10 poziomów wolności finansowej – na którym jesteś?

Większość ludzi, szczególnie w Polsce, kompletnie nie radzi sobie finansowo, ponieważ całe życie funkcjonują w oparciu o błędne przekonanie: „by być bogatym, trzeba mieć dużo kasy”

Prawdziwe bogactwo, o czym bardzo często wspominam, nie polega na samym „posiadaniu kasy”, tylko wysokiej inteligencji finansowej. Kasa jest efektem ubocznym tejże.

Dlatego właśnie ludzie prawdziwie bogaci potrafią znaleźć się w bankructwie i bardzo szybko odbić od dna z powrotem na samą górę. Również z tego samego powodu ludzie biedni mentalnie, nawet po wygraniu milionów w totolotka – po kilku latach kończą z długami i rozsypanymi relacjami – i oceniają swoją sytuację na gorszą niż przed wygraną.

Nie da się nagle stać bogatym w magiczny sposób. Bogactwo to inteligencja, wiedza, wyobraźnia, którą trzeba sobie zbudować. Oto jak wygląda, według mnie, 10 poziomów wolności finansowej, czyli prawdziwego bogactwa:


POZIOM 1: Bankructwo

Najniższy możliwy poziom i najgorsza możliwa sytuacja: nie zarabiamy nic, a mamy długi (nie do spłacenia). W bankructwo można oczywiście wpaść tak naprawdę w każdej chwili i z każdego wyższego poziomu, za sprawą zmiennych zewnętrznych (np. nieprzewidziany kryzys, czy inne nieszczęścia).

Niemniej jednak prawdziwe, trwałe bankructwo tyczy się ludzi mentalnie biednych. Ci bardziej zaradni, inteligentni finansowo potrafią wyjść z bankructwa i to bardzo szybko, o czym na pewno wielokrotnie słyszeliście.

Warto dodać, że praktycznie każde państwo na świecie co chwila bankrutuje, ponieważ politycy to jedni z najmniej inteligentych finansowo ludzi – do pracy w administracji pchają się zwykle ci, którym nie udało się działać na wolnym rynku. Nie tak dawno temu bankrutowała Polska.

Obecnie możemy obserwować bardzo ciekawą sytuację w USA – kraju, który również jest już bankrutem (długi są zbyt wysokie, nie do spłacenia), ale przypomnę, że Stanami rządzi obecnie Trump. Trump jest mistrzem psychologii, a to psychologia, a nie matematyka czy logika, rządzi rynkami i nastrojami społecznymi. Przynajmniej przez jakiś czas. Polecam bacznie przyglądać się jego poczynaniom, bo nie zdziwiłabym się, gdyby z tej ponurej i teoretycznie przegranej sytuacji USA wyszły dzięki jego działaniom i perswazji zwycięsko.


POZIOM 2: Całkowita zależność

Poziom drugi to sytuacja, w której również nie zarabiamy i jesteśmy całkowicie zależni od innych. Żyjemy „na garnuszku” innych, jak to się często mówi. Dotyczy to np. małych dzieciaków, ale również matki wychowującej dzieci, żyjącej na koszt męża lub np. osoby na zasiłkach, itp.

W tej sytuacji niestety znajduje się całkiem spora część naszego społeczeństwa. I najsmutniejsze jest to, że wielu nie widzi dla siebie szansy lub nie chce z tej sytuacji się wydostać. Więcej na ten temat pisałam w artykule o tzw. „wyuczonej bezradności” Polaków.


POZIOM 3: Całkowita konsumpcja

Poziom, na którym zwykle znajduje się większość społeczeństwa: przejadamy wszystko, co wyprodukujemy (zarobimy). Często określa się tą sytuację jako życie „od pierwszego do pierwszego”. Nierzadko przy pomocy kredytów, długów i kart kredytowych.

Warto zaznaczyć, że ten stan jest niezależny od ilości zarabianych pieniędzy. Można być w nim zarabiając zarówno tysiąc złotych jak i 10 tysięcy miesięcznie. Dlatego właśnie zarabianie więcej nie rozwiązuje problemów większości ludzi, tylko zwiększa ich konsumpcję. I dlatego też ludzie wygrywający w „totka” szybko znajdują się na tym poziomie ponownie (albo jeszcze niżej).


Na tych 3 pierwszych poziomach znajduje się (ponoć, nie sprawdzałam dokładnie tej informacji, bo wydaje mi się prawdziwa) około 90% społeczeństwa. Czyli gigantyczna większość ludzi. I nigdy z niej nie wychodzą. Te 3 poziomy są swego rodzaju nowoczesnym niewolnictwem na własne życzenie.

