Jak zmusić innych do zmian? Jedyny sposób, który działa

Dysonans poznawczy jest czymś, o czym bardzo często wspominam na blogu. Jedną z jego cech jest to, że nie jesteśmy w stanie go zauważyć, gdy go doświadczamy. Nigdy więc nie możemy być pewni czy to my „zakłamujemy” sobie rzeczywistość – czy robią to inni.

Dysonans łatwo zauważyć u innych, natomiast dużo trudniej zaobserwować go „po fakcie” u siebie samego. Ale nie jest to oczywiście niemożliwe. Na blogu wielokrotnie już tłumaczyłam jak do tego podejść i jak zrozumieć działanie dysonansu, więc nie będę się tu powtarzać. Osoby, dla których jest to nowość odsyłam do tych artykułów.

Dziś opowiem Wam o radzeniu sobie z dysonansem poznawczym, który dostrzegacie u innych osób. W swoim środowisku, często wśród osób najbliższych. Każdy dysonans ma bowiem swoje podłoże w emocjach. Ta informacja sama w sobie u stałych czytelników bloga powinna wystarczyć, by zrozumieć jak „okiełznać” taki mechanizm u innych. Z emocjami się nie kłóci – z emocji się korzysta. Nie tylko ze swoich własnych – również z emocji innych ludzi. Bo to tylko i wyłącznie informacje zwrotne.

Gdy nauczysz się w ten sposób patrzeć na rzeczywistość – przestaniesz się przejmować nie tylko samą opinią innych ludzi na Twój temat – ale również ich „fochami”, zdenerwowaniem, uszczypliwościami, manipulacją, itp. Przestaniesz być „niewolnikiem” emocji innych osób. Zaczniesz też dostrzegać coś, co często nazywam „emocjonalnymi rzygami”.

To jedno z moich ulubionych haseł, bo pięknie obrazuje zachowania większości ludzi w dysonansie. To zachowanie naprawdę jest jak „rzyganie” (sorry za obrazowość, ale to naprawdę pasuje! :D): niezbyt przyjemne dla innych, oczyszczające i poprawiające (choć na chwilę) samopoczucie „rzygającego”.

I jak zawsze wspomnę, że dysonans sam w sobie nie jest ani niczym złym, ani też niczym dobrym, a już na pewno nie jest żadnym zaburzeniem czy chorobą psychiczną. Jest tylko i wyłącznie mechanizmem, potrzebnym nam, by nas chronić przed „natłokiem informacji”. Ale jak każdy mechanizm może on czasem „nawalać” i  osiągać poziom patologiczny – zamiast się chronić radykalizujemy podejście, przez co zaczynamy przegrywać w życiu.

Jeśli więc w Twoim życiu pojawia się frustracja, bezradność, poczucie „nikt mnie nie rozumie”, itp. – jest spora szansa, że nie dajesz innym ludziom prawa do – no właśnie – do swojej własnej drogi, na której będzie masa dysonansów poznawczych. Jak zawsze powtarzam – każdy z nas jest inny. Każdy kroczy swoją ścieżką. Każdy również widzi świat inaczej – na swój własny, niepowtarzalny sposób. Powiedzenie „Każdy ma swój świat” jest niezwykle trafne.

Jednym z elementów dojrzałości emocjonalnej i pewności siebie (tej bezwarunkowej) jest zdolność do pozwalania innym ludziom na popełnianie błędów, czy nawet brnięcie w ślepy zaułek. Dlaczego? Dlatego, że każda osoba, która przeszła jakąś drogę rozwoju rozumie, że:

Nie jesteśmy w stanie zmienić kogoś, kto nie chce zmian

Jednym z innych mechanizmów obronnych, jakie wykształcił sobie człowiek jest mechanizm śmiechu. Bardzo przydatny w takich właśnie momentach, gdy dostrzegamy w sobie pragnienie „naprawiania” czy „nawracania” innych. Mi się to często zdarza i śmieję się z tego za każdym razem.

Nie jesteśmy w stanie zmienić nikogo „na siłę”, bo w psychologii ludzkiej jest jeszcze taki ciekawy mechanizm – nie wiem nawet czy on ma jakąkolwiek nazwę, więc ochrzczę go „efektem oporu”.  Efekt oporu polega na tym, że im bardziej ograniczamy komuś wolność i zmuszamy do czegoś – tym większa niechęć danej osoby i właśnie opór.

