Potęga bycia sobą: dlaczego to się opłaca?

„Bycie sobą” to bardzo trudne zadanie, ponieważ wymaga „bycia kimś”, jak to sprytnie ujął kiedyś Stanisław Jerzy Lec. Nic dziwnego, że większość z tego rezygnuje. Wszakże jak łatwo wpasować się w masę, żyć tak jak inni, nie kwestionować rzeczywistości, a decyzjami za nasze życie obarczyć „ekspertów”. I czekać na cud…

Tyle że, jak zawsze wspominam – konsekwencje takiego podejścia zawsze poniesiemy i tak my sami. Nikt za nas życia nie przeżyje. Nikt za nas nie odniesie sukcesu. Nikt nie będzie potrafił odnaleźć tego, czego faktycznie potrzebujemy do prawdziwego szczęścia.

Większość ludzi tak samo, jak wybiera permanentną pracę na etacie, czyli niewolnicze życie dla innych, tak samo wybiera fałszywą osobowość, czyli niewolnictwo mentalne. Poznasz takich ludzi bez problemu – być może sam posiadasz ich cechy: robią wiele rzeczy tylko dlatego, że inni też tak robią. Powtarzają te same hasła, rzucają frazesami, linkami, badaniami, itp. – nie potrafiąc wyrazić myśli czy zbudować argumentu w dyskusji własnymi słowami. Ubierają się jak inni, żyją jak inni. Nie są pewni siebie i kurczowo trzymają się jakiejś sztucznej tożsamości: „jestem mamą, więc muszę…”, „jestem biznesmenem, więc lubię…”, „jestem weganem, więc nie jem…”, „jestem architektem, więc powinienem wiedzieć…”

To buduje tą ułudę, że są „kimś”. Ale rzeczywistość jest brutalna – nie są nikim. Ta sztuczna fasada tożsamości pomaga im zakamuflować fakt, że nie zbudowali sobie podstawowej wartości, jaką jest osobowość. Bo osobowość to nie przynależność do jakiejś grupy: mam, biznesmenów czy wegan. Osobowość to nie to, czego się nauczyliśmy – to to, co generujemy. Produktywność. To nasza własna interpretacja rzeczywistości. Nasze przemyślenia. Nasz własny, oryginalny i jedyny w swoim rodzaju głos.

Jak buduje się osobowość?

Wiele osób sądzi, że bycie sobą się nie opłaca. Bo przecież gdy zaczniemy publicznie pokazywać, jacy jesteśmy naprawdę – zaraz znajdą się „hejterzy”, lub choćby tacy, co się z nami nie zgodzą, lub nas skrytykują. W analogiczny sposób myśli osoba, która nigdy nie próbuje swoich własnych sił w byciu przedsiębiorczą – wszakże gdy zaczynasz jakikolwiek własny biznes, to przed tobą morze problemów do rozwiązania, błędów do popełnienia i lekcji do nauczenia.

Działa tu ten sam mechanizm: nie będę inwestować, bo mogę coś stracić. Współczesny niewolnik myśli dokładnie tak samo, jak niewolnicy kiedyś: „Nie będę próbował uciec z plantacji, bo mogę zginąć z głodu”. Mało osób o tym wie, ale niewolnictwo faktycznie „było wyborem” jak przeinaczono słowa Kanye West’a.

Tak, nie było zgodne z naszymi dzisiejszymi wartościami. Ale mimo wszystko było w pewnym sensie wyborem: wielu niewolników urodziło się w niewoli. Uciekali tylko nieliczni – dość silni i zdeterminowani. Budowali całe osady i nocami atakowali właścicieli plantacji. Po prostu walczyli o swoją – i innych – wolność.

