Czy masz zamkniętą głowę? Jak rozpoznać otwartość umysłu

Bardzo łatwo nam odróżnić ludzi o otwartych umysłach od tych, którzy pozostają zamknięci w swoim „bunkrze”. Dużo trudniej zauważyć różne zachowania w nas samych. Wbrew pozorom nawet najbardziej „otwarta” osoba będzie miała pewne przekonania, których będzie się radykalnie trzymać. Taka natura ludzka. mamy emocje.

Te emocje można ujarzmić i czerpać z nich korzyści, ale to nie oznacza nigdy 100% wolności. Zawsze znajdą się tematy, które będą nami targać, w których logiczne myślenie nie będzie proste lub na tyle niewygodne, że z niego zrezygnujemy. Jesteśmy tylko ludźmi i gdybyśmy myśleli tylko logicznie – bylibyśmy robotami. Emocje są nam niezbędne, by czerpać radość z życia.

Ale jedno nie wyklucza drugiego. Pomimo tych trudnych tematów, w których emocje biorą górę – zawsze możemy się sobie przyjrzeć, gdy już opadną i zastanowić się na spokojnie, co z nimi zrobić. Każdy z nas – jak otwarty na świat i spokojny by nie był – ma gdzieś swój „słaby punkt”. Tematy, które zamykają nam głowy, które nie pozwalają spojrzeć na wszystko spokojnie.

Niedawno było to dość mocno widać w poruszonym przeze mnie temacie wolności słowa. Różne osoby poczuły się „urażone” moim stwierdzeniem, że w Polsce owej wolności nie ma. Pojawiały się pomysły typu: „wolność tak, ale nie pełna”, itp. Jednak logiczne wytłumaczenie jak niby takie podejście miałoby mieć pozytywne efekty nie miało miejsca. Górę wzięły emocje.

I żeby nie było – ja też nierzadko padam „ofiarą” takiego podejścia. Jednym z tematów, gdzie bardzo szybko zamykam się na inne opinie jest temat obrony własnej, znany też pod nazwą „prawa do posiadania broni”. Ciężko mi się debatuje z innymi, bo jest to dla mnie temat związany z silnymi emocjami – nie widzę sensu w ograniczaniu czyjejś wolności do obrony siebie i swojej rodziny w imię „strachu” innych. I choć udało mi się już przekonać wiele „strachliwych” osób i wytłumaczyć im mój punkt widzenia – cały czas jest to dla mnie temat trudny.

I myślę, że na tym przykładzie będzie mi najprościej opisać różne mechanizmy i prawa psychologii, jakimi się ten fenomen zamykania się na opinię innych objawia. Oto cechy zamkniętych i otwartych umysłów:

Dyskusja

Ludzie o zamkniętych głowach nie chcą, by ich pomysły były kwestionowane. Zazwyczaj są bardzo sfrustrowani, gdy nie mogą nakłonić drugiej osoby do przyznania im racji. Nie potrafią nawet zastanowić się, dlaczego ta druga osoba się z nimi nie zgadza. Są zainteresowani potwierdzaniem swojej wizji rzeczywistości, nigdy podważaniem jej. Nie zadają pytań neutralnych (tylko ukierunkowane, tzw. „leading questions”, pytania naprowadzające). Nie interesuje ich perspektywa innych.

To zachowanie włącza się u mnie bardzo często w temacie obrony własnej. Zamiast słuchać jak czuje się i co myśli druga strona – próbuję (nieskutecznie😅) bombardować ich pytaniami naprowadzającymi w stylu: „Samochody ‚zabijają’ dużo więcej osób – czy powinniśmy zabronić samochodów?”. Dużo lepszym rozwiązaniem jest nie koncentrowanie się na detalach, tylko poruszanie zasady, np: „Tak, obecność broni powoduje śmierć. Ale broń to narzędzie, tak samo jak samochody, noże, suszarki, itd. Dużo więcej osób ginie w wypadkach z nimi, niż z bronią. Ale wydaje mi się, że zabranianie ich nie jest dobrą drogą, rozwiązanie musi być gdzieś indziej…”