Jedyny sposób, by kogoś zmienić to sprawić, by on uwierzył, że sam chce tych zmian. A do tego prowadzi droga tzw. perswazji (nie mylić z manipulacją!), której najważniejszym elementem jest zdolność skupiania uwagi ludzi tam, gdzie jej potrzebujemy.

Może wspomnę jeszcze dla ścisłości co odróżnia perswazję od manipulacji: po pierwsze perswazja jest zawsze skuteczna, a manipulacja tylko czasami. Po drugie – perswazja nie powoduje strat. Manipulacja to po prostu oszukiwanie. Dlatego często używa się pojęcia „ofiara manipulacji”. Słyszałeś kiedyś o „ofierze perswazji”? Ja też nie.

Perswazja to po prostu wpływanie na innych. Manipulacja to oszukiwanie, celowe kłamstwo lub przynajmniej zatajanie prawdy, w celu osiągnięcia jakiś korzyści dla siebie. Reklama najczęściej jest manipulacją, a bardzo rzadko perswazją. Manipulacja jest domeną głupców, perswazja – domeną najsprytniejszych umysłów.

Dobrym przykładem jest Trump, o którym często ostatnio wspominam. Nie bez powodu – on naprawdę jest mistrzem perswazji. Wspominam o nim tu również dlatego, że na przykładzie tego co robi można zaobserwować jak silnie perswazja związana jest z dysonansem poznawczym. Zaryzykuję stwierdzenie, że wręcz nierozerwalnie. Perswazja wymaga i indukuje dysonans poznawczy. Co sprowadza nas do tego ważnego wniosku, który prawdopodobnie będzie przełomową informacją w Twoim życiu:

Dysonansu poznawczego doświadcza tylko osoba, która została do czegoś przekonana

Czyli jeśli u kogoś z Twojego otoczenia zauważasz elementy dysonansu poznawczego – znaczy to tyle, że Twoje argumenty go do czegoś przekonały. Że „wygrałeś” dyskusję. Osoba, która nie doświadcza dysonansu, której obraz rzeczywistości nie został wstrząśnięty poprzez informacje, jakie mu przedstawiasz będzie w stanie bardzo szybko podać jakieś kontrargumenty na to, co mówisz.

Osoba, której argumentów brakuje (ale nadal „czuje”, „jest przekonana”, że ma rację), wpada w dysonans i zaczyna zachowywać się irracjonalnie:

  • obrażać Cię lub przynajmniej podważać Twoje prawo do głoszenia jakiś informacji, np: „Nie jesteś lekarzem!”, „Nie znasz się!”, „Zajmij się architekturą!”, itp.
  • atakować źródło informacji, np: „To badanie było źle przeprowadzone!”, „Ta gazeta nie jest wiarygodna!”, „Kto to w ogóle jest ten profesor? Na pewno się nie zna!”, itp.
  • lub nawet budować kompletnie absurdalne stwierdzenia na podstawie Twoich wypowiedzi, np. Twoje zdanie typu: „Ostatnie trzy ataki terrorystyczne były przeprowadzone przez Muzułmanów” przeinaczą na: „Więc twierdzisz, że wszyscy Muzułmanie to terroryści?”.

Wszystkie powyższe zachowania nie mają nic wspólnego z argumentacją – są desperacką próbą utrzymania walącego się światopoglądu danej osoby. Jak wspomniałam wyżej – właśnie poprzez to, że zostały one przekonane. Że nasza perswazja zadziałała.

Co nie oznacza, że taka osoba się do tego przyzna. Zwykle – jeśli w ogóle to zrobi, będzie to bardziej coś w stylu: „No OK, faktycznie większość ataków przeprowadzali Muzułmanie. Ale nie podoba mi się forma w jakiej to mówisz!”.

Często zdarza się też jednak tak, że osoba w silnym dysonansie szuka „schronienia” jak ja to nazywam w swoim bezpiecznym świecie. Takim schronieniem są zwykle ludzie, choć czasem źródła informacji. Taka osoba będzie szukać „poparcia” wśród „swoich”, czym zagłuszy Twoje argumenty (jej światopogląd przeżyje wówczas Twoje „bombardowanie” sprzeczną z nim informacją).

I właśnie w takich momentach często u ludzi pojawia się frustracja i stwierdzenie: „Jak on może nie widzieć tego co ja widzę? Jak może odrzucać te „fakty”?”. Ano może! Bo nie jest gotowy wyjść ze swojego „bunkra”. I tu warto odpuścić, bo już dokonałeś zmian. One tam są, tylko jeszcze się nie ujawniają. Już wstrząsnąłeś daną osobą. Daj jej czas.