By przejść do wyższych poziomów trzeba zainwestować w siebie, w swój rozwój, w edukację i zacząć interesować się finansami. Zrozumieć choćby podstawy jak np. to jak działa obecny system monetarny.

Na obrazku zaznaczyłam liniami poziomymi „mentalne progi”, które trzeba przeskoczyć, by znaleźć się w wyższej grupie (i lepszej sytuacji). Te progi to po prostu stan naszego umysłu. Gdy przechodzimy z najniższej grupy do średniej – zmienia się nasze myślenie o finansach i nas samych.

Gdy wskakujemy do najwyższej grupy – myślimy już jak ludzie prawdziwie bogaci. Niekoniecznie mamy miliony, ale jesteśmy już mentalnie w tym środowisku, a pieniądze zaczynają pojawiać się same – są efektem ubocznym naszej inteligencji finansowej.


POZIOM 4: Brak długów konsumpcyjnych

Dług konsumpcyjny to każdy kredyt zaciągnięty na konsumpcję, np. kupowanie jedzenia czy innych rzeczy kartą kredytową (zakredytowywanie się na mięsiąc), branie kredytu na wykończenie mieszkania, na samochód, itd.

Zrozumienie tej tematyki jest pierwszym krokiem do wolności finansowej. Tu polecam każdemu, kto jeszcze nie czytał, popularną książkę „Bogaty Ojciec, Biedny Ojciec” Roberta Kiyosakiego, która jest swoistą „biblią” podejścia do finansów w erze pieniądza papierowego. Pozwala ona bowiem odróżnić tzw. „aktywo” od „pasywa”. Prawidłowe zrozumienie tych pojęć odróżnia właśnie te „90%” biednego mentalnie społeczeństwa od „tych 10%”, które sobie finansowo radzi.

Długi konsumpcyjne są pierwszymi, które warto spłacić. Oczywiście by to zrobić trzeba nauczyć się oszczędzać. O moim bardzo oryginalnym sposobie oszczędzania pieniędzy pisałam w artykule: „Jak oszczędzać pieniądze? Jak zdobyć to, o czym marzysz?”.

Brak długów konsumpcyjnych stawia nas na czwartym poziomie wolności finansowej.


POZIOM 5: Brak długów inwestycyjnych

Kolejny poziom to brak długów „na inwestycje w siebie” (nie aktywa). Jest to coś pomiędzy kredytem konsumpcyjnym, a „dobrym” kredytem, który generuje przychody. Przykładowo może to być dług zaciągnięty, by się wyszkolić (studia, kursy, itp.). Nie są to aktywa, jest to inwestycja „w siebie”, która pozwoli nam lepiej odnaleźć się w rzeczywistości. W USA studia są płatne i do tego długu zalicza się właśnie kredyt wzięty przez młode osoby na studiowanie.

Dodam, że nie każdy taki kredyt jest „dobry”, bo nie każda inwestycja na jego podstawie będzie generować profity. Jeśli ktoś wybiera sobie przykładowo studia, które mają mało sensu, są mało przyszłościowe, to taki kredyt oczywiście dobrą inwestycją nie jest, ale nadal jest inwestycją i zaliczamy go do tego poziomu.


POZIOM 6: Brak długów na aktywach

Poziom szósty wolności finansowej to spłacone „aktywa”, czyli rzeczy, które generują nam przychód pasywny. Może to być mieszkanie na wynajem, może to być biznes, który założyliśmy i który przyniósł dochody pozwalające spłacić kredyt, który na niego wzięliśmy, itp.

Zaznaczę tu, że część osób wybiera drogę radykalnego oszczędzania i kupna aktywów za gotówkę (ja się do takich zaliczam). Wówczas tego poziomu w ogóle nie „zaliczamy” – tyczy się to zresztą każdego z poziomów – są one tylko obrazowe, pokazujące mniej więcej stan umysłu osoby pnącej się w górę. Nie musisz brać kredytu, by stać się bogatym (choć cały czas system finansowy to na nas wymusza).


POZIOM 7: Wolne oszczędności

Poziom siódmy jest chyba najbardziej „ruchomym” poziomem i podobnie jak w przypadku pierwszych 3 poziomów – tutaj, w średniej grupie również „przeskakujemy” pomiędzy nimi. Gdy uzbieramy dość oszczędności możemy je ponownie zainwestować – w siebie lub w aktywa częściowo zakredytowane.

