Jak odważyć się na coś nowego, gdy wcale nie masz do tego motywacji od życia?

Za każdym razem gdy kupuję bilety do Europy, czyli kilka razy w roku, zaraz po zorganizowaniu czasu dla rodziny myślę, czy aby nie udało się skoczyć na jakieś wakacje na kontynencie…

I choć moja głowa jest od zawsze pełna pomysłów i ciekawości do nowych miejsc, bardzo szybko wybór ograniczam do jednego: Grecji. A jeszcze konkretniej – mojej ukochanej, małej, sekretnej greckiej wyspy, której imienia nigdy nie zdradzam. To moja kryjówka 😉

I nie inaczej było teraz, pomimo, że od lat mówię, że w końcu pojadę na tą piękną Korsykę, w Alpy, do Włoch, albo… Portugalii. Problem leży też w tym, że moja przyjaciółka, z którą zawsze podróżuję na plany przemierzania do sekretnej wyspy (podróż nie jest ani krótka, ani tania, niełatwo się tam dostać) – odpowiada zawsze tylko „To kiedy jedziemy?”.

Dobrze mieć wokół siebie ludzi, z którymi się zgadzamy, którzy nas wspierają i z którymi czujemy się komfortowo. Ale wiecie co? Tacy ludzie  nie wystarczą do szczęścia. W życiu trzeba jeszcze się otoczyć garstką prawdziwie „zadziornych” – ludzi, z którymi gdzieś się nie zgadzamy, albo zupełnie innych od nas, albo nawet takich, co dużo nas krytykują (byle merytorycznie). I o tym jest ten tekst.

Bo w momentach trudnych potrzebujemy wsparcia i prawdziwych, kochających i poświęcających się dla nas w jakiś sposób ludzi. Ale są jeszcze inne momenty – momenty szczęścia i pełnego zadowolenia. Momenty typu „ja wiem najlepiej”. I w takich momentach, moi drodzy – potrzeba nam właśnie tych, którzy myślą inaczej, niż my. Którzy nie będą nam przyklaskiwać, tylko „przywalą nam z grubej rury”. I już Wam tłumaczę dlaczego to takie ważne:

Ja mam jakieś prawdziwe uzależnienie od Hellady, naprawdę uzależnienie – jak nie jestem tam przez dłuższy czas to mam „efekty odstawienia” i nie czuję się najlepiej. Lub może to brak greckiego wina… Tak czy owak – jak co roku to właśnie Portugalia, o której od zawsze gadam, ale nic z tym nie robię, legła w gruzach w ciągu zaledwie minuty. Piękny plan, ale z Grecją nic konkurować po prostu nie może.

Na szczęście w takich momentach mam Was, drodzy czytelnicy tego bloga. Tutaj poświęcę chwilę na to by docenić Waszą obecność, bo wspominam o tym czasem, ale komplementów nigdy za wiele. No więc jesteście najróżnorodniejsi, z najróżniejszych miejsc na świecie i zawsze, ale to zawsze, naprawdę codziennie czegoś bardzo wartościowego się od Was uczę. Właśnie dlatego, że

Jesteśmy tak różni od siebie…

Piszecie mi o swoich doświadczeniach, historiach, wzlotach i upadkach. I dzieląc się tym wszystkim dzielicie się też radą – świadomie lub nie – dla mnie. I ja z tego nie raz korzystam z niesamowicie pozytywnym efektem. Więc chciałam Wam tu podziękować za te wszystkie miłe, ale przede wszystkim te nie do końca miłe słowa, za zaufanie, jakim mnie darzycie i przede wszystkim za to, że nawiązujecie kontakt – w takiej, a nie innej formie. Nie na forum publicznym tylko właśnie prywatnie.