W takich sytuacjach wystarczy pamiętać, że każdy dysonans poznawczy jest pochodną perswazji, jak wspomniałam wcześniej. Jeśli Twój rozmówca go doświadcza – to już go przekonałeś. Dysonans pojawia się tylko wtedy, gdy nie daje się w logiczny sposób zaprzeczyć jakiejś informacji. Zostaw taką osobę z tą burzą emocji, którą owy dysonans wywołuje i pozwól jej nawet temu zaprzeczać, czy Cię atakować. Daj jej czas. Zmiany tego wymagają.

„Nadpisywanie” historii

Dziś przez cały dzień możemy śledzić reakcje całego świata na historyczne porozumienie USA i Północnej Korei. Wczoraj mówiłam o tym w „lajwie” na Facebook’u. Warto poobserwować, jak wielu zagorzałych przeciwników Trump’a ma teraz dość ciężki orzech do zgryzienia: „Jak to możliwe, że ten wstrętny, zły, głupi, nieogarnięty, chaotyczny, straszny Trumpo-Hitler odnosi takie sukcesy? Jak to możliwe, że ten zły i egoistyczny człowiek (zły i egoistyczny, bo dana osoba „czuje”, że jest zły) robi takie pozytywne rzeczy dla całego świata?”

To, co niebawem zaobserwujecie to istotny efekt perswazji – „nadpisywanie” historii. Przeinaczanie tego, co było. Racjonalizacja zachowań. Osoby, które przez długi czas obrażały Trump’a i głosiły jak to „na pewno” zniszczy on świat i doprowadzi do wojny i co tam jeszcze teraz, w obliczu tych informacji będą dosłownie „nadpisywać” przeszłość – twierdzić, że wiedziały, że Trump to mądry człowiek, że po prostu nie podobało im się jego zachowanie, że nie życzyły mu i USA źle, itd.

Oczywiście można w bardzo łatwy sposób skonfrontować takie osoby, czy całe media lewicowe z tym, co mówiły jeszcze niedawno. Ale ja bym się spytała po co?

Jaki jest bowiem Twój cel, gdy zmieniasz ludzi poprzez głoszenie jakiś idei? Dokopać im? Chcesz, by przyznali Ci rację? Jeśli tak to po pierwsze wiedz, że nie jesteś sam – każdy z nas ma ego, które tego właśnie się domaga – racji i „głaskania” od innych. Po drugie wiedz – że nie poczujesz się z tym wcale lepiej.

Nie chodzi bowiem o Ciebie, tylko o innych. Gdy zmieniasz swoje życie, gdy dorastasz emocjonalnie, gdy przechodzisz proces rozwoju – stajesz się, czy chcesz czy nie chcesz – liderem. Twoje idee i Twój przykład będą innych wkurzać i wywoływać właśnie owy dysonans.

Tak samo jak działania Trump’a wywołują huragan dysonansów. Trump mógłby teraz wyjść i powiedzieć „Ha! Widzicie! I co teraz! Kto miał rację? JA miałem rację!”. Ale czy kiedykolwiek widzieliście, by to robił? Ja też nie… Bo Trump skupia się na swoich celach, a nie na sobie. Jego celem – jak sam głosi – jest lepszy żywot każdej istoty na tej ziemi.

I Twoim pewnie też. Ale łatwo o tym zapomnieć. Szczególnie w tej burzy dysonansów, które Twoje idee i podejście mogą wywoływać. Ale musisz znaleźć w sobie siłę, by właśnie – być liderem – by nie walczyć, tylko zmieniać innych. Bo jak wspominałam na początku – nikogo do niczego siłą nie zmusisz. Efekt oporu zawsze będzie działał przeciwko Tobie. I słowa „Masz rację” są tak naprawdę wymierzeniem metaforycznego policzka. Nigdy nie są szczere. Są używane, by się Ciebie pozbyć…

Słowo, które usłyszysz od osoby, którą faktycznie przekonałeś, która przeszła jakiś proces zmian, która zredefiniowała swój światopogląd – to samo słowo „Racja”. Nie „masz rację”, tylko „racja”. To, co mówisz, co głosiłeś jest racjonalne. Nie Ty.

Co dwa dysonanse, to nie jeden!

