Jak weganizm rujnuje zdrowie i powoduje zaburzenia seksualności na przykładzie Blaire White

Otrzymuję wiele agresywnych wiadomości i komentarzy od wegan, wegetarian i innych „roślinożerców”. Ale jak już pewnie zauważyliście – niezbyt się nimi przejmuję. Zaznaczę jednak jeszcze raz, że nie jest moim celem naśmiewać się, czy degradować czyjeś zwyczaje żywieniowe.

Mówię o tym temacie głośno, bo studiuję go już od bardzo dawna i widzę jak wyniszcza zdrowie ludzi – w długim okresie czasu. Nie chodzi mi o to, że absolutnie każdy roślinożerca zrobi sobie krzywdę (szczególnie krótkoterminową dietą).

Chodzi mi tylko o zdrowe podejście do tego tematu, pokazujące również problemy. Świat „wege” działa jak kult, a ludzie kierują się najczęściej nie swoim zdrowiem, tylko ideologią.

Przy okazji tematu diety wspominałam, że według moich obserwacji dieta pozbawiona produktów odzwierzęcych oraz przede wszystkim nasyconych tłuszczy zwierzęcych powoduje rozstrój hormonalny, czego efektem jest współczesny wysyp ludzi z zaburzeniem seksualności: tzw. „transgender”.

Mówię o tym głośno, bo uważam to za cholernie ważny temat. Również dlatego, że „mam jaja”, by mówić o tym w dobie kultury politycznej poprawności. Środowisko trans ma jeden z największych znanych współczynników prób samobójczych w historii – 41% (niezależny od akceptacji otoczenia i zmiany płci!). To oznacza, że praktycznie co druga osoba z zaburzeniami seksualności chce odebrać sobie życie. Jedna na dwie…

Zamiatanie tematu pod dywan i udawanie, że wszystko jest OK, bo „jesteśmy tolerancyjni” jest według mnie efektem tchórzostwa i nieodpowiedzialności. Jako osoba interesująca się szeroko zarówno psychologią jak i dietą – nie zamierzam pozostawać na to obojętna. Zaznaczę, że nie twierdzę, że na pewno mam rację, ani, że dieta faktycznie może „leczyć” poważne zaburzenia. Ale samo środowisko trans otwarcie mówi o dietach „feminizujących” i „maskulinizujących”. Sami więc wiedzą, że dieta ma wpływ na nasze hormony. Sami to przyznają i tego używają!

To, co tu sugeruję to zbadanie tego tematu, bo korelacja diet „wege” i zaburzeń seksualności jest – według moich obserwacji bardzo niepokojąca (i nie tylko, bo samo środowisko LGBTQ tą silną korelację zauważa: KLIK, KLIK).

Do tego dochodzą wszelkie niuanse typu soja, bardzo popularna na dietach „wege”, a – jak pokazuje nauka – poważnie zaburzająca nasze hormony. Jak już wspominałam w temacie diety – hormony bezpośrednio sterują naszym zachowaniem, tym jak się czujemy i również naszą seksualnością. Jeszcze raz wspomnę, że zauważa to samo środowisko trans, nie tylko ja!

Dziś chcę przedstawić Wam relację jednej osoby – jest to słynny YouTuber o pseudonimie Blaire White – chłopak, który od 14 roku życia był weganinem. Który cierpi na zaburzenie seksualności odkąd skończył 17 lat (jeśli dobrze pamiętam), przeszedł ostatnio operacje „upiększające” i codziennie bierze hormony, by być bardziej „żeński”.

Ostatnio postanowił/a porzucić swoje nawyki żywieniowe – dlaczego? Ano dlatego, że 10-letni weganizm pozostawił go/ją z kompletnie zrujnowanym zdrowiem. O swoich problemach i decyzjach opowiada w poniższym filmie:


Osobom, które zostały przewrażliwione tym artykułem polecam obejrzeć moją wypowiedź w temacie diet:


Prawdopodobnie spodoba Ci się mój eBook „Jak odnaleźć swój raj”, bo weganizm nie jest dobrym pomysłem na szczęśliwe życie.


O MNIE

Mam na imię Katarzyna, jestem architektem i od kilku lat mieszkam na Karaibach. O tym jak i dlaczego zmieniłam swoje życie dowiesz się ze strony „O MNIE”.

61 myśli w temacie “Jak weganizm rujnuje zdrowie i powoduje zaburzenia seksualności na przykładzie Blaire White”

  1. Każdy roślinożerny ssak, ma żołądek wielokomorowy, człowiek takiego nie ma. Nie mamy jednak zębów jak u typowego drapieżnika- mięsożercy, podczas jedzenia poruszamy żuchwą na boki, mięsożercy tylko góra-dół. Wilk ma 44 zęby, koń 22, człowiek 32. W żołądku roślinożercy występuje enzym celulazy, który rozkłada błonnik roślinny i daje roślinożercom energię, człowiek takiego enzymu nie ma. Jelito ślepe roślinożerców jest rozbudowane, u człowieka nie. Każde zwierzę wie instynktownie czym ma się odżywiać, tylko człowiek zatracił ten instynkt. Uważam, że sprawa jest prosta- człowiek jest wszystkożerny, nie jest typowym drapieżnikiem ani roślinożercą. Powinien jeść jak najmniej przetworzone chemicznie, zdrowe produkty, mięcho też. Teoria o byciu trans z powodu weganizmu wydaje mi się prawdopodobna. Niedźwiedź jest jak człowiek wszystkożercą, ciekawe jak dieta wegańska wpłynęłaby na jego zachowanie, w tym seksualne:) Zaryzykowałabym odpowiedź, że nie wyszedłby z tego bez szwanku.