Choć zalewa mnie codziennie więcej wiadomości niż jestem w stanie ogarnąć – to właśnie ta forma kontaktu buduje prawdziwe relacje. Nie komentarz na Facebooku czy blogu. Dużo czasu zajęło mi zrozumienie tego fenomenu. Wy po prostu nie jesteście jak większość – Wy jesteście wyjątkowi i inni, myślicie w inny sposób niż reszta świata. I dlatego piszecie do mnie bezpośrednio, a nie na forum publicznym.

I z niektórymi z Was nawiązałam bardzo bliskie relacje – choć dzieli nas morze internetu – kontaktujemy się bardzo często. Jak jacyś starzy znajomi. Wiele na blogu mówię o byciu autentycznym i szczerym i pokazywaniu swojego prawdziwego „ja”. Tak to właśnie działa – ja pokazuję Wam kim jestem naprawdę, Wy stwierdzacie, że macie podobne spojrzenie na świat i wartości – powstaje zaufanie i na tym zaufaniu można zbudować najtrwalsze przyjaźnie – nawet jeśli pozostaną tylko internetowe.

Prawdziwych przyjaciół, jak wiadomo poznajemy „w biedzie” :-). Toteż w owej „biedzie” mentalnej, gdy kolejny raz zaczęłam planować wypad do Grecji, przypomniała mi się Marta – czytelniczka bloga, która mieszka sobie w Portugalii.

Napisałam do niej wczoraj w akcie desperacji (naprawdę!) wiadomość: „Masz jeden dzień, żeby przekonać mnie, że warto pojechać do Portugalii, a nie do Grecji tym razem”. Nie pisałam tego z żadnym przekonaniem. Raczej z ciekawości, co odpisze. I oczywiście w międzyczasie już zaczęłam szukać biletów na sekretną grecką wyspę i planować kolejne wakacje w Grecji.

Marta jednak odpisała bardzo szybko. I w bardzo oryginalny sposób – nie zaczęła mi wymieniać zalet Portugalii, czego się spodziewałam (i śmiałam na myśl o tym, że to mnie i tak nie przekona). Ona napisała mi wiersz! Cholerna poetka! 😀 I już pierwszy jego fragment był tak dobitny, że poczułam się jakbym dostała patelnią przez łeb…

„Gdyby udało się otworzyć drzwi percepcji, wszystko ukazałoby się człowiekowi takim, jakim jest – nieskończonym” – William Blake

Marta napisała coś mniej więcej takiego: Wiem, że kochasz Grecję i super, że masz na nią miejsce w swoim sercu. Ale dziewczyno! Ty nam ciągle trąbisz o robieniu czegoś nowego w życiu! No to ja mam Cię namawiać do tego? No namawiam, ale nie do końca rozumiem czemu w ogóle muszę!…

Potem dodała jeszcze, że zalet i piękna Portugalii nie będzie mi wymieniać. I ma rację! Tu nie ma co opisywać – to trzeba zobaczyć, przeżyć, poczuć na własnej skórze… Kurde, no mówię Wam – jak patelnią przez łeb! Jak kubeł zimnej wody… Oczywiście Marta napisała to piękną poezją, ja tu tylko przywołuje jaki ja przekaz odczytałam dla siebie.

I tak kilkoma zaledwie słowami jedna osoba, której nawet nie znam osobiście „postawiła mnie do pionu” i pozwoliła mi spojrzeć na wszystko z nowej perspektywy:

Często w życiu jest tak, że kochamy to, co mamy. Że myślimy, że siebie znamy, że wszystko wydaje się być super. Niełatwo dokonywać zmian gdy jest nam „niewygodnie” lub nie do końca wygodnie w naszym życiu – ale gdy nam właśnie wygodnie – jest to niemalże niemożliwe. Ciągle wracamy „do starego”. Bo jesteśmy zadowoleni!

I oczywiście to jest wspaniałe mieć satysfakcjonujące życie. Ale również wtedy nie możemy zapomnieć od rozwoju. O nauce czegoś nowego. O nowych doświadczeniach. Bo satysfakcjonujące życie to jedno, a rozwój to drugie. Rozwój, nowe doświadczenia – to nigdy się nie kończy. Zawsze jest coś nowego, co możemy poznać. I jeszcze bardziej wzbogacić swoje życie. Czy mówiąc prosto: niezależnie jak dobrze jest, zawsze może być lepiej!