Ludzie otwarci są ciekawi, gdy ktoś podważa ich światopogląd. I nie denerwuje ich, gdy ktoś ma inne zdanie (o ile oczywiście potrafi je wyrazić). Rozumieją, że zawsze jest możliwość (i to całkiem spora!), że są w błędzie i że warto poświęcić trochę czasu na rozważenie poglądów drugiej osoby. Żyją wg zasady: od każdego można się czegoś nauczyć, każdy wie coś, czego ja nie wiem.

Ekspertyza

Osoby o zamkniętych umysłach chętniej pouczają innych niż sam zadają pytania. Myślą, że tytuły, certyfikaty, studia – you name it – jakaś zewnętrzna „ekspertyza” uprawnia ich do wygłaszania stanowczych oświadczeń. Jednocześnie każdego, kto się z nimi nie zgodzi atakują właśnie w ten sposób: „nie znasz się”, „nie masz prawa się wypowiadać”, „zamilcz”, itd… Nie atakują idei, tylko źródło owych idei. Tyczy się to również badań, statystyk, ogólnie – informacji.

Bardzo często odwołują się też do tego jak wielu „ekspertów, ludzi, itd” ma to samo zdanie co oni. Zapominając, że nowe, przełomowe idee zawsze są w mniejszości i zawsze trzeba o nie walczyć.

Ja sama często w temacie broni powołuje się na fakt, że mam z nią do czynienia. Nie robi to ze mnie eksperta, ale w jakimś sensie zmienia moją perspektywę na to narzędzie. I gdy tylko zaczynam sugerować komuś, że „się nie zna, bo nie miał nigdy broni w rękach” – przegrywam dyskusję. I potem się muszę mocno puknąć w czoło 😆🔨.

Prawdziwie otwarci ludzie, nawet ci z „tytułami eksperta”, których znam, zawsze zadają wiele neutralnych pytań. Dociekają, kwestionują swoje założenia, kwestionują całą swoją branżę. To coś, co np. ja robię w temacie architektury. Otwarcie mówię o jej problemach.

Ludzie o otwartym umyśle ciągle pamiętają, że mogą być w błędzie; pytania, które zadają, są autentyczne, nigdy naprowadzające. Takie osoby są naprawdę zainteresowane zdaniem innych, naprawdę słuchają, a nie tylko skanują wypowiedzi innych, by się do czegoś przyczepić (zwykle do nieważnego detalu).

Ty głupcze!

Osoby o zamkniętych umysłach koncentrują się bardziej na atakowaniu niż na zrozumieniu innych opinii. Kiedy ludzie się z nimi nie zgadzają, bo mają swoje argumenty, czy spojrzenie na informacje – bardzo szybko określają ich jako „tych głupich”. Bo przecież „jeśli nie widzisz tego co ja, to musisz być głupi!”. Nie są w stanie postawić się na miejscu kogoś innego, nie dopuszczają do siebie myśli, że można mieć różne perspektywy na świat.

Niestety i mi łatwo wpaść w tą pułapkę w temacie broni. Łatwo jest mi myśleć, że ktoś jest „głupi”, bo np. chce oddać swoją wolność za ułudę bezpieczeństwa. Bardzo szybko zapominam, że ludzie są różni i mają różne potrzeby. I że należy im pozwolić popełniać błędy.

Ludzie o otwartych umysłach zawsze potrafią spojrzeć na każdy temat z różnych perspektyw. Rozumieją różnorodność ludzi, ich potrzeb i tym samym – opinii. I nie zakładają, że ludzie są „źli” i „przeciwko mnie”. Wręcz odwrotnie – zakładają, że zdecydowana większość ludzi „chce dobrze” (niekonicznie im wychodzi). Po prostu każdy jest egoistą i chce dobrze dla siebie. Biedny chce, by bogaty się z nim podzielił w podatkach. Bogaty chce zachować swój majątek. Itd.