    Polubienie

  2. Ok…. Przeczytałam i… Koszmarna bzdura. Nie mam pojęcia jak Ty doszłas do takich wniosków…… Tak duża, że nie wiem gdzie zacząć. Jesteśmy weganska rodzina od lat. Jednym z powodów była ciężka postac atopowego zapalenia skóry mojego małego synka. Cierpiał niewyobrazalnie. Wszystkiego próbowaliśmy. Mój mąż ma od lat łuszczyce. Zaczęłam sama eliminować z jego diety produkty zwierzęce aż skończyliśmy jako weganie. Dieta weganska uratowała mi dziecko!! Mój syn dzięki zdrowemu odżywianiu jest ślicznym, zdrowym, inteligentnym, normalnie rozwijającym się chłopcem. Bez jednej plamki na skórze… Podobnie jak moja córka i mąż. Nikt nie ma żadnych zaburzeń.
    Powiedziałbym, że wręcz przeciwnie. Proponuję Ci przeczytać ilu ludziom dieta weganska uratowała życie pomagając wyleczyć raka…. Fakt, że jest bardziej wymagająca. Zajęło mi miesiące układanie jadłospisu, żeby dostarczać dzieciom w posiłkach wszystkiego co potrzebują. Nigdy nikt nie miał żadnych niedoborów. Nie jemy dużo soji bo ja skupiam się na dużej ilości zielonych warzyw, orzechów i pestek ale to nigdy nie było problemem. Strasznie naciągane są Twoje spostrzeżenia i z mojego punktu widzenia nie mają nic wspólnego z rzeczywistością.Ale internet wszystko przyjmie…..

    Polubienie

    1. Ja opisuje długoterminowe efekty i na żywym przykładzie pokazuje. Możesz się kłócić z osoba trans z filmiku, twierdzisz ze ona kłamie czy jak? 😀

      Obejrzyj tez moja wypowiedz w tym temacie. Ja nie zabraniam żadnych diet. Ja tylko pokazuje ze jest korelacja i są przykłady problemów z weganizmem.

      Nie przeczę ze dieta wegańska czy inna krótkoterminowa może leczyć – nawet raka.

      Pytanie dlaczego w takim razie ludzie leczą poważne choroby również samym mięsem – dieta karniwora?

      Każdy jest inny i na każdego dieta może inaczej wpływać. Natomiast tematu niedoborów ba diecie wegańskiej raczej nie pominiesz, bo witamina B12 i A po prostu w roślinkach nie istnieje.

      Polubienie

  3. Parę lat temu u mojego męża zdiagnozowano raka nerki. Nie poddał się leczeniu, przeszedł na wegańską dietę. Po kilku miesiącach po chorobie nie było śladu, pozbył się także nadciśnienia, zgagi, cyst na wątrobie.
    Ja sama jestem roślinożercą całe życie, nigdy nie miałam problemów ze zdrowiem.
    Nigdy nie jadłam mięsa, ponieważ rodzice pozwalali mi jeść to na co miałam ochotę (sami nie są i nie byli wegetarianami)
    A bycie weganinem to nie żaden kult tylko zwyczajne współczucie. No, ale pewnie autorka postu uzna mój komentarz za atak na nią 😉 ..

    Polubienie

    1. Uznaje twój komentarz za bardzo wartościowy i dziękuje ze go zamieściłaś. Bardzo się cieszę ze udało wam się pokonać raka. Pisałaś o tym gdzieś? Bardzo ciekawy temat który na pewno wielu osobom by pomógł. Ja nie jestem przeciwniczka jakiś diet tylko miłośniczka wolności słowa i opinii. Jeśli komuś pomogła dieta wegańska to chce to zbadać. Jeśli innemu frutarianska to tez. Jeszcze innemu może mięsna i tez jest to ciekawe. Ważne by rozmawiać, a nie pisać „to bzdura” i zamykać się na nowa wiedzę i opinie.

      Napisz coś więcej o diecie i przebojach męża albo nakieruj gdzie jeśli już to opisywałas. Bardzo ciekawe. Czy dalej stosujecie taka dietę ?

