Jak rozwiązywać problemy? O myśleniu „przyczynowo-skutkowym”

Większość ludzi w przypadku różnych problemów zamiast szukać rozwiązań wpada w „wir emocji” i „samonakręcającą się spiralę”.  Problem rodzi wówczas kolejny problem, a zamiast zmian mamy alkoholizm lub inne tego typu „ucieczki od rzeczywistości”.

To, jak ważna w naszym życiu jest inteligencja emocjonalna, a więc zdolność do wyciągania cennych informacji z emocji, które odczuwamy, tłumaczyłam już wielokrotnie na tym blogu. Dopóki nie nauczymy się korzystać z naszych emocji, dopóki nie przestaniemy traktować ich jak nieproszonych gości – nie będziemy w stanie budować udanych relacji – ani prywatnych, ani biznesowych. A bez udanych relacji próżno szukać szczęścia i jakiegokolwiek sukcesu w życiu.

Jeśli więc o inteligencji emocjonalnej słyszysz pierwszy raz – będzie Ci potrzebna lektura na ten temat zanim będziesz mógł skorzystać z techniki „myślenia przyczynowo – skutkowego”. Jeśli jesteś stałym czytelnikiem bloga i/lub ten temat masz już choć trochę ogarnięty – mogę Ci wytłumaczyć na czym owa technika polega.

Niezwykła prosta w teorii – niezwykle trudna w praktyce – wymaga bowiem przejścia na chwilę od emocji do logiki, a więc swego rodzaju „opanowania”. Niezwykle skuteczna we wszystkich konfliktach, kłótniach, biznesach, a szczególnie przy „narzekaniu” innych; kompletnie nie nadaje się jednak wszędzie tam, gdzie potrzeba empatii – a więc współodczuwania z drugą osobą. Ta technika nie sprawdzi się kompletnie np. u ludzi z depresją.

Dodam, że technika ta ma gigantyczną skuteczność u osób zdeterminowanych, by coś zmienić, ale zagubionych w swoich emocjach. Jest to jedna z podstawowych technik, którą stosuję w moich konsultacjach, póki co ze 100% skutecznością.

Na czym to polega?

Schemat tego systemu można zobrazować tak: JEŚLI „a” TO „b”. 

Przykład: Znajomy narzeka na swoją pracę, opowiada o tym jak to szef go wykorzystuje i karze robić nadgodziny. Narzekanie w ogóle jest formą przelewania swoich negatywnych emocji na drugą osobę. Dlatego tego nie lubimy, po takim „wylaniu emocji” innej osoby czujemy się dosłownie wyczerpani.

Technika myślenia przyczynowo skutkowego w takiej sytuacji wygląda tak:

  • „Zenek, słuchaj, JEŚLI nie będziesz asertywny i będziesz pozwalał, by szef obciążał Cię ponadprogramową robotą TO będziesz zawsze tak się czuł”.

Zenek w tym momencie na chwilę zderzy się ze „ścianą logicznego myślenia”. Oczywiście mało kto w takiej sytuacji nagle stanie się emocjonalnie inteligentny. Bardziej prawdopodobne jest „ciągnięcie” tematu:

  • „Ale Ty nie rozumiesz, ja nie mogę stracić tej pracy, mam kredyt, dzieci, jestem uwiązany, to nie jest sprawiedliwe, bla bla bla…”.

Korzystamy z naszego schematu kolejny raz:

  • „Zenek, JEŚLI będziesz wmawiał sobie, że jesteś uwiązany i nie możesz zmienić pracy, TO szef będziesz Cię mógł wykorzystywać, bo nigdy nie powiesz „nie””
  • „Ale nie ma pracy! Jest trudna sytuacja, kryzys, bla bla bla…”
  • „Zenek, JEŚLI nie obserwujesz rynku pracy TO nigdy nie znajdziesz alternatyw”
  • itd…

W pewnym momencie taki „Zenek” odpuści – zwykle pójdzie szukać kolejnej „ofiary”, której będzie mógł ponarzekać. Część osób jednak się ocknie i zacznie dostrzegać prawdziwe przyczyny swoich problemów, a nie same efekty. Szczególnie tyczy się to osób, które faktycznie chcą znaleźć rozwiązanie.

Większość osób woli chwilową „ulgę” przelewając emocje na kogoś innego. Ten system jest więc fenomenalny, by w ogóle dostrzec kto faktycznie chce Twojej pomocy i komu warto poświęcić czas, a kto po prostu chce wykorzystać Twoją energię, ale nic nie zmieni.

Dużo łatwiej zastosować tą technikę u innych osób, szczególnie mniej nam bliskich – jako zewnętrzni „obserwatorzy” jesteśmy bardziej obiektywni i łatwiej nam dostrzec przyczynę i skutek.  Jednak „myślenie przyczynowo-skutkowe” jak najbardziej sprawdza się również w naszym własnym życiu. Trzeba tylko o nim pamiętać – i w momencie gdy zaczynamy się nad czymś (sami sobie, lub innym) użalać – na chwilę spojrzeć na wszystko z boku – JEŚLI robię „a” to dzieje się „b”.

Tylko w taki sposób możemy bowiem uchronić się przed samonapędzającą się spiralą negatywnych emocji, które nawet z błahego problemu potrafią zrobić katastrofę nie do przeskoczenia.


O MNIE

Mam na imię Katarzyna, jestem architektem i od kilku lat mieszkam na Karaibach. O tym jak i dlaczego zmieniłam swoje życie dowiesz się ze strony „O MNIE”.

Jeden komentarz na temat “Jak rozwiązywać problemy? O myśleniu „przyczynowo-skutkowym””

Skomentuj:

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s