Co robić, by być szczęśliwszym? Porady Karaibczyków

Pomimo bardzo silnych wpływów Francji w ciągu ostatnich 3 dekad kultura Karaibska nadal ma się tutaj bardzo dobrze. Większość ludzi nadal żyje tradycyjnie, a wartości przekazuje swoim dzieciom. Wielu z moich najbliższych przyjaciół na Karaibach to właśnie rdzenni mieszkańcy tego miejsca. Dlaczego są tak szczęśliwi? Co robią inaczej niż Polacy?

Zacznijmy od tego, że Karaibczycy w wielu kwestiach bardzo przypominają Polaków. Są rodzinni i gościnni, ale jednocześnie nieco zamknięci na obcych, czasem nieufni i gburowaci. Mają zarówno wiele bardzo pozytywnych cech, jak i wiele negatywnych. Jednak patrząc ogólnie – Polakom brakuje szczęścia, radości z życia, lekkości, wolności. To wszystko reprezentują Karaibczycy. Są „słoneczną” wersją polskiego społeczeństwa.

Czułość

Karaibczycy, jak większość „południowych” kultury są bardzo wylewni uczuciowo. Niezależnie od tego, czy Karaibczyk widzi się z bliskim przyjacielem, rodziną, kolegą w pracy, czy zupełnie obcą, dopiero co poznaną osobą – standardem są: całowanie się w policzki na przywitanie i uściski.

Karaibczycy lubią okazywać czułość – jest to wpisane w ich DNA. Dotyk odgrywa tak samo ważną rolę w komunikacji z innymi, jak słowa. To coś, co bardzo odróżnia tutejszych ludzi od Polaków – komunikacja niewerbalna, język ciała jest tu czymś normalnym.

W Polsce postrzegana jest jako coś niewłaściwego, dziwnego, nienormalnego. Nawet czułości w rodzinach często to sztuczne i udawane. Szkoda, bo to naturalna potrzeba każdej zdrowej emocjonalnie jednostki. Zwykły uścisk czy przytulenie potrafi czasem zdziałać cuda.

Komplementy i „wygłupy”

Polacy narzekają na innych, Karaibczycy komplementują. Ciągle. Wszystko. Mężczyźni zasypują komplementami kobiety, a kobiety nie pozostają dłużne i też wyrażają się pozytywnie o nich. Zaznaczam, że nie chodzi o same związki, ale ogólną interakcję w pracy, restauracji, sklepie, itd.

Karaibczycy mają tendencję do rozmawiania o rzeczach pozytywnych. Jeśli nie złowili właśnie największej i najsmaczniejszej ryby na świecie to odkryli nowy szlak w lesie tropikalnym, albo uszyli najwspanialszą kreację na karnawał. Jeśli z kimś przegrali to mieli przy tym masę zabawy. Jeśli coś im się przydarzyło to „skończyło się dobrze”, bo ostatecznie sobie poradzili…

Tego nieco „głupkowatego”,można by rzec, i pozytywnego podejścia do życia brakuje Polakom. Nie potrafią się śmiać ze swoich problemów, ani dostrzec pozytywnej strony w negatywnej sytuacji. Widzą przeszkody, a nie możliwości. Wizja porażek często przytłacza ich tak bardzo, że nie podejmują żadnej inicjatywy.

Nie oznacza to, że Karaibczycy nie mają swoich problemów, z którymi czasem sobie nie radzą. Mają! I to ile! Wcale nie mniej niż Polacy. Ale po prostu nie pozwalają, by te problemy ich „zjadły”. Jeśli życie im nie wychodzi, to śmieją się z tego życia.

Czas dla innych

Przerwa w pracy na lunch teoretycznie trwa godzinę. W praktycę są to jednak zwykle 2 godziny. Normalnym jest spotkać się ze znajomymi i celebrować posiłek, nie patrząc na zegarek. Pomimo, że istnieje tu masa fast-foodów, posiłki zawsze są tu okazją do spotkań.

Celebracja wspólnego czasu jest bardzo ważna dla tutejszej ludności. W tej kwestii Polacy są bardzo podobni – ale ogranicza się to u nich do weekendów czy świąt. Na Karaibach nawet zwykły lunch w pracy, czy wieczorna kolacja jest szczególnym momentem dnia. Służy relaksowi, rozmowom, oderwaniu się od obowiązków.

To, co bardzo wyróżnia Karaibczyków to także autentyczne konwersacje z innymi, pełne troski. Nawet najdalsi znajomi i partnerzy biznesowi rozmawiają ze sobą jak dobrzy przyjaciele. Normalnym jest wspierać się wzajemnie i mówić otwarcie o tym, że coś „nie gra”.