      Polubienie

  4. co to za mięsna propaganda ? Nie jestem mięsa od 6 lat. Od kilkunastu wiem że jestem bi. Tak, czułam to już wtedy kiedy jadłam móżdżki, wątróbki i nerki 😉 Nie stałam się transgender pod wpływem soi (sic!), mało tego – jestem generalnie szczęśliwa, zadowolona z życia, nie mam
    problemu z akceptacją własnej płci ani orientacji. Wręcz przeciwnie, lubię siebie 😉
    Nie ma żadnej korelacji. Po prostu w dobie internetu wiele ludzi się otwiera na świat ze swoimi przemyśleniami i poglądami. Jest więcej ludzi na diecie bezmięsnej ponieważ mięso jest coraz słabszej jakości a produkcja coraz bardziej bezlitosna i dla zwierząt i dla planety.
    Weź pod uwagę też fakt, że osoby lgbt są przyzwyczajone do bycia gorszymi zwłaszcza w polskim społeczeństwie, więc tak naprawdę w ich przypadku nie ma znaczenia czy ukrywają fakt bycia wege czy nie – co to za kontrowersja, unikanie mięsa w porównaniu do bycia sodomitą hehe.
    To prawda, że jest w internecie wysyp ludzi określających się jako gender fluid czy transgender i wiele innych – ale to raczej dlatego że w końcu mogą wyjść ze swoich szaf, internet daje im złudne poczucie wolności.

    Polubienie

    1. Super dzięki za komentarz.
      Myśle ze warto byłoby tez przebadać jak właśnie mięso „fabryczne” czyli z hormonami i antybjotykami wpływa na nasze hormony… tu tez mogłyby być ciekawe spostrzeżenia zreszta nie trzeba daleko szukać – słynne jest rośnięcie piersi chłopcom na diecie fast food.

      Polubienie

  5. Na pewno istnieją pewne powiązania, które Pani przytoczyła w tym wpisie do pewnej grupy jak homoseksualizm, odsetek samobójstw z wegetarianami i weganami ale dzieje się to dlatego, że osoby te są bardziej wrażliwi więc stąd te powiązania. Nie uważam, że tylko dlatego, że ktoś przestanie jeść mięso to od zostanie transseksualny czy homoseksualny. Zauważyłam, że ideologia dla wegan i wegetarian ma duże znaczenie – sama nie jem zwierząt, chodzi o to, że nie chcemy żeby istota żywa cierpiała przez to, że człowiek musi zaspokoić swój głód jedząc martwe ciało- tzw. mięso. Obecnie jestem przekonana o tym, że jedzenie mięsa jest szkodliwe dla naszego organizmu – zakwasza go ale też powoduje choroby układu krążenia. Pomijam fakt, że zwierzaki karmione są antybiotykami, co nie jest obojętne dla jakości tego mięsa i ludzi, którzy je jedzą. Jeśli chodzi o soje to są różne badania i różne twierdzenia w książce „Antyrak” David Servan-Schreiber podważa tezę , że fitohormony w soi działają negatywnie na hormony człowieka wręcz przeciwnie podając za przykład Chińczyków czy Japończyków, którzy są najwiekszymi zjadaczami soi na świecie a jedną z najzdrowszych populacji. Natto -fermentowana soja jest na liście najzdrowszych produktów i jest popularna w Japonii. Więc argumenty podane przez Ciebie Kasiu mogą nie być prawdziwe. 🙂

    Polubienie

    1. Oczywiście ze mogą. I dlatego jestem otwarta na dyskusje. Ja uważam z kolei ze mięso jesteś najzdrowsze dla człowieka jeśli weźmiemy przekrojowo ludzi. Większość będzie miała nietolerancję na różne rzeczy ale prawie nikt na mięso (ekologiczne).

      Polubienie

  6. Ktoś nagrał filmik, który posłużył jako co? Poparcie jakiejś dziwnej tezy? No nieźle. To tylko odbiera temy zlepkowi żartów jakąkiekolwiek szczątki wiarygodności.

    Polubienie

  7. To ci się źle wydaje. W zaburzeniach hormonalnych nierzadko proponuje się nawet dietę wegetariańską/semiwegetarianska. Kolejny „znaffca żywienia”. Nie ma żadnych, dokładnie żadnych dowodów naukowych na twoje gdybanie. Zajmij się może człowieku jednak czymś co w życiu ci wychodzi najlepiej. Nie, nie jestem weganką, jestem dietetykiem.

    Polubienie

    1. Jest cała masa dowodów naukowych na powiązanie diety z hormonami. Nawet samo środowisko trans poleca dietę by wpłynąć na swoje hormony. Jak tl wytłumaczysz? Skoro dieta nie ma wpływu na nasze hormony to dlaczego środowisko trans samo stosuje i poleca różne żywienie na osiągniecie efektów zmiany hormonów?

      Polubienie

  8. Czy są jakieś badania naukowe na ten temat? Nie ma. Musi Pani znać naprawdę WIELE osób z zaburzebiami seksualności ( tu Pani wspólczuję ) aby wysnuć takie wnioski.
    Ja z własnych obserwacji ( obracam się w środowisku wegan ) mogę stwierdzić, iż mija się Pani z prawdą ( innymi słowy – pisze Pani kocopoły ). Sama zostałam wegetarianką w wieku 14 lat, a później weganką i przysięgam, z moją seksualnością wszystko jest w porządku. Mam 41 lat i jestem zdrowa – na ciele i na umyśle ( czego i innym życzę ).

    Pozdrawiam.