Wolność słowa

Ludzie o zamkniętych głowach zawsze myślą, że należy ograniczać wolność słowa. Że to świetny pomysł, bo przecież wolność słowa ma swoje minusy. Ponieważ nie potrafią patrzeć na dany temat z innych perspektyw, niż swoja, nie rozumieją, że takie zakazy szkodzą również im.

W tej kwestii akurat ja mam czyste sumienie, bo jak wiecie wolność słowa jest u mnie numerem 1. I zawsze będę jej bronić. Prawo do obrony własnej jest natomiast numero duo. Zamknięcie komuś ust to porażka, przyznanie, że nie ma się argumentów, że nie potrafi się walczyć o swoje idee – lub po prostu, że te idee są kiepskie.

Ludzie otwarci są zawsze bardziej zainteresowani słuchaniem niż mówieniem; zachęcają innych do wyrażania swoich poglądów. I dlatego tak często słyszymy słynne: „Nie zgadzam się z tym, co mówisz, ale będę do śmierci bronił Twojego prawa do wyrażania Twojej opinii”.

Dysonans poznawczy

Ludzie o zamkniętych umysłach mają problem z utrzymaniem dwóch myśli jednocześnie w ich umysłach. Pozwalają, by ich własny, ustabilizowany pogląd wypierał inne, nowe. Dlatego się nie rozwijają i tym samym nie mogą odnaleźć szczęścia.

Ludzie o otwartych głowach potrafią adoptować myśli i stanowiska innych, nie tracąc zdolności własnego myślenia – mogą utrzymywać w głowie dwa lub więcej teoretycznie sprzecznych pojęć i nawet syntetyzować je, by osiągnąć nowe poglądy. Na tym właśnie polega rozwój. O dysonansie pisałam już wielokrotnie, więc nie będę tu tego rozwijać. Zainteresowane osoby odsyłam do artykułów: KLIK.

Pewność siebie

Ludzie o zamkniętych umysłach nigdy nie są pewni siebie. Właśnie dlatego tak bardzo potrzebują akceptacji i przyznawania racji. Sami nie wierzą do końca w swoje idee, ale jednocześnie utożsamiają się z nimi. Atak na idee równa się dla nich atak na ich ego. Bardzo dobrze widać to na przykładzie wegan i niektórych vegetarian. a ostatnio Bitcoiniarzy. Ale tyczy się to każdej ideologii i kultu.

Pewność siebie buduje się na porażkach, a nie zwycięstwach, a ludzie radykalni, zamknięci w sobie unikają porażek. Dlatego nie potrafią przyznać się do błędów i wyciągnąć lekcji życiowych. Dlatego często robią w kółko to samo, oczekując innych efektów. I dlatego bardzo szybko obwiniają cały świat, tylko nie siebie za swoje porażki. I domagają się zmiany tego świata (np. weganie chcą zbanować mięso).

Ludzie otwarci podchodzą do wszystkiego zakładając, że mogą się mylić. Nie utożsamiają siebie z ideami, które głoszą i są gotowi dyskutować, po to, by w efekcie zmieniać ciągle swoje zdanie. Dlatego ludzie o otwartych głowach dążą do dyskusji, a ludzie zamknięci jej unikają. Jedni są nastawieni na rozwój, drudzy – na stabilność.


Kiedy zaczniesz rozpoznawać ludzi z zamkniętymi umysłami bardzo szybko odkryjesz, że chcesz otaczać się ludźmi o otwartych głowach. Zauważysz, że znikną kłótnie, po których czujesz nerwowość i niezadowolenie (a nawet nienawiść do innych), a zaczną się długie, fascynujące rozmowy, po których – im bardziej zmienisz zdanie – tym szczęśliwszy i spokojniejszy się poczujesz. Zaczniesz doświadczać też tego pozytywnego dysonansu poznawczego, czyli efektu „WOW”. 