Na koniec wspomnę jeszcze o dwóch obliczach dysonansu: mamy tradycyjny dysonans „negatywny” i mamy też dysonans „pozytywny”, zwany też przeze mnie pieszczotliwie „efektem WOW”.  Ten drugi jest oczywiście dużo przyjemniejszy i przeżywamy go, gdy coś nas pozytywnie zaskakuje:

  • WOW! Nie wiedziałam, że tak pięknie tańczysz!
  • WOW! Trump nie rozpętał wojny, tylko zbudował relację z Koreą!
  • WOW! Mój telefon ma funkcję dyktafonu!
  • itp…

Jeśli chcesz zobaczyć, ile potęgi ma w sobie pozytywny dysonans poznawczy – wykorzystaj obecną sytuację, by poobserwować perswazję na ludziach: znajdź dwóch przeciwników Trump’a (albo czegokolwiek innego, co się nada w danej chwili) i do jednego powiedz:

  • „WOW! Nie sądziłem, że Trump jest zdolny do takiego zachowania i pojednania! Chyba się nieco myliłem co do jego osoby” 

do drugiej osoby powiedz:

  • „Trump i pojednanie? Ta, na pewno! Bo już w to uwierzę! Tylko idiota by się na to nabrał! Na pewno coś kręci, to się wszystko jeszcze źle skończy”

I poobserwuj reakcje owych osób. Są spore szanse, że ta pierwsza zacznie się z Tobą zgadzać i powoli „łagodzić” swoje podejście. Wszystko dlatego, że swoim przykładem („myliłem się”) dajesz jej możliwość dokonania zmian bez większego wstydu i cierpienia ego.

W przypadku drugiej osoby oczywiście robimy coś odwrotnego – zamykamy jej jakąkolwiek możliwość zmiany zdania poprzez atak („tylko idiota”).

Gdy więc masz do czynienia z innymi osobami, którzy na Twoje idee czy Twoje podejście reagują dysonansem – warto pamiętać o tej zasadzie. Ułatwiasz im drogę poza dysonans (do zmian) gdy pokazujesz im swoją własną drogę. Zamiast mówić coś w stylu:

  • „Wydatki rządu są tak wielkie, że niebawem nasz kraj upadnie, takie są fakty”

możesz powiedzieć:

  • „Bardzo kibicowałem temu rządowi i myślę, że chcą jak najlepiej. Ale gdy zacząłem się dokładniej przyglądać programom to dostrzegłem, że finansowo nie wygląda to najlepiej. Chcę wierzyć w sukces kraju, ale obecna sytuacja ekonomiczna mówi coś innego.”

Nic nie zmienia innych tak silnie i tak skutecznie jak nasz własny przykład. Warto więc zawsze o nim pamiętać – my też kiedyś czegoś nie wiedzieliśmy, nie widzieliśmy, popełnialiśmy błędy. Pokażmy to innym – a łatwiej im będzie zaakceptować ich własną drogę i inne możliwości, które chcemy im pokazać.

Prawdziwa dyskusja polega na poszukiwaniu prawdy. Jeśli uda Ci się do niej doprowadzić – zobaczysz bardzo szybko, że i Ty możesz nauczyć się wiele od tej drugiej strony, którą początkowo chciałeś do czegoś przekonać.

Ludzie są różni i musimy zaakceptować ich odmienność, gdyż każdy ma prawo do własnego zdania i nie musi posiadać takiego samego zdania jak my. Wymuszanie na innych zmian, które nam pasują to manipulacja, która nie wnosi nic nowego.

Perswazja zaś to dokonywanie zmian bardzo malutkimi krokami, to cierpliwość i przyzwolenie na to, by inni przeszli swój proces rozwoju. To włączanie się do tego procesu poprzez dyskusję. Proces fenomenalny, który uwielbiam i który każdemu bardzo polecam.

Dobrze jest widzieć rzeczy z różnych perspektyw. To bardzo pomaga w życiu. Ale zawsze pamiętaj ile czasu zajęło dostrzeżenie tego wszystkiego Tobie. I miej cierpliwość dla swojego otoczenia. Bądź przykładem i liderem, za którym ludzie idą z własnej woli. Bo siłą, jak już wspominałam – nie zdziałasz tak naprawdę nic.


Prawdopodobnie spodoba Ci się mój eBook „Jak odnaleźć swój raj”, bo chcesz zobaczyć moją perspektywę na świat.


O MNIE

Mam na imię Katarzyna, jestem architektem i od kilku lat mieszkam na Karaibach. O tym jak i dlaczego zmieniłam swoje życie dowiesz się ze strony „O MNIE”.

3 myśli w temacie “Jak zmusić innych do zmian? Jedyny sposób, który działa”

Skomentuj:

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s