I każdy z nas też w jakimś stopniu jest niewolnikiem. I możemy się poddać, jak większość, albo walczyć o swoje. Ze wszystkimi trudami i konsekwencjami. Jedno jest pewne – sukces i satysfakcja życiowa dostępna jest tylko w jednej z tych opcji…

Nikt z nas nie rodzi się z gotową osobowością, osobowość się nabywa od innych jako dziecko i buduje świadomie, jako dorosła osoba. Gdy przestajemy być zależni od rodziców – zaczynamy dojrzewać. Możemy dokonywać własnych wyborów. I musimy również – płacić ich konsekwencje.

Nic dziwnego, że większość wychowanych dziś „pod kloszem” młodych ludzi ma z tym tak ogromny problem. Nie chcą wychodzić spod skrzydeł rodziców. Żyją często na ich utrzymaniu. Czasem we własnym domu, z własną pracą. Ale cały czas biorą pieniądze od swoich opiekunów.

Jedną z najbardziej budujących rzeczy, jaką można zrobić dla własnego dziecka to – paradoksalnie – wykopać je z domu. Im wcześniej – tym lepiej. Moja przyjaciółka mieszkała sama już w liceum. Dziś jest jedną z najlepiej ogarniętych życiowo osób jakie znam.

Samotność, czy obecność obcych ludzi (współlokatorzy), obowiązki związane z własnym kątem, odpowiedzialność za rachunki, sprzęty, wygląd naszej codzienności – to wszystko niesamowicie szybko buduje charakter młodej osoby. Tak, bywa to naprawdę trudne. Ale tylko w taki sposób dziecko może faktycznie dorosnąć. Zrozumieć co lubi, a czego nie. Poznać trudy codzienności. I zobaczyć, jak jest silne. Ile potrafi zdziałać samo.

I tak samo każde trudne przeżycia czy doświadczenia budują charakter. Dlatego uciekanie przed nimi mija się z celem. Jasne, że zbyt duża ich ilość może nas nawet zabić. Ale zbyt mała – sprawi, że życie przestanie mieć sens. To ciągły rozwój jest podwaliną prawdziwego szczęścia.

Inwestycje

Gdy już zbudujesz własną osobowość możesz „być sobą” dla siebie. I wiele osób na tym poprzestaje. Słyszymy wtedy rzeczy typu: „Tylko Ty mnie dobrze znasz” w relacjach. Taka osoba, owszem – jest sobą, ale nadal boi się „siebie”. Boi się żyć według własnych zasad. Udaje, nosi maski i kiwa głową, pomimo, że wcale się z innymi nie zgadza…

Według mnie takie życie uniemożliwia zdrowe relacje i spełnienie życiowe. Bo jesteśmy zwierzętami stadnymi. Potrzebujemy innych. Potrzebujemy własnej społeczności, której będziemy mogli coś zaoferować. I której wsparcie – choćby teoretyczne – da nam spokój psychiczny i siatkę bezpieczeństwa, by móc się rozwijać.

I dlatego szczerość i autentyczność są fundamentami sukcesu życiowego. Tylko gdy pokazujemy swoją prawdziwą twarz innym możemy po pierwsze dowiedzieć się, jak faktycznie ludzie reagują na nasze zachowania, a po drugie – znaleźć takich, z którymi będziemy w stanie budować relacje. Czy przyjacielskie, czy biznesowe – nie ma znaczenia, bo wszystko opiera się o ten sam element – zaufanie.

Bez szczerości i autentyczności nie ma zaufania. A bez zaufania nie ma dobrych relacji. A bez dobrych relacji nie ma szczęśliwego życia i spełnienia. Dlatego właśnie tak wiele ludzi, pomimo, że niby „odnieśli sukces”, np. są gwiazdami, cierpi na depresję, ucieka w uzależnienia, albo nawet popełnia samobójstwa. Bo ich sukces jest „udawany”, nie jest prawdziwy. Bo pomimo milionów „lajków” i „przyjaciół” czują się całkowicie osamotnieni…

I tak, bycie szczerym i autentycznym to popełnianie wielu błędów, a rozwój oznacza, że będziemy musieli często powiedzieć „ale byłem głupi”. Będziemy musieli przyznać, że „jesteśmy debilem”. Że robiliśmy lub robimy głupio. Że coś „nie działa”. Ale to jest ta cena, którą płaci się za sukces, za szczęście i za pójście do przodu.