    Polubienie

  9. Witam,

    A czy czytała Pani te badania które sama Pani zalinkowała? Obecnie stanowisko naukowe w tym temacie takie że soja spożywana w rozsądnych ilościach (gdzie nierozsądne to np. ponad kilogram tofu DZIENNIE) nie szkodzi na układ hormonalny. Jak się kliknie w ten link to widzimy np. takie tytuły:

    „Supplementation of soy isoflavones improved sex hormones, blood pressure, and postmenopausal symptoms.”

    „Soy protein isolates of varied isoflavone content do not influence serum thyroid hormones in healthy young men.”

    „Clinical studies show no effects of soy protein or isoflavones on reproductive hormones in men: results of a meta-analysis.”

    Badania z których wzięły się te popularne obecnie opinie uznano za niezbyt rzetelne. Warto jeść soję chociażby ze względu na znaczne zmniejszenie ryzyka raka prostaty. Tutaj więcej o tym jeśli jest Pani zainteresowana:
    https://www.damianparol.com/soja-i-testosteron/

    A może czytała Pani artykuł odnośnie korelacji weganizmu a przynależnością do środowiska LGBT? Też nie?:

    „The main argument is probably that on the whole LGBT+ people are naturally compassionate. Journalist and author Jane Velez-Mitchell explained this, speaking to Marcie Bianco for AfterEllen: “The LGBT community knows what it’s like to be voiceless and to be treated as “less than.” That’s why the gay community often has exceptional empathy for the downtrodden, the overlooked, the forgotten. No group of sentient beings is more exploited and neglected than the billions of cows, pigs, lambs, chickens and turkeys trapped in factory farms. Ellen DeGeneres and other well-known members of the gay community have made this issue a top priority. The easiest way to help animals trapped in the horrors of industrial farming is simply not to eat them.””

    O ile w ogóle taka korelacja zachodzi. Ten artykuł zawiera w sobie ankietę, gdzie mniej niż 1000 osób udzieliło odpowiedzi na pytanie czy identyfikują z LGBT. Proszę mnie poprawić bo być może się mylę, ale wiele osób może to rozumieć jako to czy po prostu popierają ten ruch? 1000 odpowiedzi to nie jest dużo, może Pani sama sprawdzić tworząc ankietę nawet na Polskiej grupie.

    Drugi link to jakiś temat forum (???) więc i mnie się nie chce tego czytać.

    Co do filmiku to autorka sama przyznaje, że mocno schudła, czyli nie jadła za dużo a przy małej podaży kalorii łatwo o niedobory. No ale co z tego jak i tak przez 10 lat nie suplementowała B12. Prawie każdy weganin o tym wie (o wit. D też choć to zależy od klimatu, ew. pory roku, zaleca się również Omega3-DHA-EPA w przypadku słabej konwersji z Omega3-ALA którego w roślinach jest mnóstwo lub dla świętego spokoju) i jak ktoś chce przejść na dietę wegańską i przeczyta cokolwiek w internecie to się o tym dowie. Inna sprawa to odpowiednie dawkowanie i tym oto sposobem to i tak najczęstszy niedobór obok właśnie wit. D, a Pani artykuł brzmi jakby po latach weganizmu organizm doznał spustoszenia i brakowałoby mu Bóg wie jakich witamin.

    Proszę mnie nie zrozumieć źle, dieta wegańska nie daje super-mocy i można sobie na niej zrobić krzywdę… tylko że na mięsnej też.

    Polubienie

    1. I ja się z tym zgadzam. Polecam dzisiejsze wideło na facebooku gdzie tłumaczę moje podejście do diety i tego tematu.
      Co do soi – tak są najróżniejsze badania. Ale też tłumaczę w widele dlaczego (od strony psychologii łatwo wytłumaczyć różne przeczące sobie badania).
      I jeszcze raz podkreślę, że ja swoje wnioski traktuję subiektywnie i do tego zachęcam każdego. Po prostu pokazuję temat, który wydaje mi się ważny i interesujący, nie twierdzę, że mam rację.

      Polubienie

  10. Według moich obserwacji, nie zna się pani na statystyce, psychologii, dietetyce, ani nie wie Pani, czym są zaburzenia, a czym transseksualizm, więc miło by było, gdyby nie wyciągała Pani zupełnie bezpodstawnych wniosków i nie upubliczniała ich pod pretekstem walki z poprawnością polityczną. Jako przyszły psycholog i osoba po studiach na temat prowadzenia badań i analizy statystycznej nie poczuwam się do dawania ludziom rad w kwestii budowania czy urządzania domu, a nawet w kwestii zastanowienia z czego wynikają najnowsze architektoniczne trendy. Zapewne byłaby Pani równie oburzona, gdyby właśnie zobaczyła artykuł, w którym ktoś taki jak ja sugeruje przyczynowo-skutkową zależność między kolorem kafelków w czyjejś łazience a jego orientacją seksualną. Mam nadzieję, że to porównanie pomoże Pani dostrzec poziom absurdu Pani teorii. Pozdrawiam.