Polacy mają tendencję do „zamiatania problemów pod dywan”. O emocjach się nie rozmawia, a na problemy się narzeka. Polakom brakuje prawdziwych rozmów z innymi, w których mogliby się w pełni otworzyć na drugą osobę. Brakuje wsparcia i zrozumienia.

Czas dla siebie

To to, co najbardziej odróżnia Karaibczyków od innych. Swoisty zdrowy egoizm, stawianie swoich potrzeb na pierwszym miejscu. Karaibczycy nikomu nie muszą tłumaczyć, dlaczego nie zjawili się na spotkaniu, albo nie zdążyli z czymś na czas. Szybko denerwują się też, gdy zbytnio naruszysz ich przestrzeń i granice tolerancji. Karaibczycy po prostu nie dają sobą „pomiatać”. 

To bardzo ważny aspekt, który często poruszam na blogu. Nie da się być dobrym przyjacielem, szefem, pracownikiem, czy rodzicem jeśli nasze wnętrze jest w chaosie. Jeśli potrzebujemy przestrzeni dla siebie. Jeśli chcemy od czegoś odpocząć.

W kulturze karaibskiej nikt na nikogo nie naciska. Postrzegane jest to jako coś niewłaściwego. Możesz poprosić i tyle. Każdy tutaj wie, że inni zrobią tyle, ile mogą. Nie da się nikogo do niczego zmusić. Nawet pieniędzmi.

Normalne jest spóźniać się, nawet na spotkania biznesowe. Korki na Karaibach są nieprzewidywalne i nikt nie robi problemu. Ludzie są przyzwyczajeni do tego, że czas płynie tu inaczej. Nikt nie pędzi na ustalone terminy w szale, by zdążyć. Po co komu nerwy, skoro i tak już się spóźnia?

U Polaków jest odwrotnie – pędzą za kasą kompletnie nie zwracając uwagi na to, jak wiele przy tym tracą. Nie tylko na jakości relacji z innymi – przede wszystkim na jakości swojego życia. Ciągły stres, świadomość zależności od innych, długów, itp. – to rujnuje nawet najbogatsze i najsilniejsze jednostki. Takie życie ostatecznie wpędza w depresję.

Życie na Karaibach to nie tylko słońce i piękno przyrody. To także zupełnie inne podejście do codzienności. To tradycje i kultura, która mimo nacisków Francji nadal ma się dobrze. Siłą Karaibczyków nie jest brak problemów w życiu tylko czerpanie energii z prostych rzeczy. Jak uściski i pocałunki. Jak wspólne chwile przy posiłkach. Zabawy i wygłupy. I przede wszystkim – brak poganiania samego siebie.

.


Uważasz powyższy artykuł za wartościowy i chcesz widzieć na blogu więcej podobnych treści? Od teraz możesz „głosować” pod każdym tekstem symboliczną złotówką, klikając w świnkę obok.

Zebrane środki pomogą rozwinąć kanał YouTube i stworzyć cykl filmów pokazujących życie na Karaibach

Dołącz do naszej facebookowej grupy „Życie Pod Palmami” by śledzić bloga oraz poznać się i porozmawiać ze mną i z innymi czytelnikami.


O MNIE

Mam na imię Katarzyna, jestem architektem i od kilku lat mieszkam na Karaibach. O tym jak i dlaczego zmieniłam swoje życie dowiesz się ze strony „O MNIE” oraz z e-booka:

9 thoughts on “Co robić, by być szczęśliwszym? Porady Karaibczyków”

  1. Są bardzo naturalni i mają wielką pogodę ducha. Muzyka i taniec oraz śmiech odgrywają ważną rolę! 🎶💞Tam miłość jest w powietrzu 🌴💞💕.

    Polubienie

  2. Mysle, ze maja problemy jak wszyscy, ale nie zameczaja nimi siebie i otoczenia.Kiedy proponuje kolezance kolacje w knajpce, wymysla milion problemow, od braku czasu, ze nie ma ciuchow, po chore dziecko, a tak na prawde woli siedziec w domu jarac fajki i patrzec tepo w ekran, podniecajac sie czyjas wymyslona tragedia.Adres tego bloga podawalem zagubionym, zdolowanym osobom, ktorzy szukaja odpowiedzi na pytania, na ktore sa tu gotowe recepty.Widywalem je pozniej, niektore juz w powaznym stanie psychicznym, wrecz chore, pytalem, czy skorzystaly z gotowca…Cytowalem cale fragmenty ksiazki na fb..prawie 3500 znajomych…z 4 osobami do dzis analizujemy problemy o ktorych tu piszemy….a reszta narzeka i zyje w coraz glebszym okopie..Nic na sile..Zdrówka.