Z autentycznością i szczerością idą w parze: krytykowanie samego siebie i śmianie się z samego siebie. Tylko osoba, która rozumie swoje błędy jest w stanie się na nich czegoś nauczyć, a co za tym idzie – stać się „lepszą”. Ktoś, kto twierdzi, że nigdy się nie myli i nie popełnia błędów to po prostu skończony debil. Taka osoba nigdy się nie rozwinie, nigdy nie zmieni siebie i zawsze będzie sfrustrowana rzeczywistością i innymi, nazywając ich często „zbyt pewnymi siebie”, itp.

Otwarty na świat i szczery człowiek, gdy widzi sukces, piękno czy inny element, którego sam nie posiada, a którego zazdrości – będzie się pytał i zastanawiał jak to osiągnąć, a nie próbował zniszczyć to w innych, by poczuć się lepiej. To działanie patologiczne, w myśl zasady: jak wszyscy będą równi, to nie będę się czuł gorszy.

Nagrodą za odpowiedzialność w życiu jest wolność. A nagrodą za autentyczność – sukces. Bo tylko gdy potrafisz wyjść życiu na przód, gdy się rozwijasz – masz szansę osiągnąć rzeczy, o których marzysz. Najpierw trzeba być kimś, dopiero wtedy można robić coś, a efektem tego jest to, ż się coś ma. Złota zasada „BE-DO-HAVE”. Posiadanie milionów nie robi z ciebie milionera. Myślenie jak milioner i robienie jak milionerzy robi z ciebie milionera. Kasa jest efektem bogactwa mentalnego, nie odwrotnie.

Ostatnio dobitnie i otwarcie skrytykowałam coś, co wg mnie jest jeszcze gorszą ideologią niż weganizm – frutarianizm. Polała się oczywiście na YouTubie gęsta fala emocjonalnych rzygów od różnych osób. Nic nowego – gdy wyrażamy swoją opinię, która nie jest popularna, a jednocześnie mamy silne argumenty – ludzie wpadają w ciężki dysonans poznawczy.

Ale nigdy nie otrzymałam też aż tylu wiadomości od najróżniejszych ludzi z całego świata. Wiadomości, w których ludzie dziękują za to, że głośno mówię to, czego oni boją się powiedzieć. Mówiąc krótko – dziękujących za moją autentyczność.

I tak coś, co wg wzburzonych emocjonalnie wegan czy frutarian czy innych jeszcze ludzi powinno „zakończyć” mój sukces – staje się kolejną rzeczą, która mój sukces buduje. Okazuje się, że moja „niepopularna opinia” jest jednak bardzo, ale to bardzo popularna. Że większość ludzi się z nią zgadza. Ale bali się to powiedzieć otwarcie.

I tak skonstruowany jest świat, że dopóki nie pokażesz mu swojej prawdziwej twarzy – Twoje życie będzie pełne sztuczności i ułudy. Może i bezpieczne i piękne na zewnątrz – ale niesamowicie niewygodne i przykre wewnątrz. Będziesz zadawał sobie pytanie: „Dlaczego nikt mnie nie rozumie?”, „Dlaczego nikt nie myśli jak ja?”. Zapominając, że prawie każdy na tym świecie nosi jakąś maskę…

Możesz wierzyć, że jakaś ładniejsza i lepsza maska zrobi z Ciebie „kogoś”. Albo możesz pokazać swoją prawdziwą twarz, ze wszystkimi swoimi wadami. Które – ku Twemu zdziwieniu – okażą się szybko Twoimi zaletami. Nie ma bowiem na świecie nic bardziej podziwianego przez ludzi niż szczerość i autentyczność.

Prawdopodobnie spodoba Ci się mój eBook „Jak odnaleźć swój raj”, bo rozumiesz potęgę autentyczności.