Osoby interesujące się inwestycjami w nieruchomości na pewno słyszały o „efekcie kuli śnieżnej”, czyli tym, ze w konkretnych okolicznościach (wg mnie nie dziś) warto kredytować, a nie kupować za gotówkę, ponieważ w obecnym systemie to dług jest pieniądzem (lub inaczej – pieniądz jest długiem) i na nim możemy się wzbogacić.

Oczywiście można też je „przejeść”, ale wtedy nie pozwalamy sobie wejść do kolejnej – najwyższej grupy – grupy ludzi wolnych finansowo, która stanowi już tylko około 1% społeczeństwa. Zauważcie jak często mówi się dziś o „tym 1%” negatywnie, słyszymy nierzadko, że „90% majątku jest w rękach 1% ludzi na świecie”.

To nie przypadek – tylko 1% jest mentalnie bogaty, czyli na tyle inteligentny finansowo, że jest w stanie osiągnąć wolność, a ta z kolei pozwala bogacić się już bez końca (o czym zaraz). Oczywiście do tego dochodzi jeszcze kwestia systemów, w jakich żyjemy. Nie sprzyjają one klasie średniej i dlatego klasa średnia biednieje. Mądrzy ludzie natomiast potrafią się bogacić w każdej sytuacji – nawet, a właściwie szczególnie w sytuacji kryzysów i depresji.


POZIOM 8: Częściowy pasywny dochód

Poziom ósmy to pierwszy poziom najwyższej grupy i częściowa wolność finansowa. Dochód pasywny oznacza każdy dochód, na który nie musimy pracować. Robert Kiyosaki określa to jako „pieniądze (majątek), który pracuje dla nas”.

Są to wszelkiego rodzaju aktywa: nieruchomości, które wynajmujemy, akcje, które wypłacają nam dywidendy, biznes, który posiadamy (ale nie pracujemy!), który generuje nam przychody, itp.

Tutaj można określić procent naszej wolności finansowej: przykładowo, jeśli co miesiąc wydajemy 3000 zł na życie, a dochody pasywne zapewniają nam 1000 zł – to jesteśmy w około 30% wolni finansowo. Oznacza to, że nie musimy już zarabiać 3000 zł, możemy zejść do 2000 zł miesięcznie, bo resztę zapewnia nam dochód pasywny.

W rzeczywistości takie osoby dalej pracują, oszczędzają i inwestują w kolejne aktywa. Dokładnie ten proces tłumaczy Kiyosaki w swojej książce, którą wcześniej wspomniałam, więc odsyłam Was do niej po więcej wiedzy w tym temacie.


POZIOM 9: Pełny pasywny dochód

To sytuacja, gdzie nasz dochód z aktywów całkowicie pokrywa nasze wydatki. Jeśli przykładowo wydajemy te 3000 zł co miesiąc, to nasze aktywa generują również 3000 zł co miesiąc – np. mamy 3 kawalerki i z każdej 1000 zł netto (po odjęciu kosztów podatku, obsługi, czynszu i zadatków na remont) z wynajmu.

Również na tym poziomie, pomimo, że teoretycznie możemy przestać pracować – tacy ludzie nadal gromadzą pieniądze, by osiągnąć poziom 10:


POZIOM 10: Pełna wolność finansowa

Pełnia wolności finansowej jest wtedy, gdy nasze aktywa generują nam dochód pasywny przekraczający nasze wydatki. Czyli np. zamiast 3 kawalerek mamy 4, „zarabiamy” więc na nich 4000 zł miesięcznie, a wydajemy tylko 3000 zł. Ten pozostały tysiąc możemy teraz dalej odkładać i inwestować.

I tak kończy większość ludzi wolnych finansowo – zostają inwestorami. A ponieważ nie muszą już w ogóle pracować – mają pełnię czasu wolnego, by zająć się tym tematem. I tutaj osiągnięcie gigantycznego nawet bogactwa jest już bardzo proste. Dlatego jest tak dużo popularnych traderów, którzy mimo wielkiego bogactwa nadal całe dnie „tradują” – bo to ich hobby, lubią to, lub nawet są od tego uzależnieni (to trochę jak gra w kasynie, w której jesteśmy naprawdę dobrzy).

Dodam jednak, że część ludzi po prostu przechodzi tu na wczesną emeryturę i spełnia swoje marzenia – podróżuje po świecie, działa charytatywnie, czy edukacyjnie (jak Kiyosaki). Praktycznie nikt ze znanych mi wolnych finansowo osób nie „przejada” swoich dochodów pasywnych – co pokazuje znowu jak wielka przepaść w podejściu do życia i pieniądza dzieli tą grupę ludzi od tej najniższej, najbiedniejszej.