    Polubienie

    1. Klasyczne, książkowe zachowanie. Studiujesz psychologię a nie potrafisz sama u siebie zauważyć elementów dysonansu poznawczego?
      Pytanie za sto punktów – czy transseksualizm ze swoimi 41% próbami samobójczymi niezależnymi od środowiska (akceptującego czy nie) – nie jest zaburzeniem? Uważasz, jako przyszły psycholog, że coś, czego efektem jest to, że połowa ludzi prawie probuje się zabić jest „normalnym” stanem psychiki?
      Pytam całkiem poważnie.

      Polubienie

      1. Według ICD-11 transseksualizm nie jest już dłużej uznawany za chorobę, ale Pani powinna już dobrze o tym wiedzieć skoro „studiuje” ten temat. Zabijamy się z powodu braku akceptacji środowiska oraz dysforii. Im mocniej wypiera się prawdziwe ja tym większa jest chęć samobójstwa. Współczynnik samobójstw wśród osób trans jest niższy w bardziej tolerancyjnych państwach, ale łatwiej zwalić jest winę na weganizm niż zauważyć własną nietolerancję…

        Polubienie

        1. A według mnie cóż czego skutkiem jest 41% prób samobójczych zaburzeniem jest. I mówienie ze nie jest jest pokazywaniem swojego tchórzostwa i braku odpowiedzialności. To jest właśnie ta polityczna poprawność o której mówię. Zamiatanie problemu pod dywan.

          Osoby trans maja poważne problemy ze swoją seksualnością i wielu żałuje operacji po czasie. Dziś operuje się i karmi hormonami już nastolatki.

          Taki poziom samobójstw nie da się wytłumaczyć nieakceptacja społeczeństwa. Masa innych ludzi ma jeszcze większe problemy z akceptacja społeczeństwa a poziom samobójstw nie jest tak wysoki.

          Polubienie

  11. To może wypowiem się jako osoba trans że ja zawsze jadłam mięso i mnie to jakoś nie uratowało xD Trans jest się od urodzenia i to jest FAKT.

    To że trans kobiety jedzą sobie produkty sojowe to dobrze dla nich, bo rzeczywiście badania dowodzą, że podwyższają one estrogeny.

    I jeszcze jedno: Twoja teoria nie tłumaczy skąd biorą się trans mężczyźni.

    Pozdrawiam 😛

    Polubienie

    1. Dzięki za ten komentarz! Świetnie w końcu czytać w tym temacie jakąś zrównoważoną emocjonalnie wypowiedź. Tylko, że – no właśnie, nie krzyczysz, nie obrażasz, nie rzygasz emocjami jak inni… Czy to może mieć związek z tym, że jesz mięso? 😀
      Ja nie wiem, ja tylko zadaję pytania 😀
      Co do trans mężczyzn, zasada może być ta sama – brak cholesterolu w diecie może powodować obniżony estrogen u kobiet, które potem mają zaburzenia seksualności. Ale to są tylko domniemania. Nie twierdzę, że mam rację, po prostu wydaje mi się temat diety dość istotny i warty przebadania. Niestety medycyna akademicka kompletnie leżī w temacie diety i hormonów.

      Pozwolę sobie zadać Ci pytanie, jak nie chcesz odpowiadać to je olej: Czy gdyby, hipotetycznie, dietą czy magiczną pigułką dało się „zawrócić” transwestytyzm – czy w ogóle np. Ty myślałabyś o tym? Chodzi mi to o psychologię tego tematu.

      Polubienie

      1. Czy gdyby, hipotetycznie, dietą czy magiczną pigułką dało się „zawrócić” transwestytyzm – czy w ogóle np. Ty myślałabyś o tym?

        Dobre pytanie. Ja uważam, że wtedy nie byłabym sobą, tylko kimś innym, więc raczej nie. Jakoś tak nie wyobrażam sobie siebie jako faceta xD Równie dobrze ja ci mogę zadać to pytanie, czy chciałabyś zostać facetem tylko dlatego, że społeczeństwo od Ciebie tego wymaga?

        A mój przypadek to transpłciowość, konkretniej transseksualizm, ale na pewno nie transwestytyzm bo to coś trochę innego.

        Polubienie

        1. Dokładnie takiej odpowiedzi się spodziewałam, tak to sobie też wyobrażam. Kiedyś ktoś zrobił świetny filmik – chodził po ulicy i zadawał pytania: „Czy sądzisz, że bycie homo to natura czy decyzja?”, po czym osobom, które odpowiedziały że decyzja zadawał kolejne pytanie: „A kiedy TY zdecydowałeś/aś się być hetero?” 😀 Filmik był genialny!

          Według mnie niektórzy ludzie niepotrzebnie skupiają się na magicznych rozwiązaniach dla wszelakiej oryginalności, zamiast pytać czego właściwie dana osoba chce.

          Polubienie

  12. Nie ma mojej zgody na talie kłamstwa! Internet to nie próżnia- ktoś kto czyta ten tekst doznać uszczerbku na zdrowiu bo może albo w to uwierzyć i zrobić sobie krzywdę albo doznać cierpienia z powodu tych kłamstw i zrobić sobie krzywdę. Proszę to skasować!!!