O MNIE

Mam na imię Katarzyna, jestem architektem i od kilku lat mieszkam na Karaibach. O tym jak i dlaczego zmieniłam swoje życie dowiesz się ze strony „O MNIE”.

9 myśli w temacie “Potęga bycia sobą: dlaczego to się opłaca?”

  1. Podoba mi się Twoje podejście do życia i niebanalne przemyślenia. Współczesne niewolnictwo także obserwuję, a stadne myślenie mnie po prostu przeraża.
    Serdecznie pozdrawiam

    Polubienie

  2. Hej Katarzyno,
    Też Cię czytam od samego początku i obserwuję jak się zmieniasz, bo każdy się zmienia, każdy kto się rozwija i idzie do przodu. I mi się to podoba, bo i ja się z Tobą uczę.
    Ten wpis dla mnie jest pewnego rodzaju podsumowaniem kilku poprzednich, bo o szczerości pisałaś już nie raz. Ale ważne rzeczy trzeba sobie powtarzać żeby zapadły głęboko, żeby weszły w nawyk, żeby pamiętać i stosować. A właśnie, pokazała się w języku polskim książka o 12 nawykach Petersona, na pewno kupię niebawem. Pozdrawiam wraz z mężem Remigiuszem, tym od diety Kwaśniewskiego, którą to dietą mąż mój mnie raczy od kilku dobrych lat ☺️

    Polubienie

  3. Droga Katarzyno, zawsze lubiłam cię czytać dopóki nie zaczęłaś krytykować innych. Trochę nie wpisuje mi się to w filozofię tego bloga, bo przecież każdy żyje po swojemu i stara się po swojemu odnaleźć to co dla niego dobre w jego mniemaniu. Nie można się uważać za lepszego, bo to nie obiektywne. Zrobiłaś się taka agresywna w stosunku do tej ostatniej blogerki. Nie wiem czy to ta nowa dieta którą stosujesz, czy twój blog poprostu idzie w innym kierunku… To przykre, bo uważałam cię za bardzo oczytaną osobę. A te ostatnie wideła o tej chudej dziewczynie są takie nie na twoim poziomie. Sama przecież jesteś chuda i widać ci żebra na klatce piersiowej… PS. Bez makijażu wyglądasz dużo lepiej młodziej. Śledzę cię już od lat i wiele tematów które poruszyła są interesujące 😉

    Polubienie

    1. A jesteś w stanie mi wskazać gdzie konkretnie widzisz jakąś agresję? Na pewno nie podchodzę do tego tematu bezemocjonalnie, bo widziałam wielokrotnie jakie spustoszenie robią wegańskie itp diety u ludzi. To jest moje podejście do tego tematu i je prezentuję, bo uważam to za bardzo ważne. A że trzeba to robić na przykładach, bo jak niby inaczej – no cóż, będą przykłady. Ja jestem owszem bardzo szczupła, ale dokładnie o tym wspomniałam – jestem „chuda” ale mimo to nie mam zapadniętych policzków jak Aga czy inni frutarianie. Jest różnica między byciem szczupłym, a byciem niedożywionym.

      Myślę, że warto o takich rzeczach mówić otwarcie. Ilość wiadomości od ludzi, którzy pisali że dziękują mi za te filmy o frutarianiźmie bo otworzyły im oczy dosłownie mnie zalała w ciągu ostatnich dni. Krytykowanie innych – merytoryczne – bo wydaje mi się że takie jest moje – jak najbardziej może mieć pozytywne efekty.

      Gdy jesteś sobą, zawsze ryzykujesz różne reakcje ludzi. Warto o tym pamiętać. Jeśli nie zgadzasz się z czymś co mówię nt weganizmu czy frutarianizmu to chętnie pogadam!

      Polubienie

      1. Tak trzymaj Katarzyno, zawsze lepsza jest gorzka prawda niż najsłodsze kłamstwa. Dlatego niektórzy tak alergicznie reagują na prawdę. Weganizm i pochodne to spustoszenie dla zdrowia i psychiki.

        Polubienie

Skomentuj:

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s