które odsyłają do książek, kursów, itp – wg mnie to jest naciąganie ludzi na kasę i tyle. Wyleczyć się z rozstroju immunologicznego się nie da. Jest to, według wiedzy jaką posiadam po prostu fizycznie niemożliwe.

          Polubienie

          1. Wiesz no gdybym wyzdrowiała z tego, to też bym na pewno na jakiejś stronie opisała swój przypadek, a może i jakiś kurs zrobiła o tym, kto wie. Skoro 99 proc społeczeństwa wierzy, że to nieuleczalna choroba, to ci co to osiągnęli jak dla mnie mogą i na tym zarobić, byle pokazali mi drogę 😉 Ale zgadzam się z Tobą, że nie jest łatwo wśród wszystkich lekarzy i informacji zewsząd mówiących że to już do końca życia, sama osobiście nie znam nikogo kto to wyleczył… ale też chyba nikogo kto na serio nie próbował i wierzył. Moim zdaniem trzeba próbować niewydeptanych ścieżek, bo tam leżą rozwiązania, których jeszcze nie znamy.

            Polubienie

  31. Brawo! Brawo za odwagę! I nie mam na myśli suplementacji płynem lugola, bo sama przyjmuję go regularnie, lecz odwagi za napisanie tego artykułu! ❤ ❤ Jestem pewna, że regularnie „czyta Cię” wiele osób, które wiedzą, że to co pisujesz jest mądre i wartościowe i uwierzą w ten jakże drażliwy temat suplementacji naturalnymi środkami, a nie chemią przypisywaną nam przez lekarzy. Biję szczere brawa podziwu i trzymam kciuki by ten artykuł trafił do szerokiego grona osób borykających się z tarczycą i nie tylko z nią. Jeśli nie uwierzą, że to działa ( a na prawdę działa! Sprawdziłam na sobie i swojej rodzinie) to może chociaż na chwilę zastanowią się, pomyślą, zagłębią w temat.
    Z własnego doświadczenia wiem, że oprócz selenu niezbędna jest też wit. B12.
    Dodam tylko, że jeszcze nie dawno sama byłam niedowiarkiem i zaprzeczałam, wręcz zasłaniałam gniewnie uszy gdy ktoś mi mówił : „wit C ratuje życie, odrobaczaj się, płyn lugola to dobro, a wit D to profilaktyka przeciwnowotworowa”.
    Polecam ksiązkę dr Huldy Clark „kuracja życia”
    oraz Jerzy Ziębia „ukryte terapie”
    Pozdrawiam Iwa

    Polubione przez 1 osoba

    1. Tak, ale na diecie pierwotnej witaminy B12 to masz tyle, że się nie ma co martwić – jaja i mięsko 🙂

      Dziękuję za miłe słowa! Odwagi to to nie wymagało, tylko raczej ogarnięcia we w miarę krótką całość ponad 3 letnich doświadczeń i wniosków 😀

      Polubienie

  32. Szacun. Z pewnością włożyłaś wiele pracy w ten post. Ogromne dzięki za za podzielenie się swoim doświadczeniem! Jestem właśnie na etapie wprowadzania suplementacji jodem. Mam nadzieję, że przyniesie to oczekiwane rezultaty i już nigdy więcej nie będę musiała brać tego chemicznego Euthyroxu!

    Polubienie

  33. A czy uważasz,że możliwe jest Hashimoto z dobrymi wynikami?ja mam prawie wszystkie objawy, które podajesz od dawna ale wyniki tarczycy dobre.

    Polubienie

    1. Nie jestem lekarzem 🙂 Mogę tylko zgadnąć, że wyniki w normie często oznaczają, że się „łapiesz” w rejonie „zdrowia” a hormony już są nisko. Albo jak się badałaś to atak na tarczycę był słabszy i wyszło lepiej.

      Hashimoto to nie jednostajna choroba, to są ataki na tarczycę które powracają. Dlatego chorzy tak często, w pierwszej fazie choroby mają te skoki energii i samopoczucia – wysoka energia – tarczyca wyrzuca sporo hormonow, spadek energii – tarczyca jest atakowana po tej „akcji”. I tak w kółko aż tarczyca się „męczy” i już nie może i wtedy się zaczyna zaawansowane Hashi, które trzeba „leczyć” sztucznymi hormonami.

      Polubienie

  34. Bardzo ciekawy i pomocny wpis. Chciałabym zapytać w jaki sposób suplemetujesz jod? Przez skórę czy doustnie? Pozdrawiam Kasia

    Polubienie

Skomentuj:

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s