Dzięki dobitnym i pięknie ubranym w wiersz słowom Marty zrozumiałam dlaczego ciągle jeżdżę w to samo miejsce: ono jest po prostu tak piękne, tak wspaniałe, tak idealne, że ja się autentycznie boję, że będąc gdzieś indziej będę bardzo żałować… To naprawdę działa jak uzależnienie. A uzależnienia, jak wiemy, mają na nas destrukcyjny wpływ. W każdej formie. Nawet „turystycznej”.

I czy Wy, drodzy czytelnicy, nie czujecie się przypadkiem czasem podobnie?

Na blogu ciągle powtarzam o satysfakcji z życia, o zadowoleniu, o szukaniu swojego miejsca i prawdziwego siebie. A prawie w ogóle nie poruszam tego elementu: zdecydowana większość ludzi nie dokonuje zmian nie dlatego, że się boi „nowego”, tylko dlatego, że boi się porzucić to co „stare”: znajome, komfortowe i wygodne…

Dużo łatwiej znaleźć w sobie motywację do zmian, gdy coś nas „uwiera”, gdy z czegoś nie jesteśmy zadowoleni. Gdy jesteśmy niemalże całkowicie zadowoleni z naszego życia – będzie nam potrzebny chyba zawsze ktoś z zewnątrz – ktoś taki jak Marta, kto pokaże Nam, że trochę się w tym wszystkim oszukujemy. Zawsze warto szukać nowych perspektyw na życie. Zawsze warto słuchać osób, które są inne i myślą inaczej od nas.

I tak jak jeszcze wczoraj byłam pewna, że jadę znowu do Grecji i cieszyłam się z tego niezmiernie – dziś jestem pewna, że jadę do Portugalii i cieszę się z tego jeszcze bardziej. Cała energia płynąca z tej emocji strachu, która nas blokuje w znanym świecie kompletnie zniknęła. Została zastąpiona nową energią – tą ekscytacją na to co nowe, nieznane, nieodkryte. Jakże podobną do tego, co czułam, gdy wyjeżdżałam na Karaiby

Dopiero teraz dotarlo do mnie jak bardzo znowu tęsknię za tym niesamowitym uczuciem!

Większość mojego młodego życia spędziłam marząc o Portugalii. Zawsze uwielbiałam tej język, nie wiem do końca dlaczego. Uważam go za najpiękniejszy na świecie. Zawsze podobali mi się ci ludzie, muzyka, architektura, klimat… Ale nigdy nawet tam nie byłam. Jako młoda osoba nie było mnie stać na takie wycieczki.

A gdy dorosłam i ustawiłam się życiowo… no cóż, pojawiły się nowe rzeczy. I oczywiście ta cholerna Grecja, która kompletnie skradła moje serce. I może po części moje obawy co do Portugalii to taki klasyczny „Never meet your heroes” („Nigdy nie poznawaj swoich bohaterów” – bo zobaczysz, że są tylko ludźmi, że mają wady). Może bałam się też rozczarowania samą Portugalią?…

Ale jeśli nauczyłam się czegokolwiek w życiu, czego jestem w 100% pewna, to będzie to to: każda – powtarzam – każda, nawet najmniejsza zmiana błyskawicznie nas rozwija. Poszerza horyzonty, odkrywa przed nami jakąś cząstkę nas samych, o której nawet nie mieliśmy pojęcia. A podróże są w tym chyba najskuteczniejsze. Żadnej podróży w życiu się nie żałuje. Właśnie dlatego, że doświadczenia nas rozwijają, a rozwój nas uszczęśliwia.