Przy okazji warto zauważyć, że ten podział społeczny (dodam, że dane procentowe: 90%, 9% i 1% nie są moje, choć się z nimi zgadzam w kwestii obserwacji) – jako kolejna już rzecz zgadza się z moją teorią nt podziału społeczeństwa: 10% wizjonerów, ludzi krytycznie myślących, przodujących przedsiębiorców, innowatorów (w tym 1% naturalnych liderów); 20-30% ludzi przedsiębiorczych wtórnie (idących za tymi 10%, kopiujących); i 60-70% ludzi całkowicie poddanych, niezdolnych do samodzielnego myślenia, idących za tłumem. Ten fenomen opisywałam pod koniec tego filmu:


Mam nadzieję, że ten artykuł (i filmik) był pomocny i przede wszystkim – że otworzy oczy osobom, które nie radzą sobie najlepiej, żyją „na kredytach”, itp. Jeśli macie takie osoby w swoim otoczeniu – zainteresujcie ich tym tematem.

Jak widzicie nie jest on bowiem wcale trudny – wymaga tylko odpowiedniego podejścia – jak zawsze. Nie da się nagle stać bogatym. Większa ilość pieniędzy nie rozwiązuje też problemów finansowych – wręcz przeciwnie – pogarsza je. Bo jeśli ktoś nie radzi sobie z 1000 zł zarobków – to nie poradzi sobie również z 10 000 zł…

Droga do wolności finansowej to – no właśnie – droga, proces, rozwój. By być prawdziwie bogatym – musimy najpierw zacząć myśleć jak prawdziwie bogaci. Ponieważ na pewno pojawią się pytania o moją sytuację – ja jestem obecnie na poziomie ósmym, czyli częściowej wolności finansowej. I zapewniam Was – da się tu wejść bez kredytów…


Prawdopodobnie spodoba Ci się mój eBook „Jak odnaleźć swój raj”, bo moje bogactwo mentalne zabrało mnie na Karaiby.


O MNIE

Mam na imię Katarzyna, jestem architektem i od kilku lat mieszkam na Karaibach. O tym jak i dlaczego zmieniłam swoje życie dowiesz się ze strony „O MNIE”.

10 myśli w temacie “10 poziomów wolności finansowej – na którym jesteś?”

  1. W Polsce akurat zasilek jest tak.niski ze nie daje szans na przezycie I trwa pol roku, chyba, ze Polak mieszkajacy w Anglii I dostaje zasilek, ale to juz inny temat. Nie wspomne ile Anglikow zyje na zasilku?! Zdarzaja sie rodziny ktore nigdy nie pracowaly. Socjal tego kraju pozwala aby bezrobotni sie utrzymali.

    Polubienie

      1. Około 1842.45 funtow było, nie wiem dokładnie ile teraz?! Poczytaj strony http://www.polishexpress.co.uk bardzo ciekawy artykuł. Znam taki przypadek ktory wolał być w Anglii bezrobotnym niż w Polsce tyrac za grosze. Ba w Anglii nawet w chłodne miesiace patrza czy masz w domu ciepło! 🙂

        Polubienie

  2. Czytałam książkę Roberta Kiyosaki.Na początku byłam nia zachwycona póki nie przeczytałam ze to kompletny oszust,który nie był inwestorem,nigdy nie kupił nieruchomości,tylko zarabiał na książce która te z jest fikcyjna bo bogaty ojciec nie istnieje.Tak.naprawdę popadł w długi wymyślili sobie bajkę o bogatym.ojcu i biednym żeby_wyjść z długów! Nie powiem ze wizją oszczędzania I generowania przychodów bez nadmiernej konsumpcj jestst zła ideologia,ale jak osoba która nigdy nic w życiu nie,zarobiła tylko popadała w długi może edukować innych i namawiać zeby nie płacić podatków.To jest zwykły oszust który zarabia na naiwności innych.

    Polubienie

    1. Też słyszałam takie opowiastki, ale nijak się mają do tego co Kiyosaki robi. On nie sprzedaje nachalnie swoich książek, nawet ich nie reklamuje. On chce edukować ludzi – i robi to za darmo. Z mojego punktu widzenia jest szczerym i oryginalnym człekiem, godnym zaufania. Ale ja patrzę przez filtr psychologii.

      Biorąc pod uwagę to, jacy ludzie są w jego bliskim otoczeniu – prawdopodobieństwo że to oszust jest bliskie zeru.

      Polubienie

Skomentuj:

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s