    Polubienie

  13. Trochę kiepsko mówić o tego typu rzeczach nie podając żadnych dowodów naukowych. Mój przykład rujnuje chyba cały tekst. Kobieta która mnie urodziła od 18 lat ma romans z kobietą, miesożerca potępiający moją dietę (nie uważam ją za matkę więc średnio mnie to obchodzi). Ja wegetarianka z bardzo konserwatywnym podejściem, prawicowa, hetero, bez żadnych zaburzeń seksualnych. Miałam epizody prób samobójczych jako nastolatka wtedy jeszcze miesożerca. Od kiedy jestem wege mam więcej energii i chęci do wszystkiego. Jeśli nakręce o tym filmik to zmieni Pani zdanie? Bardzo odważnie mówić o tego typu wpływie nie popierając się żadnym badaniem naukowym a jedynie własną obserwacją i pojedynczym filmikiem. Jeśli uważa Pani że faktycznie taka zaleznosc istnieje proponuje wykonać rzetelnie badania naukowe i opublikować wyniki. Na razie to stek bzdur porównywalny do ludzi wierzących w potwora spaghetti. Biorąc pod uwagę moje poglądy silnie prawicowe i byciu wege czuje się obrażona tym tekstem. Jako lekarz weterynarii nie wypowiadam się na temat budynków więc myślę że najlepiej pozostać wiernym swojej branży albo pokusić się o kolejne studia i właśnie robić badania skoro tak mocno temat Panią interesuje. Życzę sukcesów w architekturze oraz podjęcia kolejnych krokach edukacyjnych 🙂

    Polubienie

    1. Super! Dzięki Ci za ten komentarz. Bardzo ciekawe jest to co mówisz. Mamy ciekawy kontr-przykład.
      Ja nie wykonuję badań, zlecam to naukowcom którzy je robią – jesli dobrze rozumiem, za nasze podatki po części przynajmniej 😀 Po rpostu opisuję moje obserwacje i nie tylko moje jak podałam w tekście.

      Polubienie

  14. Gorszego steku bzdur nie czytałem dawno, bardzo, bardzo dawno.

    Po pierwsze transgender dotyczy płci. Mimo, że płeć w języku angielskim to gender lub sex, to temat ten nie dotyczy seksualności.

    Po drugie, wysoki odsetek osób z myślami samobójczymi wśród osób transpłciowych wynika raczej z życia w opresyjnym środowisku, które tworzą między innymi takie wypisywane bzdury.

    Po trzecie, jeśli się traktuje orientację seksualną lub transpłciowość, jako zaburzenie, które można leczyć mięsem, to należy jeszcze bardzo, ale to bardzo mocno rozwinąć swoje zainteresowania psychologią i dietetyką, by nie wypisywać takich bzdur. Radzę rozwijać zainteresowania w jakiś wiarygodnych źródłach, a nie tylko w tym co wujek Google przyniesie.

    Pozdrawiam jednak serdecznie. Dawno się tak nie uśmiałem.

    Polubienie

  15. Dzień dobry, jestem studentką medycyny i moją uwagę przykuła pani wzmianka o potrzebie dostarczania „nasyconych tłuszczy zwierzęcych”, z kolei ich brak ma wpływać negatywnie na zdrowie, w tym „rozstrój hormonalny”. Przyznam, że nie są mi zupenie znane takie tłuszcze, więc prosiłabym panią o wymienienie ich z nazwy z wyszczegóknienie, na jakie hormony konkretnie wpływają i w jaki sposób. Pozdrawiam

    Polubienie

  16. TAK! jestem wegan i jestem homo! ale guess what?! swoja seksualność odkryłam na długo zanim stałam się wegetarianką, a teraz już weganką. Może i badasz te korelacje długo, ale niedokładnie. Obracam się w świecie LGBTQ, i najważniejsze spostrzeżenie, o którym mogę w tym temacie wspomnieć- większość moich znajomych jest po prostu bardziej wrażliwych na różne kwestie, w tym kwestie zwierząt. Jeśli są wśród nich wegetarianie/weganie, to swoją przygodę z dietą rozpoczęli tak jak ja, znacznie później, niż odkryli swą seksualność 😉 Obracam się też w grupie Wegetarian/wegan i nigdy, przenigdy nie zauważyłam, by dieta jakkolwiek wpłynęła na zmiany w ich seksualności. Więc zależność – jeśli jakaś jest – idzie kompletnie w drugą stronę. Jeśli nawet Twoje „badania” odkryły pojedyncze, ekstremalne przypadki…. to ten artykuł to po prostu fail.