Więc, moi drodzy, ja niebawem robię coś zupełnie nowego i choć z Waszej perspektywy może to być zwykła wycieczka – z mojej jest to coś dużo, dużo większego. To przekroczenie pewnej mentalnej bariery. Wyjście poza swój piękny i niesamowicie satysfakcjonujący świat. Marta zakończyła swój wiersz nazywając Portugalię „Krajem Wielkich Odkrywców”
…jakże trafne…

Wspomnienia z Hellady Ciebie przepełniają.

Miejsca na inności nie pozostawiają.

Mówisz w swych widełach: “Hej, zrób coś nowego”

Więc Cię koleżanko zachęcam do tego.

Zorbę odłóż, skryj ją w swym serca zakątku.

Dziś Porto pojawia się oto w tym wątku.

Porwie Ciebie w wir nowej miłości.

Możliwe, że Grecja pęknie wręcz z zazdrości.

Co można zobaczyć – nie będę Ci prawić.

Z tym w przewodnikach możesz się rozprawić.

Kraj Wielkich Odkrywców na Ciebie dziś czeka,

Chodź tu Catharina, musaka poczeka! ;D


Prawdopodobnie spodoba Ci się mój eBook „Jak odnaleźć swój raj”, bo chcesz zobaczyć potęgę próbowania czegoś nowego na przykładzie mojego wyjazdu na Karaiby.


O MNIE

Mam na imię Katarzyna, jestem architektem i od kilku lat mieszkam na Karaibach. O tym jak i dlaczego zmieniłam swoje życie dowiesz się ze strony „O MNIE”.

14 myśli w temacie “Jak odważyć się na coś nowego, gdy wcale nie masz do tego motywacji od życia?”

  1. Też się przyzwyczailam choć nie było później dobrze. Toruń.. Utkwilam na 4 lata. Chciałam coś zmienić ale jakoś tak się bałam aż przyjaciółka zaproponowała wyjazd do pracy w Holandii. Pomyślałam : no tak, mam problemy finansowe, szybciej spłace, nowe miejsce, nowe doświadczenia. 🙂 Od tygodnia jestem w Holandii. Zobaczymy jak będzie. Lubię czytać Twoje wpisy. Pozdrawiam 🙂

    Polubienie

  2. Ooo, jak tak mam z Disneylandem. To też jest jakieś uzależnienie, bo ciągle o nim myślę, że znowu muszę tam pojechać, mimo, że są inne parki rozrywi – choćby Europapark w Niemczech, największy w Europie. Mimo planów odwiedzenia Europy, to właśnie do Disneylandu mnie ciągnie najbardziej. Do tego stopnia, że marzę sobie o podróży do USA… ale tylko do Disneylandu na Florydzie 🙂 Reszty nie planuję zwiedzać (za pierwszym razem przynajmniej), bo aż tak mnie nie pociąga 😀 😀

    Polubienie

  3. My tez mamy swoją ulubiona – choc wcale nie sekretna – wyspę Grecka, na która wracamy co roku. I – poza wizytami w domu – jest to jedyny stały punkt naszych podróży. Poza tym, co roku odkrywamy nowe miejsca.
    To co jest piękne w wypadzie do Grecji to to, ze nic nie musimy. Wyspę zjeździliśmy wzdłuż i wszerz, znamy juz każdy zakątek, wiec te 10 dni czy dwa tygodnie to jedyny okres w roku, kiedy nie musimy nigdzie sie spieszyć i nie musimy wszystkiego planować. Nie oznacza to, ze cały czas siedzimy przy basenie i popijamy drinki. Wprost przeciwnie, codziennie jeździmy po wyspie i jemy kolacje w innej tawernie.
    Portugalia tez jest fantastyczna i nie potrzebuje rekomendacji.
    Jesli zaś chodzi o chęć odkrywania nowych rzeczy to ciekawości świata cieżko sie nauczyć, ale zgadzam sie, ze środowisko ma duży wpływ na podejmowane decyzje. W końcu jesteśmy średnia pięciu osób, z którymi spędzamy najwiecej czasu…