    Polubienie

  3. Nie mam możliwości porównania (jeszcze), ale jeśli chodzi o Polaków to przede wszystkim myślę, że większość (moje obserwacje innych) chyba zatraciła poczucie tego co jest ważne, czyli tak jak piszesz w pogoni za pracą odstawiają całą resztę na boczny tor, możliwość spóźnienia się do pracy wywołuje u nich lęki. Obiecałem, w sensie podpisałem umowę to muszę się wywiązać. To niestety tak nie działa. Czasem okoliczności nie pozwalają nam dotrzymać pewnych obietnic/umów i to jest w porządku. Kolejna kwestia szczerość raczej nie jest naszą mocną stroną na spotkaniach towarzyskich, wygląda to tak, że o problemach się nie mówi za to koloryzuje te dobre rzeczy, a najlepiej jak można się pochwalić. I ostatnia rzecz, którą poruszę to czułość. Chyba Polacy nie są zdolni do prawdziwej miłości, bo większość nie wie na czym to polega. Tak naprawdę to nie ma znaczenia czy jesteśmy rodziną czy obcymi każdy jako człowiek powinien być dla nas ważny. Nie ma to absolutnie związku z religią bo nie wyznaję żadnej. A okazywanie miłości to dla niektórych chyba coś nienormalnego. Za dużo by pisać w tym temacie, ale doświadczyłam takich sytuacji. Z moich obserwacji wynika też, że dzieci rodziców, którzy ciągle nie mają dla nich czasu, bo praca, bo sprzątanie i setki innych powodów i podrzucają je do babci, opiekunek czy przedszkoli mają mniejszą odporność. Nie dam sobie powiedzieć, małe dziecko takie do ok. 3 lat (bo po tym okresie tak naprawdę dopiero można zacząć dziecku tłumaczyć zależności, że mama np. idzie do pracy, bo dzięki temu zarobi pieniądze i np. pojedziemy na łódkę…) potrzebuje ciepła, miłości, przytulania i wg mnie rodzic powinien poświęcić ten czas na wychowanie. Potem weryfikuje to sytuacja. A dorosły, przecież my potrzebujemy dokładnie tego samego – pamiętam słowa chorej koleżanki, bardzo bogatej… „nie oczekiwałam tych milionów od mamy, chciałam tylko, żeby mnie przytuliła jak małe dziecko…”

    Polubienie

    1. Celne spostrzeżenia, są badania we Francji potwierdzające korelację zaburzeń narcystycznych u młodzieży z brakiem czułej opieki i karmienia piersią. Taki fakt nie powinien nikogo dziwić, do ok. 8 go roku życia rozwijamy się emocjonalnie. To, czego doświadczymy lub nie w tym czasie generuje naszą późniejszą osobowość – dość upartą, dodajmy i bardzo trudną do zmienienia. Aczkolwiek nie niemożliwą. Ale społeczeństwo nie pomaga w Polsce w rozwoju emocjonalnym, masz tu pełną rację. Mam te same obserwacje.

      Polubienie

      1. Otóż to nie pomaga a czasem piętnuje. Mam 2,5 letniego syna i niekiedy fakt, że karmię go jeszcze piersią budzi jakieś dziwne podejrzenia. To już kompletny absurd. Fajnie, że poruszasz temat wieku bo to fakty. Czasem badania nawet nie są potrzebne, cociaż potwietdzają fakty. Myślę, że większość nie chce pewnych rzeczy wiedzieć. To wygodne. Dalej rozpisywać się nie będę bo wszystko wiesz. Pozdrawiam😊

        Polubienie

        1. Słyszałam o przypadkach karmienia do 5 czy 6-go roku życia. Nie widzę w tym nic dziwnego, jak ktoś ma możliwość. Osobiście uważam, że skoro dziecko rozwija organy do 2-go roku życia – logiczne jest, że im dłużej go wspieramy tym dla niego lepiej. Karmienie dziecka naturalnym pokarmem matki, idealnie do niego dopasowanym przez naturę nie jest „cool”, ale faszerowanaie antybiotykami, mlekiem w proszku i szczepionkami z metalami ciężkimi jest OK 😀 Logiki w tym nie widzę.

          Polubienie

    1. Wydaje mi się, że się przejmują tylko siłę na rozwiązywanie problemów dnia codziennego i tych większych czerpią z przyjemności dnia codziennego, z prostych czynności dzięki temu żyją chwilą.

      Polubienie

Skomentuj:

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s