    Polubienie

  17. Też uważam, że jeśli w ogóle istnieje jakaś korelacja między weganizmem a dewiacjami to jest zdecydowanie słabsza niż prezentujesz w poście. Ponadto zauważ, że w dzisiejszych czasach ogólnie dostępne mięso zawiera koktajl sterydów, antybiotyków i hormonów, więc tutaj upatrywałabym zagrożenia i jednego z powodów przejścia na wegetarianizm…
    Poza tym nie mylmy pojęć – dieta wegańska, wegetariańska i jarska dosyć się od siebie różnią. Nie będę komentować osób, które jedzą ryby a nazywają się wegetarianami ani tych którzy dietę wege traktują jak modę. Jeśli ktoś podchodzi do tematu poważnie i odpowiedzialnie, to dba o to by jego dieta była zbilansowana i zdrowa, by nie brakowało żadnych składników, mikroelementów itp.
    Sama jestem wegetarianką od grubo ponad 20 lat, mój facet również i na pewno dewiantami nie jesteśmy. 😉

    Polubienie

    1. Korelacja obserwowana przeze mnie pokrywa się z korelacją obserwowaną przez środowisko trans: około 60% aka 2/3. To bardzo dużo. Ale to są oczywiście tylko obserwacje i wymagają wnikliwych badań.

      W jaki sposób jedno przeczy drugiemu? Czy jeśli brak konkretnych elementów jak cholesterol na diecie wegańskiej powoduje zaburzenia hormonalne to mięso z hormonami i inne tego typu produkty jak soja nie mogą też ich zaburzać?

      Oczywiście, że też mogą i nikt temu nie przeczy. Ale to co prezentujesz to jest czarno białe myślenie: albo jedno albo drugie. A jedno nie wyklucza w żaden sposób drugiego. Może i jedno i drugie i jeszcze milion innych rzeczy powodować problemy 🙂

      Dieta wegetariańska bardzo różni się od wegańskiej, chyba muszę jakoś wyraźniej to określić w artykule bo widzę spory problem 😀 Ja nie przeczę, że takie diety mogą być nawet prozdrowotne. Ja patrzę na długoterminowe efekty. Moje badania tego tematu zaczęły się wiele lat temu gdy w Berlinie poznałam całą masę właśnie byłych wegan/wegetarian/raw foodowców, itp. którzy opowiadali o swoich perypetiach zdrowotnych związanych z tymi dietami (bardzo dużo się od nich nauczyłam i uważam że uczenie się na żywym przykładzie jest najlepsze). Potem po prostu to była czysta ciekawość, jako że i ja jestem naturalnym mięsożercom i bardzo mi odpowiada dieta wysokomięsna (na takiej najlepiej funkcjonuję) to chciałam poznać drugą stronę medalu. Niestety świat wege kryje wiele problemów (nie wspominając o tym, że wegetarianizm nie istnieje, istnieje tylko w teorii, nie da się funkcjonować bez zabijania zwierząt, choćby pod uprawy warzyw). Co oczywiście nie oznacza, że świat zwierząt i mięsa nie ma problemów – również ma gigantyczne.

      Polubienie

          1. Też mnie to żywo interesuje. Proszę cytat z Twojego komentarza powyżej: „Moje badania tego tematu zaczęły się wiele lat temu gdy w Berlinie poznałam całą masę właśnie byłych wegan/wegetarian/raw foodowców,…” – pisać też trzeba ze zrozumieniem. Koniecznie chciałabym też się dowiedzieć jako weganka skąd pogląd o szkodliwości braku konkretnych tłuszczy, cholesterolu i tego jaki ma wpływ to na mój układ chormonalny. Tylko bez ogólników: twarda i konkretna lista z odniesieniami do publikacji naukowych – skoro już masz taki pogląd, tak za nim stoisz i stawiasz tak śmiałe tezy. Ciekawe, że pytanie o tłuszcze i hormony padło kilka komentarzy wyżej i jest jedynym z powyższych na który jak do tej pory nie odpowiedziałaś… obserwowałam Ciebie z przyjemnością na FB i zaglądałam na Twojego bloga ale po tym co napisałaś chyba nie mam do tego co piszesz żadnego zaufania…

            Polubienie

    2. Nie rozumiem tylko, czemu nazywasz ludzi dewiantami, to jest okropnie obraźliwe. Mamy 2018 rok, można, nawet trzeba się wyrażać o innych z szacunkiem.

      Polubienie

    3. Bo osoby trans i homo/bi to dewianci 🙂 fajnie wiedzieć. Widzę, że masz więcej szacunku do zwierząt niż do ludzi… Swoją drogą, też nie jem mięsa.

      Polubienie

          1. To proszę sobie poczytać definicje wegetarianizmu chociażby na Wikipedii
            Jeżeli ja będę uważać, że jestem syrenką to nią jestem?

            Polubienie

            1. Według środowiska LGBTQ – o dziwo – tak, bo dziś możesz być nawet kosmitą jeśli tak uznasz (tzw gender się rozszerzył).
              Natomiast jeszcze raz wspomnę, że to nie ja nazywam rybojedzących wegetarianami, tylko oni sami się tak nazywają. Natomiast reakcje na to pokazują kolejny raz problemy środowiska „Wege”, które działa jak kult i nie można nic co się nie zgadza ze świętą prawdą powiedzieć (nie ja, tylko rybojedzący).