    Polubienie

  4. Super! Ja w tym roku jade znowu na ‚moja ulubiona wyspe piratow’ w Chorwacji, z natury jestem risk-taker ale moj partner to konserwatysta, hamulcowy jak go nazywam, kilka dobrych lat zajelo mi namawianie go na wakacyjny wyjazd poza granice polski, w tym roku marzyla mi sie tez Portugalia, ale pod naporem argumentow partnera uleglam:( czekam na Twoj reportaz z portugalii i w przyszlym roku jak los pozwoli to tez udam sie w tym kierunku.
    A propos Grecji, tez chcialam tam kiedys pojechac tylko nie dalam rady z jednego powodu – bezdomne psy, jestem za wrazliwa, wrocilabym ze stadkiem:(

    Polubienie

  5. Bardzo fajny wpis! Chyba bardzo go dzisiaj potrzebowalam. Niedlugo wracam do Polski po szescio miesiecznej wyprawie po Ameryce Poludniowej. Z reka na sercu przyznaje, ze to najlepszy sposob, zeby poznac siebie 🙂 Musze tez przynac, ze bylas dla mnie duza inspiracja do wychylenia sie spoza Europe. Pozdrawiam

    Polubienie

      1. Fajnie byc inspiracja 😀 Z rozpedu napisalam Ameryka Poludniowa, ale to Ameryka Centralna 😉 Ponioslo mnie i mojego chlopaka od Kostaryki po sam Meksyk 😀 Byla to pierwsza tak daleka podroz. Zatrzymywalismy sie w roznych miejscach i glownie pracowalismy jako wolontariusze, podziwiajac nowe kawalalki ziemi wokol nas oraz wykonujac rozne prace. Poznawalismy ludzi z podobnym spojrzeniem na swiat i niekoniecznie twierdzacych, ze tylko stala praca moze dac szczescie. Oczywiscie nie zawsze bylo latwo, ale bylo warto! Odnoszac sie do Twojego wpisu, chcialam zaznaczyc, ze ta podroz byla dla mnie glownie podroza w siebie. Konfrontowanie sie z sytuacjami, na ktore nie zawsze jestesmy gotowi, przebywanie w miejscach, ktorych czasami bysmy nie wybrali, wlasnie ze wzgledu na swoj komfort, a przede wszystkim uniesienie swoich slabosci… Chociaz teraz bardzo sie ciesze na powrot, to wiem, ze wracam jako osoba z wiekszym poczuciem siebie i duzo szerszym spojrzeniem na swiat i kazdemu tego zycze!

        Polubienie

        1. Olu pięknie to opisujesz! bardzo inspirujące!
          Jak chcesz wziąć udział w wywiadzie na bloga to napisz do mnie proszę na mejla: KONTAKT Wywiad wygląda tak, że podsyłam Ci pytania a Ty odpowiadasz na nie pisemnie w dowolnym czasie i oczywiście jak uważasz za stosowne. Bedą niezbędne jakieś ujęcia, niekoniecznie z Tobą ale z podróży byłoby fajnie 😀

          Polubienie

  6. Podobnie jak Ty zakochana jestem w jednej z greckich wysp. Jednak w tamtym roku, postanowiłam zwiedzić inne kraje Europy (podjęcie takiej decyzji wcale nie było łatwe). Zaczęłam od Chorwacji, potem przyszedł czas na Portugalię (polecam przylądek św. Wincentego), a w te wakacje będą Włochy, a w okresie jesiennym Hiszpania. Bo nic nas tak nie wzmacnia jak podróże 🙂 Życzę Ci udanego odkrywania Portugalii!

    Polubienie

  7. Mega pozytywny wpis 🙂 enjoy!
    Zgadzam się że komfort rozleniwia. Dobrze jest uświadomić sobie wynikające z niego możliwości i wystawić nos z tej bezpiecznej norki.

    Polubienie

Skomentuj:

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s