Muzyka na Karaibach

Czego tu się słucha, co tu się tańczy? Karaiby jak większość terenów słonecznych „żyją” muzyką. Muzyka jest wszędzie, jest głośna i bezczelnie pozytywna.

Szok kulturowy jest tu potężny i jedną z tych rzeczy, które od razu nas uderzają jest poziom hałasu – Karaibczycy są głośni. Może nie tak głośni jak Rosjanie, u których zwykła rozmowa wygląda na życiową kłótnie, ale dość głośni, by to zauważyć.

Gdy tu zamieszkałam miałam wiele przekonań wyniesionych z ułożonej i „grzecznej” kultury niemieckiej. Szokiem było to, że w kolejce na kasie w sklepie czeka się 20 minut, bo pani ekspedientka ucina sobie pogawędki z co trzecią osobą. Szokiem było to, że ludzie nie potrafią się umawiać na godzinę i jeśli w ogóle się zjawiają to z półtora godzinnym spóźnieniem.

Szokiem było też to, że co piąty samochód (zwłaszcza wieczorami) przejeżdża z dudniącą z głośników na pół dzielnicy, głośną i skokliwą muzyką. Cóż za brak szacunku! Jak oni tak mogą?! 🙂

Nie minął rok, a sama blokowałam innych (w sklepach i na drogach), by pogadać z ludźmi, organizowałam spotkania, na które potem nie przychodziłam, bo zapominałam i… jeżdżę z dudniącą na pół dzielnicy muzyką…

Rzecz w tym, że muzy kreoli nie da się słuchać cicho. Po prostu się nie da, jest to fizycznie niemożliwe :-). A w szczególności „narodowego bohatera”, który zwie się „Admiral T”, pochodzi z Gwadelupy, jest wielką gwiazdą na Karaibach, we Francji i nawet w Stanach.

Gdy „Admiral T” wydaje nową płytę to jest swego rodzaju serwisem dla ludzkości włączanie jej na cały regulator. Jestem przekonana, że tu wręcz nie wolno słuchać tego cicho. Więzienie to najmniej drastyczna kara, jaka nas za to czeka ;-). Wystarczy posłuchać chwilę, żeby zrozumieć dlaczego:

Oczywiście każdy szanujący się Kreol śpiewa w większości po kreolsku, bo jakże by inaczej, skoro to jeden z najpiękniejszych języków na świecie.

Ciekawe jest tu to, że piosenek smutnych praktycznie nie ma. Jeśli nawet tematyka jest smutna, to muzyka i tak wesoła:

To samo tyczy się licznych piosnek o miłości:

Jest też cała masa pięknych ballad, niektóre są naprawdę wybitne. Kreole mają zachwycający głos, ale to chyba oczywiste:

Ciekawostką jest muzyka zwana „Zouk”, która jest czymś, co ja nazywam lokalną wersją „Disco Polo” i której podobnież jak Disco Polo kompletnie nie trawię. I to nie do końca może być przypadek 🙂 Ponoć owy „Zouk” pochodzi od naszego polskiego „Mazurka”:

Mazurek –> Mazurk —> Mazouk —> ‚Zouk

Ile w tym prawdy – nie wiem. Ale na Haiti, skąd to „dziadostwo” pochodzi są potomkowie Polaków. Mają polskie nazwiska i niebieskie oczy. W Internecie jest masa relacji na ten temat, jak np. ten dokument (KLIK).

Krótka historia brzmi tak: Haiti było pierwszą wyspa z masowo zbuntowanymi niewolnikami, Napoleon wysłał tam ekipę z misją „wybicia wszystkiego co się rusza”, w której była masa Polaków (i Niemców). Polacy, jak to Polacy – szybko skumali, że nie mają szans na przeżycie i/lub stwierdzili, że Haitańczycy walczą o niepodległość, tak jak oni (przypominam, że Polska była wtedy pod zaborami) więc nie zastanawiali się długo i przeszli na stronę haitańską (Niemcy również).

KLIKNIJ W ZDJĘCIE, BY PRZECZYTAĆ HISTORIĘ POLAKÓW NA HAITI: http://www.polska-haiti.org/

Po zakończeniu krwawej walki zarówno Polacy jak i owi Niemcy uzyskali obywatelstwo nowego, niepodległego Haiti. Pewnie nie za bardzo mieli jak wrócić do Europy, pewnie spodobała im się słoneczna kraina i pewnie się zakochali, więc zostali. I pewnie tańczyli i śpiewali Mazurka, ale to nie jest potwierdzone :-). No więc teraz mamy tam wioskę potomków Polaków, którzy niestety żyją w skrajnej biedzie…

Jak opowiadam to Kreolom tutaj, to mi nie wierzą i się ze mnie śmieją. No fakt, że z polskim mazurkiem niewiele ma ta muza wspólnego:

Oczywiście na Karaibach jest też lokalny „produkt” zwany Gwo-Ka, o której już pisałam, więc nie będę się powtarzać. To wszystko to i tak tylko skrawek lokalnej kultury muzycznej, która jest tak różnorodna, jak różnorodni są Kreole. To jedna wielka, światowa „mieszanka wybuchowa”. Każdy znajdzie tu coś dla siebie. No może każdy, poza „smutasami”. Na smutne klimaty tu nie liczcie  :-).

I na zakończenie jeszcze wisienka na torcie: Najlepszą piosenkę świata – Lambadę – stworzył zespół z Gwadelupy i Martyniki, a śpiewa ją utalentowana Brazylijka, oczywiście po portugalsku:

Dla mnie to piosenka wszech-czasów, która nigdy się nie nudzi. Ciekawe ile wpływu miało nucenie tego w dzieciństwie i przyglądanie się temu teledyskowi, pełnemu słońca i innego życia, jakże nierealnego i niedostępnego. Plaża, muzyka, szczęśliwi, wirujący w tańcu ludzie i ten bezkresny luz…


O MNIE

Mam na imię Katarzyna, jestem architektem i od kilku lat mieszkam na Karaibach. O tym jak i dlaczego zmieniłam swoje życie dowiesz się ze strony „O MNIE”.

Jeden komentarz na temat “Muzyka na Karaibach”

  1. Kocham muzykę z Karaibów. Wraz z ukąszeniami meszki gwadelupskie wtłoczyly mi ją do krwi 😀 18 godzin na dobę gra teraz u mnie Radio Sud Basse Terre. Zouk tez oczywiście jest ale i tak wolę niż disco polo. 😀 Muzyka z Karaibów od rana ZAWSZE poprawia humor 😀 Pozdrawiam z Perle Lama w tle. Marta

    Polubienie

Skomentuj:

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s