              Polubienie

        1. To jest tylko i wyłącznie projekcja Twojego braku pewności siebie. Ja nigdzie nigdy nie podaje się za eksperta. Wręcz przeciwnie – podkreślam, że omawiam rzeczy z punktu więzienia psychologii nie czegoś innego. Tylko najśmieszniejsze jest to, że ten filtr psychologii lepiej tłumaczy i przewiduje rzeczywistość niż „eksperci” 🤣

          Polubienie

  18. Oczywiście dieta ma wpływ na zdrowie fizyczne i psychiczne. Ale przeprowadzenie bezpośredniego dowodu pomiędzy weganizmem a dewiacjami seksualnymi to zwykła manipulacja.
    Mam przyjaciela wegetarianina od 20 lat (jego motywacja jest prosta, brzydzi się mięsa – i w sumie coś w tym jest bo jak sobie pomyślę że to co mam na talerzu latało upaprane w kupie, potem zostało zarżnięte i jeszcze raz ubrudzone w kupie, krwi i innych wydzielinach jego ciała – to też mi się robi nie dobrze).
    Ja jem wszystko co wpadnie mi pod nóż, no może nie marketowe gówno bo mnie cholera bierze jak mam zapłacić za coś z mączką z chleba świętojańskiego jak chce kupić po prostu śmietanę, albo gdy ktoś mi sprzedaje szynkę która jest tak napompowana wodą ze wygląda jak wielki oślizły glut. Przecież kurde nie będę kupował wody po kilka złotych za litr?
    Ale wracając do mojego przyjaciela. Nie jeżdżę już z nim na wyprawy. Bo czuję się przy nim jak pizdeczka. On jest twardy, potrafi iść kilkadziesiąt kilometrów, nawet gdy jego stopy krwawią, śpi w lesie, nad rzeką – a ja chciałbym na polu namiotowym, może nie jeść i nie pić wiele godzin, pływa, nurkuje, kąpie się w przeręblu. Ja choć przy dzisiejszej młodzieży pewnie bym był twardziel – to przy wegetarianinie moim przyjacielu czuję się dupą.

    Problemem jest jakość pokarmu, łatwo dostępność anie WEGANIZM. Słyszałaś o eksperymencie Calhouna? Myślę że tu jest pies pogrzebany.
    Choćby zwiększenie się liczby osobników bezpłciowych – ani to chłop ani baba, lub nie rozmnażanie sie. Co powiesz np. o tym że współczynnik dzietności ogólnej dla Polski to zaledwie 1,45.
    Tu jest dramat, a nie w tym ze ktoś je czy nie je mięsa. Demografia doprowadzi w krótkim czasie do nie ciekawej sytuacji.
    GUS prognozuje że do 2050 będzie nas mniej o ponad 4miliony – yo tak jakby wyludnił dwie Warszawy.
    To wszystko niesie za sobą mnóstwo zagrożeń – realnych.

    Polubienie

    1. Piszesz o wegetarianiźmie, który jednak różni się (choć też ma tyle oblicz co ludzi go praktykujących:D), od weganizmu. Wegetarianie potrafią całkiem nieźle sobie radzić, szczególnie gdy jedzą ryby (czyli w sumie wegetarianami nie są :D).

      Weganizm eliminuje wszystko odzwierzęce, dlatego potrafi spowodować takie spustoszenia jak w załączonym przykładzie.Choć jeszcze raz zaznaczam że to są tylko moje obserwacje (każda osoba trans, jaką widziałam ma przeboje z dietą).

      Polubienie

      1. Chyba jeszcze za mało widziałaś.

        Po pierwsze – badania, które przytaczasz, mówią o 41% samobójstw osób po tranzycji. Mało tego – nijak mają się do rzeczywistości, gdyż WHO podaje zupełnie inne dane, na dodatek nikt nie weryfikował wyniku tych badań oraz metod ich przeprowadzenia,

        Po drugie – ja również jestem transseksualna, a od zawsze jestem zdeklarowaną „mięsiarą”. Co prawda uwielbiam również warzywa i owoce, ale nie wyobrażam sobie życia bez mięsnych potraw.

        Jeśli potrafisz udowodnić istnienie korelacji pomiędzy stosowaniem diety wegańskiej a transpłciowością – zrób to, a nie powielaj niczym nie popartych teorii. Jeśli ktoś jest transpłciowy, to po prostu urodził się taki. Ponadto mówisz o „wysypie” takich osób – jak najbardziej ma to miejsce, ale nie z powodu wegańskiej diety. Po prostu świat stał się bardziej otwarty i coraz więcej osób transpłciowych wychodzi ze swych szaf. I całe szczęście.

        Na sam koniec przekaz dla niektórych komentujących – transseksualizm nie jest żadną dewiacją. Nikogo nie krzywdzimy, staramy się po prostu żyć. Uczymy się, pracujemy, płacimy podatki, robimy zakupy, kochamy, bawimy się – a za terapię i operacje płacimy z własnej kieszeni. Jesteśmy pełnoprawnymi członkami społeczeństwa i w związku z tym mamy prawo oczekiwać od innych szacunku i równego traktowania, a nie nazywania dewiantami. Przypomnę raz jeszcze – nikt nas o zdanie nie pytał, tacy przyszliśmy na ten świat.

        Polubienie

Skomentuj:

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s