Taki rozwój i otwartość pozwala to nie tylko na podejmowanie dużo lepszych decyzji życiowych, ale także mnoży Twoje doświadczenie. Gdy uczysz się od innych, gdy jesteś otwarty na opinie, informacje, tematy – korzystasz z doświadczenia innych ludzi. Uczysz się na ich błędach. To niesamowicie zwiększa skuteczność w życiu.

Ludzie osiągają tym wyższe sukcesy, im lepiej współpracują z innymi, a tym lepiej współpracujemy z innymi im lepiej się komunikujemy. Im bardziej jesteśmy otwarci na opinie i informacje. Im bardziej potrafimy spojrzeć na wszystko z innej, nowej perspektywy.

Prawdopodobnie spodoba Ci się mój eBook „Jak odnaleźć swój raj”, bo też masz otwartą głowę i nie lubisz stwierdzenia „nie da się”


O MNIE

Mam na imię Katarzyna, jestem architektem i od kilku lat mieszkam na Karaibach. O tym jak i dlaczego zmieniłam swoje życie dowiesz się ze strony „O MNIE”.

6 myśli w temacie “Czy masz zamkniętą głowę? Jak rozpoznać otwartość umysłu”

  1. W kwestii diet kiedyś ktoś napisal (tu w komentarzach) o badaniach przeprowadzonych w Chinach (China study ?). Nie pamiętam dokladnie nazwy. Kontrkomentarz był taki, że w Chinach, to badania kiepskie… W książce amerykański autor powoływał się na te badania, jako jedne z najlepszych, bo przeprowadzonych na wielką skalę (czasową i populacni). Chodziło o żywienie roślinne, niestety nie pamietam czy wyłącznie, ale w dyskusji na blogu, byly powołane w obronie roslinożercow. Jestem wszystkożercem, ale zainteresowanych odsyłam do poszukania w temacie.

    Polubienie

    1. China Study to humbug, udowodnił to m.in dr.William Davis, gdzie przedstawił jak w wybiórczy sposób Campbell manipuluje danymi, ukrywając te niewygodne. W blogosferze zagranicznej China Study to synonim oszustwa, nie warto sie na te badanie powoływać.

      Polubienie

  2. Pani Kasiu kochana:) czytam Pani bloga od pewnego czasu i przyznam, że jest w nim wiele wartościowych treści. Ale co się Pani czepiła tak tych wegetarian?:) Trochę ich Pani szufladkuje i wrzuca do jednego worka. Ja też jestem wegetarianką. I co ? i nic. Nie jem mięsa ot co. A tak poza tym to jestem człowiekiem i mam podobne problemy i rozterki w życiu jak inni ludzie.To że nie jem mięsa nie ma wpływu na to jakim jestem człowiekiem I myślę że jakbyśmy się poznały to mogłybyśmy się polubić… ba nawet zaprzyjaźnić i mój wegetarianizm – bo przecież jak ja poznaję kogoś nowego to nie mówię „Cześć jestem Kasia i jestem wege”(wielu moich znajomych nawet nie wie, że nie jem mięsa ) nie byłby przeszkodą… no chyba, że dla Pani.

    Polubienie

    1. Ja się nie czepiam wegetarian ani wegan, ja mówię tylko o problemach takiego żywienia oraz problemach ideologii. Znam dużo wegetarian (wegan nie) i lubię ich. Są jak najbardziej normalni. Ja myślę w ogóle że wegetarianie a weganie to dwa różne światy. Nie znam i nigdy nie poznałam żadnego normalnego weganina. Ale na pewno tacy są!

      Polubienie

  3. Mi niejedzenie mięsa w niczym w życiu nie przeszkadza, za to przeszkadza innym ludziom, którzy nie rozumieją jak można nie jeść mięsa. I to, że ktoś tego nie rozumie również mi nie przeszkadza, bo ma do tego prawo. Każdy z nas ma wolną wolę i wolny wybór. Po prostu szanujmy się nawzajem.:)

    Polubienie

Skomentuj:

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s